Po Zawodach #1 cz. 1: Problemy Asseco i fenomen Czarnych Słupsk w EBL

Mateusz Szlachetka | Fot. Andrzej Romański – PLK

„Po Zawodach” to nowy koszykarski cykl rozmów m.in. o osiągnięciach pomorskich drużyn w Energa Basket Lidze, perspektywicznych koszykarzach czy chociażby NBA. Będę go prowadził wraz z Dawidem Chęciem, dziennikarzem Radia Tczew. Dzisiaj zapraszamy na część 1. naszej pierwszej rozmowy!

W „Po Zawodach”, nagranych po środowym spotkaniu w Ergo Arenie Trefla Sopot z Hapoelem Eliat (85:88) w ramach 3. kolejki FIBA Europe Cup, poruszyliśmy z Dawidem wiele interesujących kwestii. W pierwszej części naszej rozmowy przeczytacie m.in. o:
  • sytuacji Trefla Sopot w Energa Basket Lidze
  • problemach Asseco Arki Gdynia
  • fenomenie Grupy Sierleccy Czarni Słupsk w EBL
  • opinii na temat wielu młodych zawodników, m.in. Mateusza Kaszowskiego czy Daniela Ziółkowskiego

Kacper Czuba: Jesteśmy po meczu 3. Kolejki FIBA Europe Cup, gdzie Trefl Sopot po wyrównanej końcówce w Ergo Arenie przegrał z Hapoelem Eliat 85:88, pomimo aż 17 punktów straty do rywala na 6 minut przed końcem spotkania. Jakie są Twoje spostrzeżenia po meczu? Czego zabrakło do odniesienia drugiego zwycięstwa w tych rozgrywkach?

Dawid Chęć (Radio Tczew): Wydaje mi się, że zabrakło takiego doświadczenia, spokoju, ale sama końcówka meczu była jak najbardziej na plus – Trefl pokazał charakter, wolę walki, a przede wszystkim dobrze spisał się Mateusz Szlachetka. Świetnie funkcjonowała również w 4. kwarcie obrona, bo dzięki niej zawodnicy trenera Stefańskiego byli w stanie wrócić do gry o zwycięstwo w tym spotkaniu. 

Jak patrzymy na postawę Trefla w ostatnich tygodniach to, nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale w ich grze widać, że czwarte kwarty albo same końcówki powodują, że Trefl przegrywa wygrane mecze. Jaki jest powód tej sytuacji i jak, Twoim zdaniem, sopocianie mogą to zmienić?

Trudno mi powiedzieć, co mogliby zmienić. Myślę, że po części jest to na pewno dalej eksperyment, początek sezonu – trener Stefański testuje różne zestawienia na boisku i kluczowe będzie, żeby znalazł „złoty środek”, aby utrzymywać w miarę równą formę na przestrzeni całego spotkania. To nie może być wybitne 5-6 minut pod koniec meczu, czy dobre 10 minut na początku. To muszą być przynajmniej solidne trzy kwarty, a szczególnie ta ostatnia.

Czytaj także: Czwarte kwarty i końcówki problemem Trefla w lidze [KOMENTARZ]

Wybiegnijmy teraz lekko w przyszłość – sześć najbliższych spotkań Trefla to pięć meczów wyjazdowych, przy czym w Energa Basket Lidze czekają ich takie „wyjazdy prawdy” – odmieniony Śląsk z nowym trenerem Andrejem Urlepem, następnie dobrze grający Anwil trenera Przemysława Frasunkiewicza, a na koniec największa rewelacja rozgrywek, czyli Czarni Słupsk. Czy to będą tygodnie, które pokażą nam, na jaki wynik stać Trefla w tym sezonie?

Myślę, że te trzy tygodnie mogą na dobre ustawić Treflowi sezon, a nawet całe rozgrywki, bo po wielu porażkach może nastąpić osłabienie morali w drużynie, bądź pojawi się irytacja trenera albo kibiców. Sopocianie mają przed sobą mecze z naprawdę poważnymi rywalami – ze Śląskiem, Czarnymi, którzy przegrali zaledwie raz w tym sezonie, a warto przypomnieć, że są beniaminkiem i po 3 latach wrócili dopiero do gry w EBL. Natomiast gra Trefla, jak już mówiliśmy wcześniej, fragmentami wygląda bardzo dobrze i myślę, że jeśli wygrają przynajmniej 3 z 4 najbliższych spotkań, to nabiorą wiatru w żagle i na pewno podbuduje ich to na resztę sezonu.

Zostawiamy już temat Trefla, ale nie ruszamy się z Trójmiasta – Asseco Arka Gdynia. Powiedziałbyś, że gdynianie rozczarowują Cię swoją grą?

Wiesz co, robiąc zestawienie drużyn EBL, już w poprzednim sezonie typowałem Asseco na miejsca z dołu tabeli. Tak samo myślałem przed tegorocznymi rozgrywkami. Nie jestem zdziwiony czy zawiedziony, bo spodziewałem się, że tak może być, ale zaskakuje mnie to, że Arka zamyka tabelę i grozi jej spadek. W każdym razie najbardziej zdziwiony jestem sprawą, do której zapewne będziesz chciał przejść, czyli do odejścia Mateusza Kaszowskiego, który jest jednym z największych talentów polskiej koszykówki.

Mateusz Kaszowski (nr 21) | Fot. Mariusz Mazurczak – Asseco Arka

Do tematu Kaszowskiego jeszcze wrócimy, ale nie oddalamy się zbytnio od samych ruchów transferowych Asseco Arki Gdynia. Czy nie masz wrażenia, że wśród zawodników zagranicznych panuje tam ruch jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu? Jakby ktoś zakręcił kołem fortuny i wylosował się akurat niestety Lamonte Turner, który po 3 meczach już opuścił Gdynię?

Może właśnie to przede wszystkim ma przełożenie na obecną formę Asseco, bo brak stabilizacji nie jest dobry w żadnej dziedzinie życia — brak stałego składu, możliwości poznania się zawodników, często nawet zaprzyjaźnienia się ich. Nawet zwykłe wyjście na obiad po prostu bardzo pomaga w budowaniu atmosfery. Zawodnicy Arki nie mają takiej możliwości i zapewne w 30-40% z tego wynika ich słaba forma, a dlaczego takie działania są prowadzone przez klub, to powiem szczerze, jest dla mnie niezrozumiałe.

Czytaj także: Dokąd płynie okręt Arki w ekstraklasie? [KOMENTARZ]

Porozmawiajmy teraz chwilę o trenerze Asseco, czyli Milosu Mitroviciu. Obaj się chyba zgodzimy, że jest to jeden z najlepszych, jeśli nawet nie najlepszy trener w młodzieżowej koszykówce w Polsce. Jednakże Arka teraz spisuje się słabo, w ich grze nie ma żadnej jakości. Albo źle rozgrywają końcówki, albo całe spotkanie. Czy, Twoim zdaniem, Serb jest odpowiednim szkoleniowcem na seniorską koszykówkę dzisiaj? Może ten przeskok jest dla niego jednak zbyt duży? Powinien się z Gdynią pożegnać w najbliższym czasie, czy powinien dostać jeszcze np. miesiąc szansy na poprawę wyników? 

Asseco w gorszej sytuacji już nie będzie i myślę, że warto pozostawić trenera na stanowisku przynajmniej przez jeszcze jakiś czas, dać mu szansę, ale przy okazji możliwość budowania zespołu. To, o czym przed chwilą mówiliśmy, czyli ciągłe zmiany w zespole, nie służy również samemu trenerowi. Przecież on najbardziej musi poznać wszystkich swoich zawodników, a wiemy doskonale, że to wybitny trener, jeśli chodzi o koszykówkę młodzieżową. Wydaje mi się, że nie był to na pewno dla niego zły czas na wejście do seniorskiej koszykówki, tylko nie w tym klubie, nie o tej godzinie i nie w tym momencie, bo to nie jest szkoleniowiec, którzy może zbawić słabe Asseco. Jest to trener, który może przejąć klub ze średniej półki i budować tam konsekwentnie przez 2-3 lata, jeśli dostanie szansę, mocny zespół z bardzo dobrymi zawodnikami, robiącymi ciągłe postępy.

