15/06/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Dublet dla Red Bulla w Grand Prix Japonii!

5 min przeczytania

Źródło: https://twitter.com/redbullracing/status/1776871245503435024/photo/1. Autor: Red Bull Racing

Źródło: https://twitter.com/redbullracing/status/1776871245503435024/photo/1. Autor: Red Bull Racing

Po sensacji w GP Australii wszystko wróciło do normy. Na torze Suzuka znów najlepsi byli kierowcy Red Bulla. W GP Japonii zwyciężył Max Verstappen, a drugi był Sergio Perez. Ku uciesze lokalnych fanów z bardzo dobrej strony pokazał się ich faworyt Yuki Tsunoda.

Williams znów rozbity i deszcz w treningach

Po rozczarowującym GP Australii dla panujących mistrzów świata, wszyscy wiedzieli, że w GP Japonii Red Bull będzie chciał nie pokonać, ale zmieść resztę stawki. Ich tempo już od pierwszego treningu było nadzwyczajne. W tym oraz trzecim Max Verstappen i Sergio Perez zajmowali pierwsze dwa miejsca. Jednak pierwszy trening upłynął pod znakiem kraksy Logana Sargeanta z Williamsa. Jako że w poprzednim wyścigu Alex Albon rozbił swój wóz i od tej pory jeździ tym Amerykanina, to jemu przypadł posklejany na taśmę klejącą i gumę do żucia rozbity samochód Albona z Australii. Mechanicy Williamsa nie byli zadowoleni, gdy zobaczyli Logana i bolid w ścianie.

Przez to pierwszy trening musiał być skrócony, a z drugiego pożytku wiele nie było. Padał deszcz i prawie nikt nie wyjechał na tor. Czasy wykręcone w deszczowej sesji i tak nie były reprezentatywne. Kierowcy mieli zatem sporo roboty w trzecim treningu. W poszukiwaniu straconego czasu najlepszy okazał się Max Verstappen. Było wiadome, że Red Bull jest niezwykle mocny na Suzuce. Z niezłej strony pokazali się kierowcy Mercedesa. Ich tempo nie było tak dramatyczne jak w ubiegłych wyścigach.

O włos od sensacji w kwalifikacjach

Faworyci w kwalifikacjach byli oczywiści. Każdy inny wynik, niż pole position Verstappena, byłby sensacją. W Q1 dość niespodziewanie odpadł Lance Stroll, zajmując 16. miejsce. Jego partner z drużyny Fernando Alonso w Q1 osiągnął 2. czas. W Q2 najszybsi byli znów kierowcy Red Bulla, a Verstappen był szybszy od Pereza o tylko 0,012 sekundy. W tej sesji odpadł też Daniel Ricciardo, który zajął 11. miejsce. Jego kolega z zespołu Yuki Tsunoda był szybszy o 0,055 sekundy.

Zanosiło się zatem na ekscytującą walkę o pole position. Do niej niespodziewanie włączył się Lando Norris, który po pierwszym przejeździe był drugi. Tempo dyktował Verstappen, a trzeci był Perez. Dość dziwne było posunięcie Ferrari. Wypuścili oni Charlesa Leclerca na tylko jedno okrążenie (wszyscy inni zrobili dwa). Monakijczyk wykręcił 7. czas, a potem i tak spadł na 8. lokatę. To były dla niego rozczarowujące kwalifikacje. W drugim przejeździe świetne okrążenie wykręcił Sergio Perez. Dzielnie walczył o pole position, ale Max Verstappen był szybszy o zaledwie 0,066 sekundy! Trzeci był Lando Norris, a czwarty Carlos Sainz.

Start na dwa razy

Po starcie GP Japonii trwało raptem jedno okrążenie. Na początku zderzyli się Daniel Ricciardo i Alex Albon. Po raz kolejny kierowca Williamsa rozbił swój bolid. Zespół do GP Miami nie ma zapasowego wozu, więc Sargeant i Albon będą jeździć w mocno już uszkodzonych bolidach. Niewykluczone jest też, że w następnych wyścigach Williams wystawi tylko jednego kierowcę. Wyścig został przerwany na około pół godziny. Po drugim starcie nie doszło do żadnych niespodzianek. Oba Red Bulle spokojnie uciekały reszcie. Norris z Sainzem walczyli o trzecie miejsce.

Po raz pierwszy GP Japonii było rozgrywane wiosną, a nie w październiku. Źródło: https://twitter.com/redbullracing/status/1776988304925434177/photo/1. Autor: Red Bull Racing

Na 12. okrążeniu Lando Norris zjechał po twarde opony i  prezentował świetne tempo. Na tyle dobre, że po pit-stopach wszystkich kierowców znalazł się przed Sergio Perezem. Nie potrwało to jednak długo i Meksykanin odzyskał drugą pozycję. Prowadzenie objął Charles Leclerc, ale tylko dlatego, że nie zmieniał opon dwa razy. Obrał strategię na jeden, a nie dwa postoje i okazało się to niezwykle skuteczne. Tymczasem Max Verstappen, jak to ma w zwyczaju, spokojnie odjeżdżał rywalom na 1. miejscu. Kierowcy Mercedesa, którzy zmienili opony gdy wyścig był wstrzymany, narzekali na swoją strategię i byli zmuszeni zjechać do boksu. Faworyt publiki Yuki Tsunoda dzielnie walczył o 10. miejsce premiowane jednym punktem.

Awans obu Ferrari

Leclerc po swoim pit-stopie był przed Sergio Perezem, ale nie na długo. Meksykanin nie zamierzał oddać 2. pozycji i spokojnie wyprzedził Monakijczyka. Pozostało mu walczyć o 3. miejsce. Na nie polowali też Lando Norris i Carlos Sainz. Hiszpan po drugim pit-stopie był bardzo szybki i wyprzedził Brytyjczyka z McLarena. Znalazł się tuż za zespołowym partnerem i nie miał problemów, aby jego też wyprzedzić. Na czele znajdowali się Max Verstappen, Sergio Perez i Carlos Sainz.

Pod koniec wyścigu najciekawsza była walka o 6. miejsce. Fernando Alonso starł się z Oscarem Piastrim, a niedługo dołączył do nich George Russell. Hiszpan specjalnie zwolnił, aby pomóc bronić się Piastriemu przed Russellem. Na niewiele to się jednak zdało, gdyż Australijczyk źle przejechał szykanę i na ostatnim okrążeniu Russell go wyprzedził. Brytyjczyk znów znalazł się za Fernando Alonso jak w GP Australii, lecz tym razem nikt się nie rozbił. Oscar Piastri zajął 8. miejsce. Dobry wyścig zaliczyli kierowcy Ferrari. Carlos Sainz był 3. po starcie z 4. pola, a Charles Leclerc ukończył na 4. lokacie po starcie z 8. miejsca. Monakijczyk został też kierowcą dnia.

Wszystko wraca do normy

Max Verstappen wygrał na Suzuce trzeci raz z rzędu. Wyrównał tym samym osiągnięcie Michaela Schumachera z lat 2000-2002. To było trzecie zwycięstwo Holendra w tym sezonie. Podium znów osiągnął Sergio Perez, który zaliczył bardzo dobry weekend w Japonii. Trzeci raz zajął 2. miejsce. Dobrą formę podtrzymuje Carlos Sainz, dla którego też było to trzecie podium w sezonie. Japońska publiczność miała powody do radości, bo ich faworyt Yuki Tsunoda zajął 10. miejsce i zdobył punkt.

Kierowcy Red Bulla celebrują dublet. Źródło: https://twitter.com/SChecoPerez/status/1776900736099455035/photo/4. Autor: Sergio Perez

Po niespodziance w Australii Red Bull potwierdził, że wciąż jest dominującą siłą w F1. Ferrari prezentuje dobre tempo, ale wciąż trochę brakuje im do Austriaków. Do udanych GP Japonii na pewno nie zaliczy Daniel Ricciardo. To był kolejny rozczarowujący występ Australijczyka i coraz więcej się mówi, że może go zastąpić Liam Lawson i to już w środku sezonu. Max Verstappen w klasyfikacji generalnej ma teraz 13 punktów przewagi nad Sergio Perezem. Red Bull za to jest o 21 punktów lepszy od Ferrari. Następny wyścig za dwa tygodnie na Shanghai International Circuit. Królowa motorsportu powróci tam po 5. latach przerwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

5 × pięć =