Łódź przyjechała do Gdańska – koncert Ted Nemeth

ted1Czwórka kumpli z Łodzi, kameralna publiczność i atmosfera Wydziału Remontowego, to trzy czynniki, które sprawiły, że czwartkowy koncert (9 marca) Ted Nemeth można zaliczyć do udanych. Mimo że muzycy na razie koncertują tylko z jedną płytą na koncie, to na występie pojawiło się parę nowości.

Jak większość artystów grać zaczęli z lekkim poślizgiem. Pierwsze 6 kawałków, rozpoczynając od „Płynu do płukania tkanin”, a kończąc na „Richardzie Bundym” dla osób, które słyszały Tedów na żywo, muzycznie raczej nie zaskakiwały. Emocjonalnie już bardziej. To, co rysuje się na twarzach chłopaków, a szczególnie Patryka Pietrzaka, głównego wokalisty zespołu oraz autora tekstów, tych bardziej wrażliwych dotykać będzie chyba za każdym razem. Później zagrali również nowe piosenki, które sprawiły, że na nową płytę czekam z jeszcze większą niecierpliwością.

Przerwy między utworami trwały przeważnie dłużej niż czas oklasków i zdarzało się, że na moment zapadała niezręczna cisza, ale było w niej coś, co skracało i tak niewielki dystans między zespołem a publicznością. Przy nowych utworach zauażalny był lekki stres i niepewność, zresztą członkowie kapeli sami się do nich przyznawali, ale tak to już bywa z nowym materiałem. Nie zabrakło również akcentów zabawnych, w których autoreklamę opanowali do perfekcji. Był czas na skakanie, śpiewanie, ale też na przeżywanie, bo obok tekstów Ted Nemeth nie da się przejść obojętnie.

Zaletą koncertów w mało licznych gronach, zespołów, które jeszcze nie do końca wypłynął na szerokie wody polskiej muzyki alternatywnej, jest kontakt z muzykami. Jeszcze przed występem było można ich spotkać, czy to przed klubem, czy przy barze. Jestem prawie pewna, że już niedługo fani będą za tym tęsknić. Przedsmak nowej płyty, jaki chłopacy zaprezentowali na koncercie, wskazuje, że są to już muzycy z krwi i kości, którzy rozwijają się z prędkością światła. Choć Wydział Remontowy to idealne miejsce na koncerty takich zespołów jak Ted Nemeth, to życzę im, żeby przy następnej trasie musieli wybrać coś większego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *