Wielka (i droga) kolekcja komiksów Marvela

MGNC_001O komiksie mówi się, że to mitologia amerykańska. Każdy szanujący się obywatel USA choć przez pewien okres w swoim życiu kolekcjonował te zgrabne i bardzo przemyślane małe dzieła sztuki. A czy polski rynek komiksowy i cały fandom ma się równie dobrze?

Okiem laika

Wszystko potoczyło się nagle. Jedna wspólna, wielka przygoda: cały boom na superbohaterów i łączenie światów. Tak można określić obecną modę na czytanie komiksów w Polsce. Prawdziwych i oddanych fanów komiksów, którzy kolekcjonują egzemplarze kolejnych opowieści jest mnóstwo, ale kto wie, czy nie tyle samo tak zwanych sezonowców czy udawaczy. Być może winę ponosi popularność filmowego uniwersum Marvela. Ale czy przed pojawieniem się w kinach Kapitana Ameryki albo Iron Mana Polacy mieli szansę zapoznać się z ich rysunkowymi przygodami?

Obecnie gdy wspominamy wśród znajomych, nawet tych najmniej obeznanych z komiksowym światem o Marvelu, będą kojarzyć markę. A to z filmów, a to z coraz większej ilości seriali, gadżetów i zabawek. Medialny gigant w dużej mierze przyczynił się do powstania pewnego zjawiska, które w branży nazywa się konwergencją mediów. Fanom przestały wystarczać kinowe przygody, zapragnęli uzupełnić informacje o ulubionych superbohaterach, stąd zaczęli migrować pomiędzy filmowymi a rysunkowymi światami, chłonąc jak najwięcej komiksowej wiedzy.

Co możemy dostać?

kolekcja 51-60Jeżeli chodzi o amerykańskie komiksy na polskim rynku to jeszcze do niedawna ich poziom można było przyrównać do leżącej w piwnicy bryły węgla. Zmieniło się to znacznie, gdy komiksy Marvela w końcu stały się dostępne w sprzedaży i zaczęły brylować, szokować i co najważniejsze, podobać się odbiorcom, do których celowały później ich filmowe wersje.

Na pomysł zgromadzenia wszystkich najważniejszych historii o bohaterach, takich jak Spider-Man czy Wolverine, wpadło wydawnictwo Hachette. To znana firma, która od wielu lat zajmuje się wydawaniem prasowych serii lub kolekcji. Wielka Kolekcja Komiksów Marvela to zbiór 60 najlepszych historii ze świata bohaterów stworzonych przez stajnię Marvel. Ale nie sam produkt jest tutaj najcenniejszy, a sposób jego prezentacji i jego artyzm.

Zaglądając do środka

3402008-0049977025-buechKażdy poszczególny tom wydany został w twardej oprawie z klasycznymi ilustracjami najbardziej cenionych rysowników (takich jak John Romita Jr. czy David Finch), a same historie prezentowane na łamach kolekcji to klasyki wymyślone przez nieśmiertelnego Stana Lee! Poza faktem, że seria to zestawienie najistotniejszych i przełomowych momentów świata superbohaterów z ostatnich 40 lat, to istna uczta dla oka. Każdorazowo w tomie zawarte są informacje o głównym bohaterze, wywiady z twórcami postaci, szkice rysunków oraz notka wydawnicza od autorów przekładu.

Całość została zaprojektowana tak, by po zebraniu wszystkich części cieszyła oczy nie tylko właściciela, ale i wszystkich domowników. Tomy ustawione jeden obok drugiego tworzą jeden z bardziej znanych rysunków autorstwa Gabriele’a Dell’Otta – przedstawiający czołowych herosów wydawnictwa Marvel.

Nigdzie indziej tego nie znajdziecie

Marvel_Zombies_Vol_1_1_Textless

Źródło: www.marvel.com

Co wpływa na wyjątkowość zbioru? Zmiennych jest kilka, ale najistotniejszą jest ta, że znajdziecie tam mnóstwo nowych i nieprawdopodobnych przygód znanych (i tych mniej znanych) postaci. Dla przykładu, poznacie Kravena, jednego z największych superzłoczyńców, przeciwnika Spider-Mana, którego nie było w żadnej z kinowych wersji. Charaktery mało znane szerszemu gronu wzbogacają znacznie rysunkową rzeczywistość. DC Comics ma swojego Aquamana, a mało kto wie, że i Marvel posiada władcę mórz i oceanów, którym jest Namor.

Świat komiksów nie jest tak ograniczony jak filmowe uniwersa poszczególnych wytwórni filmowych. Możecie więc natknąć się na historię, w której Wolverine, Fantastyczna Czwórka oraz Kapitan Ameryka walczą w jednej drużynie. Najciekawsze są jednak te tytuły, które wciągają czytelnika w alternatywne rzeczywistości. I tak w „Marvel Zombies” zamiast klasycznych postaci występują ich zombie-odpowiedniki, a w „Marvel 1602” (stworzonym przez samego Neila Gaimana) komiks przenosi czytelnika do XVII Europy, gdzie bohaterowie pełnią funkcje odpowiednie dla epoki, m.in. sir Nicholas Fury (pierwotnie Fury, szef T.A.R.C.Z.Y.) jest szefem wywiadu angielskiej królowej Elżbiety I.

Obciąża półki i kieszeń

Jakie są minusy? Największym będzie chyba koszt. Jeden tom (bez względu na objętość stron) to wydatek rzędu 40 zł, a pomnożony przez 60 sztuk daje niemałą sumę. Kolejnym są zdobione grzbiety, które poza numerem komiksu i miniaturową postacią o której mowa, nie informują o niczym więcej. Gdy w kolekcji będziemy mieli np. pięć historii o Spider-Manie, mogą zacząć się problemy z odnalezieniem konkretnej. Najgorszą wadą zbioru jest jego waga. Jeden tom to średnio ponad 0,5 kg papieru. A już przy wszystkich tomach, mało która półka udźwignie taki ciężar.

Naprawdę miło jest mieć taką kolekcję w swoim domu, ale na pewno jest to produkt skierowany do typowych gadżeciarzy. Przede wszystkim trzeba mieć miejsce na jej ulokowanie, a przynajmniej wytrzymałe półki i równie wytrzymały portfel.

Zainteresowanie kolekcją jednak nie słabnie, a wydawnictwo zapowiedziało wydanie kolejnych tomów (w planach jest ich już około 120). Jeżeli chcielibyście wiedzieć, z jakimi problemami borykają się twoi ulubieni superbohaterowie, to z pewnością jest to obowiązkowa pozycja dla Was.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *