5 rzeczy, w których Paulo Sousa był TOP

fot. facebook.com/LaczyNasPilka/

Minął niecały rok od konferencji, podczas której przedstawiono Paulo Sousę jako nowego selekcjonera reprezentacji Polski. To właśnie wtedy z wypiekami na twarzach słuchaliśmy Zbigniewa Bońka, opowiadającego o telefonach do osób, które w przeszłości współpracowały z Portugalczykiem.

Każdy z rozmówców Zibiego potwierdzał jedno – Paulo Sousa jest TOP. Niespodziewany zbieg okoliczności sprawił, że zapomnieli doprecyzować, o jakie aspekty im chodziło. Kto wie, może w siedzibie PZPN nie ma dobrego zasięgu i przerywało połączenie?

Przez kolejne dwanaście miesięcy poznawaliśmy Paulo Sousę i chyba już znamy go aż za dobrze. Warto zatem uzupełnić to, czego znajomi Bońka nie uczynili w przeszłości, tzn. przedstawić, w czym konkretnie portugalski szkoleniowiec jest TOP.

  1. Styl i ubiór

Na tym polu nikt nie jest w godzien rywalizować z Paulo Sousą. Jedynym poprzednikiem, który ciągnięty za uszy mógłby stanąć do rywalizacji z Portugalczykiem, jest Adam Nawałka, ale nie miejmy złudzeń – ten pojedynek Polak by przegrał.

I cóż z tego, że Nawałka awansował z reprezentacją do ćwierćfinału Euro, skoro jeśli chodzi o osiągnięcia indywidualne, to nawet nie zbliżył się do poziomu obecnego trenera Flamengo? To właśnie Paulo Sousa został wyróżniony przez brytyjskie „The Athletic” za swój nieskazitelny ubiór i rozpisywano się o nim, że „byłby najfajniejszą osobą na każdym weselu, w którym wziąłby udział”. Powinniśmy to docenić.

  1. Kultura osobista

Pierwsza konferencja przeprowadzona przez Paulo Sousę była prawdziwym szokiem kulturowym dla naszego polskiego zaścianka. Perfekcyjnie dobrana stylizacja jest niczym, jeśli nie pójdzie z tym w parze wysoka kultura osobista.

Nikt wcześniej nie zdołał z taką regularnością dziękować dziennikarzom za pytania, które mozolnie i skrupulatnie konstruowali. Za sprawą każdego szczerze wyartykułowanego „thank you for your question”, płynącego prosto z serca w końcu zrozumieliśmy, że istnieje ten inny, lepszy futbolowy świat, do którego Portugalczyk miał nas za rękę poprowadzić.

  1. Znajomość języka angielskiego

Sama znajomość języka angielskiego w fachu trenera może nie zaimponować, wszakże to codzienność. Paulo Sousa jednak ma tę zaletę, że nie posiada polskiego paszportu, przez co nie było innego sposobu, aby porozumieć się z zawodnikami, niż regularne posługiwanie się językiem Szekspira. Portugalczyk robił to perfekcyjnie, dzięki czemu każdy polski piłkarz z marszu wierzył, że rozmawia z przedstawicielem wielkiego zachodu, do którego żaden polski trener nie ma dostępu.

  1. Wysokie umiejętności oratorskie

Sztuki publicznego przemawiania mogliby się od Portugalczyka uczyć najwięksi. Paulo Sousa od początku wiedział, w które tony należy uderzyć, żeby wszyscy w polskim środowisku zrozumieli, że nie znajdziemy lepszego selekcjonera od niego. A nawet jeśli ktoś znalazł, to znaczyło tyle, że ta osoba nie zna się na piłce.

W końcu jak tu nie kochać kogoś, komu wartości Jana Pawła II nie są obce? Paulo Sousa już w swoich pierwszych słowach skierowanych do kibiców jasno pokazał, że tak jak niegdyś Grzegorz Lato „drogą Papieża będzie szedł”.

  1. Odcinanie się od polskiej kultury piłkarskiej

W którym miejscu w świecie piłkarskim jesteśmy, każdy widzi. Portugalski szkoleniowiec słusznie uznał, że nie ma co sobie brudzić polską ligą swoich starannie pielęgnowanych dłoni. Jeżdżenie na spotkania ekstraklasy? Szkoda czasu. Powoływanie najlepszych zawodników z naszej ligi? Przecież i tak nie wygryzą lewego ławkowego ostatniej drużyny Premier League.

Wprawdzie Paulo Sousa w jednej ze swoich wypowiedzi nawoływał do reformy strukturalnej w polskim futbolu, co wskazywałoby na troskę o naszą piłkę. W sposób naturalny padło od dziennikarzy pytanie, na czym ta rewolucja miałaby polegać, ale portugalski szkoleniowiec zdecydował się nie wchodzić w szczegóły. Widocznie piłkarsko jako naród nie dorośliśmy do tego, żeby pewne prawdy zrozumieć.

***

Wszystko pięknie. Wszystko wspaniale. Wszystko TOP. Prawie. Zabrakło wyników. Ale czy to w sporcie ma jakiekolwiek znaczenie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

10 + trzynaście =