Jak zmienia się świat bez dorosłych? – recenzja książki „Zniknięcia”
4 min przeczytania
fot. Karolina Pąk
Wyobraźcie sobie, że macie 14 lat. Siedzicie w szkole na zajęciach. W jednej sekundzie słuchacie nauczyciela matematyki, który tłumaczy nowy wzór, a w drugiej – ten sam nauczyciel znika. Tak po prostu. Już więcej go nie widzicie. Później okazuje się, że w całej szkole oprócz dorosłych nie ma również uczniów od 15. roku życia. Ba, nawet nie w całej szkole – najprawdopodobniej w całym kraju. Dzieci z książki Zniknięcia właśnie tego doświadczają.
Zniknięcia to książka, która została wydana w 2009 roku i jest pierwszą częścią serii pt. Gone. W tym roku doczekała się swojego wznowienia dzięki wydawnictwu „We need YA”. Powieść jest świetnym thrillerem postapokaliptycznym zarówno dla tych młodszych, jak i starszych. Poznajemy historie różnych nastolatków, którzy muszą odnaleźć się w tym nowym i chaotycznym świecie. O dziwo (a może i nie), staje się on zaskakująco niebezpieczny.
Nowy porządek

Akcja książki dzieje się w Perdido Beach. Głównym bohaterem jest 14-letni chłopak Sam, któremu towarzyszą znajomi oraz Astrid – dziewczyna jego marzeń. Większość dzieciaków od początku anomalii łączy siły i stara się kontrolować narastający chaos. Niektórzy zajmują się małymi dziećmi, a inni – szukają pożywienia oraz pozostałych produktów pierwszej potrzeby.
Niestety nie wszyscy potrafią współpracować. Są też tacy, którzy czują się wyżsi od innych i pragną władzy. Takim człowiekiem jest Orc. Nie chce słuchać się reszty, pragnie funkcjonować na swoich zasadach. Wprowadza to kolejne zamieszanie, gdyż pozostali nie mogą się z nim dogadać. Z kolei jako dowódca, jest postrzegany Sam. Posiada ogromne zaufanie pośród innych. W siódmej klasie uratował szkolny autobus po tym, jak kierowca dostał zawału. Można by powiedzieć, że Sam w obliczu obecnej anomalii stał się Kapitanem Ameryką. Jest skromny (uważa, że ktoś lepszy mógłby być przywódcą) oraz odważny. Jednak czy te cechy charakteru i wsparcie przyjaciół wystarczą, żeby opanować chaos?
Mutanci
Najwidoczniej samo zniknięcie zarówno nastolatków, jak i dorosłych nie wystarczy. Po jakimś czasie zaczynają dziać się inne, dziwne rzeczy. Nie chcę zdradzać za dużo, ponieważ nie jestem pewna na ile te informacje byłyby spoilerami. Powiem tylko tyle, że w końcu w grę zaczną wchodzić pewne zniekształcenia, a w niektórych przypadkach nawet moce. Historia nabierze nowego charakteru, a bohaterzy będą zmuszeni dostosować się do nowych „zasad” ich zmienionego świata.
Między rozdziałami poznamy również historię Lany. Dziewczyna została wysłana przez rodziców do dziadka. Miało to pomóc jej oczyścić głowę i przemyśleć wcześniejszy występek. Lanę przyłapano na wykradnięciu z domu wódki dla pewnego chłopaka. W momencie, w którym ją poznajemy, jedzie furgonetką z dziadkiem. Później mężczyzna znika, a pojazd rozbija się krzywdząc dziewczynę i jej psa Patricka. W końcu, po kilku dniach od wypadku, do bohaterki i jej czworonożnego przyjaciela zaczynają podchodzić kojoty. W dalszej części książki one również odegrają znaczącą rolę oraz jak się później okaże – niektóre z nich będą w stanie porozumieć się z ludźmi.

Podsumowanie
Zniknięcia to naprawdę fascynująca książka. Od długiego czasu chciałam ją przeczytać, więc cieszę się, że postanowiono ją wznowić. Lubię postapokaliptyczne klimaty, więc lektura na starcie była dla mnie ciekawa. Niestety ma ona w sobie lekko drażniące mnie elementy. Konkretnie chodzi mi o przypadek chłopca – Jacka – który w wieku ośmiu lat miał już swoją stronę internetową. Natomiast w wieku dziewięciu lat włamał się do systemu komputerowego komendy policji, aby usunąć mandat otrzymany przez kolegę jego taty. Dla mnie brzmi to naprawdę dziwnie, ale kto wie, może jednak istnieją tak wysoce inteligentne dzieciaki? Oprócz takich drobnostek, książka sprawiała mi przyjemność i z chęcią będę kontynuowała tą serię. W intrygujący sposób pokazuje jak rozwija się podział hierarchiczny pośród grup dzieci. Jak już wspomniałam we wstępie – uważam, że Zniknięcia są świetną lekturą zarówno dla młodszych, jak i starszych. Polecam ją każdemu, kto chciałby poznać nową odsłonę naszego świata, której jeszcze nie widzieliśmy.