A czy nie uważasz, że Asseco zaprzecza swojej filozofii promowania młodych zawodników? Bo jeśli spojrzymy na ich minuty w EBL, to zobaczymy to: odchodzący Kaszowski, Wojciech Tomaszewski, którego minuty maleją z meczu na mecz, Marcin Kowalczyk czy Olaf Perzanowski, którzy, nie widzieć czemu, nie mogą wejść na pięć minut przed końcem meczu przy wyniku -30. A, jak wiemy, to są czołowi zawodnicy w swoich rocznikach, jedni z najbardziej utalentowanych młodych polskich koszykarzy. Dlaczego w takim razie Mitrović na nich nie stawia?

To mnie dziwi najbardziej. Nie wiem, czy to decyzja trenera, czy może jest to wpływ władz klubu, bo nie ma przecież osoby, która zna lepiej tych młodych zawodników, niż Serb. To jest tak naprawdę trener, który ich zbudował. Wystarczy spojrzeć na Olafa  Perzanowskiego, który przechodził z młodzieżówek Trefla. Myślę, że ani Ty, ani ja nie spodziewaliśmy się takiego rozwoju tego koszykarza, a w dużej mierze jest to zasługa Mitrovicia. Kaszowski też nie bez powodu przeszedł z Wrocławia do Asseco, a nie na przykład do Trefla, który też go chciał. Asseco wygrało swoją stabilnością i silną pozycją w polskiej koszykówce młodzieżowej. Jest to dla mnie niezrozumiałe i tutaj jednej właściwej odpowiedzi ode mnie raczej próżno oczekiwać, bo musielibyśmy zapytać tak naprawdę samego trenera.

Zostańmy na chwilę przy „Kaszy”. Nie zdziwił Cię kierunek, który obrał ostatnio, wybierając Deckę Pelplin kosztem Starogardu Gdańskiego? Bo wprawdzie Decka to w ostatnich latach rozwijający się klub, ale taki, w którym będzie grał, a nie bił się o najwyższe, drużynowe cele. Czy nie uważasz, że powinien skorzystać z oferty ze Starogardu Gdańskiego, którą miał na stole? Z tym klubem mógłby osiągnąć lepszy drużynowy wynik, może powalczyć nawet o awans do ekstraklasy? 

Nie wiem, dlaczego nie poszedł do Starogardu Gdańskiego. Może jednak w Pelplinie dostał obietnicę naprawdę sporej ilości minut, bo właśnie na tym chyba najbardziej mu zależało. Nie dziwi mnie też to, że wybrał kierunek pomorski, bo spędził tu jednak już trochę młodzieńczych lat, ma tu wielu znajomych, przyjaciół i zapewne dobrze się tutaj czuje. Teraz będzie walczył o te swoje minuty i grę. Natomiast Starogard Gdański to bardzo nieprzewidywalne miejsce, co pokazał ich wcześniejszy pobyt w ekstraklasie. Powiem Ci szczerze – Starogard Gdański też w 1. Lidze na razie nie jest w tym miejscu, w którym chciał, miał i powinien być, czyli w ligowej czołówce.

Jak już rozmawiamy o zespole ze Starogardu Gdańskiego, to nie sposób nie zauważyć niezłych statystyk, jakie osiąga tam nasz dobry znajomy z Trefla – Tymon Szymański. Co sądzisz o grze Tymona w barwach „Kociewskich Diabłów”?

Byłem lekko zaskoczony, bo szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego po Tymonie. Ma dobre warunki fizyczne, potrafi grać w koszykówkę, ale czasami mam wrażenie, że trochę jej nie rozumie. Chodzi mi tutaj o taką boiskową inteligencję, czego oczywiście można się nauczyć. Mam nadzieję, że dostając w Starogardzie jak najwięcej minut na boisku, tego właśnie się nauczy i będziemy mieć pociechę z gry naszego byłego kolegi z klubu.

Widać też po statystykach, że Tymon ma spory kredyt zaufania od trenera Bartosza Sarzały – najpierw w Pelplinie, gdzie poczynił postęp w swojej grze, teraz w Starogardzie Gdańskim, gdzie nawet zaczyna mecze w wyjściowej piątce drużyny. Czy myślisz, że jeśli dalej się tak będzie rozwijał, to za 1-2 sezony będzie takim zmiennikiem na 15-20 minut gry w którymś z klubów ekstraklasowych?

Tutaj musiałbym dalej obserwować jego rozwój. Myślę, że trzeba poczekać do końca sezonu, bo na ten moment mógłbym wyjść na hipokrytę. Osoby z tych młodszych roczników, które gdzieś tam sobie typuję w różnych prywatnych rozmowach do solidnych minut w ekstraklasie w przyszłości, to na pewno Mateusz Kaszowski, za jakiś czas Daniel Ziółkowski, jeśli tylko ominą go kontuzje, bo wiemy, że gra bardzo atletycznie i dynamicznie, co niesie za sobą pewne ryzyko urazów. No i osoba, która już dostaje solidne minuty w ekstraklasie, czyli Błażej Kulikowski. Do tego ewentualnie mogę dorzucić jeszcze Olafa Perzanowskiego.

Zadam Ci może trudne pytanie – czy rozumiesz, dlaczego trener Marcin Stefański nie stawia na Daniela Ziółkowskiego?

Czy rozumiem? Myślę, że patrząc na przestrzeni lat, a znamy Trefla bardzo dobrze, to poza historią braci Kolenda, próżno szukać dużej ilości promowania i wystawiania wychowanków, bądź młodych talentów, do gry w Ekstraklasie. Mieliśmy też przez pewien czas Pawła Dzierżaka, który czasami trochę na siłę był promowany, a jak wiemy, ostatecznie nic z tego w Sopocie nie wyszło. Nie dziwi mnie, że trener Stefański nie stawia na Daniela Ziółkowskiego. Na pewno Daniel ma jeszcze dużo czasu przed sobą, a teraz już jest chyba wychowankiem numer 1 tego klubu, jeśli chodzi o młodzież.

Co, Twoim zdaniem, jest lepsze dla niego dzisiaj – kilka minut gry w meczach w ekstraklasie i po około 30 minut w 2. Lidze, czy żeby zszedł na wypożyczenie do 1. Ligi, gdzie może będzie pierwszopiątkowym zawodnikiem?

Każdemu zawodnikowi w takiej sytuacji polecałbym grę w 1. Lidze. 2. Liga to już dla Ziółkowskiego jest za mało, natomiast ekstraklasa to wciąż jeszcze za wysokie progi. Nie uważam, żeby Daniel nie nadawał się do gry w ekstraklasie (jest wręcz przeciwnie), ale dla jego rozwoju najlepsza teraz byłaby gra w 1. Lidze, oczywiście w solidnym klubie z tego poziomu rozgrywek, który bije się tak, jak Czarni Słupsk przed sezonem o wejście do ekstraklasy.

Marek Klassen | Fot. Grupa Sierleccy Czarni Słupsk

To może przejdźmy właśnie teraz do Czarnych. Patrzymy na start sezonu – mecze z wszystkimi medalistami ligi w ostatnim sezonie, z Anwilem Włocławek, czołówka Energa Basket Ligi. A trener Mantas Cesnauskis wraz ze swoimi zawodnikami wydaje sobie nic z tego nie robić i na starcie rozgrywek Czarni mają bilans 6-1. Jaki jest, Twoim zdaniem, powód takiej sytuacji? Czy to jest charakter drużyny? Zauważmy, że 4-5 spotkań słupszczanie wygrali, przegrywając po pierwszej połowie różnicą 10-15 punktów.

Mogę być tu delikatnie nieobiektywny, bo jestem trochę związany z tym klubem – przez dwa lata grałem w ich zespołach młodzieżowych. W Słupsku już nawet podczas wcześniejszego pobytu w ekstraklasie imponował mi charakter tej drużyny. Tam nie zawsze była dobra sytuacja finansowa, zawodnicy nie byli najlepiej wyszkoleni technicznie. Jednak byli koszykarze, którzy, jak nie umiejętnościami, to krwią, potem i łzami walczyli o dobry wynik. Oczywiście jest to wielkie zaskoczenie, ale ja typowałem, że Czarni już w tym sezonie mogą powalczyć o play-offy. Nie spodziewałem się tylko, że aż tak szybko będą w stanie wskoczyć na poziom rozgrywek ekstraklasowych z Cesnauskisem, który dopiero parę lat temu zaczął być trenerem w Słupsku. Trzeba docenić to, co robi aktualnie oraz to, jak buduje charakter tego zespołu. No i jeszcze istotne jest zgranie całej drużyny, bo nieoficjalnie wiem, że po prostu duża ilość zawodników się tam lubi i szanuje. Myślę, że to wsparcie, bliskość i rodzinność tej ekipy pozwala im walczyć jeden za drugiego, a to przekłada się na wynik ligowy.

Czy myślisz, że jeśli Czarni dalej będą tak świetnie grać, to Mantas Cesnauskis zostanie trenerem sezonu?

Myślę, że tak, aczkolwiek nie chciałbym zapeszać, bo mamy dopiero początek sezonu. Jest to również dobra baza do budowy przyszłości zespołu, już nawet nie w tym sezonie, tylko całego klubu od nowa, bo trzeba przyznać, że po upadku jest on świetnie zarządzany – finansowo, wizerunkowo, czy transferowo. Uważam, że Cesnauskis ma taką szansę, tylko teraz pytanie, czy da sobie radę, jeśli przyjdzie kryzys w lidze, a taki pewnie nadejdzie, prędzej czy później.

Ostatnie pytanie na temat Czarnych – jaki, Twoim zdaniem, osiągną wynik w tym sezonie?

Stawiam, że wejdą do play-off. Trefl na przykład będzie miał teraz bardzo trudno, by wygrać na wyjeździe w Słupsku, bo hala Gryfia, obok Hali Mistrzów we Włocławku, jest halą, na którą koszykarze albo najbardziej kochają, albo nienawidzą przyjeżdżać. Zawodnicy przeciwnych drużyn często doceniają kibiców słupskiego zespołu i ich żywiołowy doping, klimat tej hali i fakt, że całe miasto żyje koszykówką w wykonaniu Czarnych. Myślę, że teraz  pewnie wszystkie drużyny nie będą podchodzić do słupszczan tak, jak dotychczas, co sprawi, że Czarnym będzie się grało trochę ciężej niż poprzednio. Jednak jeśli to przetrzymają – nie oczekuję tutaj serii 6-7 wygranych z rzędu, jak ostatnio, ale jeśli będzie to stabilna forma i zdecydowane zwycięstwa ze słabszymi ekipami, a także równa walka w meczach z drużynami z czołówki ligi, to uważam, że znajdą się oni w play-off. Tam już jednak trudno przewidzieć, co się wydarzy. Niełatwo mi powiedzieć, czy skład Czarnych ma odpowiednie doświadczenie do walki w play-offach, w grze o medale. 

Na drugą część naszej rozmowy, która będzie dotyczyć pierwszych powołań Igora Milicicia do reprezentacji Polski koszykarzy oraz pierwszego tygodnia NBA, zapraszamy już jutro. Będzie ciekawie!

Zapraszam też do odsłuchania krótkiej rozmowy po meczu w środę z rozgrywającym Trefla, Mateuszem Szlachetką! Przeprowadziłem ją wraz z Dawidem. Link tutaj: Mateusz Szlachetka: Byłem zaskoczony powołaniem od Milicicia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *