Ciemna strona sportu

DopingMożna trenować po kilkanaście godzin dziennie, stosować najbardziej wymyślne diety, przestrzegać zaleceń trenerów i lekarzy, a i tak w pewnym momencie nasz organizm mówi dość! Wówczas pojawia się ktoś, kto mówi: znam sposób. Kilka zastrzyków, tabletek i osiągniesz niewiarygodne wyniki. No i wielu z nich ulega. Nie dlatego, że dzięki temu mogą odpuścić sobie trening albo oszukać rywali. Dlaczego więc decydują się na doping?

 

Marcin interesował się sportem od dziecka. Jak każdy chłopak zaczynał od kopania piłki na skwerze przed blokiem. Później próbował  swoich sił w różnych dyscyplinach. Była koszykówka, pływanie, karate, a nawet szermierka. Dopiero w gimnazjum wuefista zaproponował mu wstąpienie do szkolnej sekcji zapaśniczej.  – Początek był ciężki, po pierwszym treningu ledwo mogłem się ruszać, ale podobało mi się. W końcu znalazłem coś dla siebie – wspomina Marcin. Treningi ani specjalna dieta nie były dla niego problemem. W końcu każdy sportowiec musi przez to przejść. – Wkurzało mnie, że trenuję coraz więcej, a wyniki nadal nie były zadowalające.

Anti-doping

fot. Evlakhov Valeriy

Był już w liceum, gdy trener postawił mu ultimatum: „albo będziesz ciężej pracować, albo wypad z drużyny”. Bardzo często to właśnie trenerzy lub lekarze są pomysłodawcami sięgnięcia po niedozwolone środki. – Mówił, że to tylko odżywki. Ufałem mu, więc brałem, co mi dawał. Sport był dla mnie całym życiem. Dla wyników byłem gotowy na wszystko – przyznaje ze wstydem. Fakt, że zostali namówieni, nie zwalnia młodych sportowców z odpowiedzialności. Wszyscy wiedzą, że ich rywale wspomagają się środkami farmakologicznymi, więc sami też decydują się brać, aby mieć możliwość wyrównania szans. – Wtedy nie myślałem o konsekwencjach. Chciałem być najlepszy – dodaje Marcin.

Wszystko dobre…

Wkrótce rodzice byli z niego dumni, trener ciągle chwalił na treningach. Tylko nikt nie wiedział, jak naprawdę wtedy się czuł. Próbując zadowolić wszystkich, sam ryzykował swoje zdrowie. Stosowanie dopingu może prowadzić do przerostu mięśnia sercowego, niewydolności nerek, wątroby. Efekty stosowania wspomagaczy niekoniecznie muszą być widoczne od razu. Zdarza się, że sportowcy po zakończeniu kariery zaczynają mieć poważne problemy ze zdrowiem. Bezpośrednią przyczyną śmierci jest najczęściej zawał serca. – Bóle brzucha, głowy były na porządku dziennym. Zdarzało się, że nie spałem całą noc, bo źle dopasowałem dawkę i byłem zbytnio pobudzony – wspomina Marcin. Doping nie jest obojętny również dla psychiki. Po zastosowaniu środków dopingowych wzrasta agresja, pojawiają się ataki gniewu, paniki. Częste są też próby samobójcze, zwłaszcza po odstawieniu środków. – Najgorsze jest to, że wszyscy o tym wiedzą, a i tak sięgają po wspomagacze – wtrąca Marta, która od lat trenuje koszykówkę i zapewnia, że nigdy nie myślała o zakazanych medykamentach. – Dla mnie najważniejsze jest czerpanie przyjemności ze sportu. Wyniki, rekordy są ważne, ale nie mogą odbijać się kosztem naszego zdrowia – dodaje.

Pod kontrolą – czy aby na pewno?

fot.Karl Grillenberger

fot.Karl Gillren

Co jakiś czas – przy okazji wielkich imprez sportowych – wybucha afera dopingowa. Na zawodach sportowcy są kontrolowani przez lekarskie komisje pod kątem nielegalnych środków dopingowych. Pobiera się od nich próbki krwi, moczu i sprawdza, czy w organizmie nie ma czegoś podejrzanego. Jeżeli jest, to niestety zawodnik zostaje zdyskwalifikowany (na określony czas lub dożywotnio), tytuł lub medal zostaje mu odebrany, a najczęściej także dostaje ograniczenie występu na zawodach na pewien czas. Mogą to być miesiące, lata lub nawet dożywotni zakaz uczestnictwa. W ostatnich latach w Polsce afera dopingowa wybuchła w związku z Kornelią Kubińską, naszą reprezentantką na igrzyskach w Vancouver w biegach narciarskich. W jej organizmie wykryto substancję  EPO (erytropoetyna), której zadaniem było sztuczne zwiększenie wydolności organizmu.

Co takiego jest w tym dopingu?

Po środki dopingujące sięgają przedstawiciele chyba wszystkich dyscyplin. Sądząc po ilości afer i dziwnych wypadków, największy problem ze wspomagaczami mają kolarze (np. sprawa Lance’a Armstronga). Ich organizmy zmuszane są do niezwykłej wydolności

doping

fot. Jakkrit Orrasri

Ponadto dyscyplinami, które zmagają się z problemem dopingu są: lekkoatletyka, ciężka atletyka, a także sporty zimowe. Oczywiście, inne środki stosują kolarze, a inne kulturyści czy siłacze. Najczęstsze substancje, po które sięgają sportowcy to: zwiększające ilość tlenu we krwi (np. EPO, głównie w sportach wytrzymałościowych), pobudzające stymulanty (np. efedryna; sporty walki), sterydy anaboliczno-androgenne (kulturyści, lekkoatleci) oraz diuretyki mające działanie odwadniające(powodują wysuszenie mięśni).

Innym rodzajem dopingu jest tzw. doping fizjologiczny, polegający na wymianie krwi poprzez transfuzję. Po to, aby zwiększyć ilość czerwonych krwinek, odpowiedzialnych za transport tlenu. Naukowcy twierdzą, że przyszłością dopingu będzie ingerowanie w kod genetyczny.

Nie tylko wśród sportowców

Biorą również ci, którzy nie trenują wyczynowo. Coraz więcej młodych ludzi sięga po środki dopingujące. Zamiast przyłożyć się do regularnych treningów, sięgają bezmyślnie po niedozwolone środki. Chcą szybko poprawić swój wygląd, mieć lepszą kondycję. I czy dzięki temu są silniejsi? Może na zewnątrz, bo psychicznie udowodniają swoją słabość.

 

 

*Dane osobowe rozmówców zostały zmienione na potrzeby reportażu.

*W reportażu wykorzystano informacje z książki „Uzależnienia – zażywanie i nadużywanie” Stepehen A. Maisto, Mark Galizo, Gerard J. Connors

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *