Czy można porozumieć się „Bez słów”?

[cdn]bezsłówSłowa mają wielką moc. Potrafią pocieszyć, zranić, zmienić nasze poglądy. Ale czy czasem nie jest ważniejsza sama obecność i bliskość drugiego człowieka?

Bree postanowiła uciec. Odciąć się od wszystkiego co znała. Wybrała miasteczko nad jeziorem – Pelion. Dotychczas czuła się bezpieczna i wszystko było w porządku. Poznała nowych ludzi, znalazła w miarę dobrą pracę, wychodziła się zabawić. Chciała znowu być tą dziewczyną, którą była kiedyś. Jednak bywają gorsze chwile. Mimo zmiany otoczenia Bree nadal nawiedzają koszmary i obrazy z przeszłości. Wystarczy jeden nieodpowiedni dźwięk, a wszystko wraca.
Jest jeszcze Archer, naczelny dziwak Pelion. Przystojny jak mało kto, lecz zaniedbany i, jak sądzi społeczność miasteczkowa, również głuchoniemy. Ciągnie się za nim tragedia rodzinna, o której wszyscy doskonale wiedzą, lecz wolą nie pamiętać, że Archer również brał w niej udział. Bo tak jest łatwiej. Dziewczynie natomiast się to nie podoba i zaczyna interesować się mężczyzną. Jako pierwsza wyciąga do niego rękę, by go poznać. A robi to właśnie bez słów.

Okładka wydania amerykańskiego i polskiego sugerują, że „Bez słów” można zaliczać do ostatnio popularnego nurtu young adults, będącego lżejszą wersją harlequinu dla młodzieży. Od początku wiadomo, że dwójkę dwudziestoparoletnich bohaterów połączy albo pożądanie, albo miłość lub jedno i drugie. Wystarczy kilka ich opisów: ona zjawiskowej urody, on umięśniony z sześciopakiem na brzuchu. Falujące włosy, piękne oczy. Motyle w brzuchu, drżące kolana. Do tego całe otoczenie wydaje się być idyllą. Miasteczko nad jeziorem, piękne domy i krajobrazy, przyjaźni ludzie, atmosfera zaścianka i życia ploteczkami. Innymi słowy, jak z folderów.

Autorka, Mia Sheridan postanowiła dodać do tego kilka dramatów. Bree zmaga się z zespołem stresu pourazowego, a jej halucynacje ciągle przywołują tragiczne wydarzenia, od których chce uciec. Archer po wypadku bliskich stracił mowę, poza tym jest inteligenty ponad miarę. Ona wygląda na dziewczynę bez problemów, on przeciwnie. Dlatego ją społeczeństwo prowincji akceptuje, jego nie. Jest to stereotypowe patrzenie, ale nadal prawdziwe. Kluczem jest wyrażenie „wydają się być”. To, co jest wewnątrz człowieka bardzo łatwo zamaskować, jednak właśnie to jest najważniejsze. Archer pogodził się z tym co ludzie o nim myślą. Zgodnie z radą wuja nie przejmuje się, bo inni go nie znają i nie mają chęci, by to zmienić. Bree natomiast pomimo przeżycia tragedii postanawia w miarę normalnie żyć, dawać innym to, co najlepsze. W przypadku Archera jest to zainteresowanie, akceptacja i co najważniejsze wrażliwość na drugiego człowieka. To tak niewiele, a tak dużo znaczy. Do tego dochodzi wątek kryminalny. Złapanie mordercy ojca Bree oraz rozwikłanie przyczyn tragedii w rodzinie Atchera.

[cdn]bezsłów2Ważny jest również sposób w jaki para się komunikuje. Robią to za pomocą języka migowego. W literaturze popularnej rzadko pojawiają się bohaterowie niepełnosprawni. Powinni oni być pod każdym względem idealni lub zmierzający w tym kierunku. Naturalnie niepełnosprawność jednej z głównych postaci nie wydaje się być aż tak poważna, w końcu poza tym Archer jest całkiem normalny. Jednak jest to może i mały, ale pierwszy krok, by takich bohaterów pojawiało się więcej.

Poza pewnymi walorami, „Bez słów” pozostaje jedynie dobrym harlequino-czytadłem. Można ją czytać z wypiekami na twarzy, oczekiwać w napięciu co jeszcze złego może przydarzyć się bohaterom, którzy, zgodnie z konwencją, ostatecznie po wielu trudnościach będą razem. Można się przyczepiać do wielu rzeczy w tej książce – dziwne zbiegi okoliczności, i może przewidywalną fabułę. Jednak takie książki również są potrzebne. Pozwalają na tzw. odmóżdżenie po tygodniu pracy, odprężenie przy lekturze niewymagającej większego wysiłku intelektualnego. Przy tym są one zbiorem najprostszych, wydawałoby się, spraw  jak otwarcie na drugiego człowieka, nieocenianie go. W pewnym sensie to zbiór trochę i naiwnych wartości, ale każdy z nas pragnie wierzyć, że miłość może przezwyciężyć wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *