Minionki: Rycerze w lśniących dżinsach

Minionki zadebiutowały w filmie ,,Jak ukraść księżyc”, gdzie były tylko tłem. Mimo epizodycznej roli tych żółtych stworków, cały świat je pokochał. W końcu nadszedł czas na pierwszy film, w którym cała uwaga skupia się tylko na nich. Tym razem Kevin, Bob i Stuart próbują znaleźć rozwiązanie na nudę, która zapanowała w ich świecie po stracie złego mentora. Ich przygody rozbawią nie tylko tych młodych, ale i starszych widzów.

Minionki1

Film ma dużo plusów, ale znalazły się też minusy. Przede wszystkim jest bardzo krótki (trwa dokładnie 93 minuty), a i tak niewiele się dzieje. Fabułę animacji stanowi ciekawa historia, jednak można odnieść wrażenie, że zmarnowano jej potencjał. Niepotrzebnie poświęcono też wiele czasu przydługim dygresjom. Z drugiej strony, trzeba to przyznać, jest śmiesznie. Rozbraja zarówno zachowanie pigułkowatych stworków, jak też ich język. Zdania sklecone z prawdziwych i nieprawdziwych słów rozbawiają dzieci i dorosłych:„Hello papagena tu es bella comme la papaya!”

Trochę szokująca jest łatwość, z jaką w Minionkach poruszane są trudne tematy. Jak wiadomo, jest to film również dla dzieci, a mimo to, pojawiają się sceny, w których Minionki rozdmuchują prochy zmarłego wampira, jedno z nich wiesza się na pętli dla samobójców, albo przedrzeźniają niewidomego ochroniarza. Także Scarlett O’Haracz jest autentycznie zepsuta. Młodzi widzowie nie dostrzegą w filmie ani morału, ani pozytywnych cech, których mogliby się uczyć (poza zachowaniem Boba, któremu jest przykro po śmierci przyjaciela). Bohaterom nie przyświeca też żaden cel, a ich zwycięstwo nie prowadzi do niczego. W filmie da się zauważyć też kilka błędów logicznych.

Minionki2

Warto dodać, że nieodłącznym elementem Minionków jest towarzyszący im nieustannie marketing. Te małe, pigułkowate stworki pojawiły się m.in. w wielu reklamach, a nawet na czubkach słupów reklamowych. Media na całym swiecie obiegła nawet informacja o nawiedzeniu przez Minionka jednego z amerykańskich muzeów: film z balonem wypełnionym helem, który unosi się w powietrzu w pustym muzeum pojawił się w wielu serwisach informacyjnych. W sklepach z niemal każdej półki uśmiechają się do nas naklejki, koszulki i gadżety z Minionkami, a popularna sieć Fast-food dodaje plastikowe figurki z żółtymi stworkami do swoich zestawów dla dzieci. Można więc śmiało uznać, że Minionki osaczają z każdej strony i po po prostu nie da się przejść obok nich obojętnie.

Mimo wszystkich wad, podczas seansu dzieci śmieją się i żywo reagują na sytuacje pojawiające się na ekranie. To chyba najlepszy wyznacznik tego, że Minionki, mimo wszystko, “dały radę”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 × 2 =