Sergio Ramelli – bohater historii, która wciąż budzi strach

Fot. Facebook.com/Muzyka Włoskiej Prawicy

Dzisiaj przypada 46. rocznica śmierci Sergio Ramellego. Ten 18-letni Włoch 13 marca 1975 r. został skatowany pod własnym domem przez dwóch studentów medycyny. Oprawcy zadali mu liczne ciosy w głowę przy użyciu kluczy francuskich Hazet 36. Chłopak skonał w szpitalu po 47 dniach agonii. Tragiczna śmierć była jedynie zwieńczeniem jego przerażającej historii…

Zarys sytuacji politycznej

Okres od końca lat 60. do początku lat 80. XX wieku w historii Włoch nazywa się „latami ołowiu” –„anni di piombo”. Zacięta walka polityczna między skrajną, komunistyczną lewicą a radykalną, faszyzującą prawicą przybrała wówczas formę jawnej przemocy. W wielu miastach dochodziło do ulicznych strzelanin, porwań dla okupu, rabunków, a nawet zamachów terrorystycznych. Tego wszystkiego dopuszczały się organizacje stojące po obu stronach politycznej barykady. Te po lewej to między innymi Brigate Rosse, Avanguardia Operaia, Lotta Continua, a po prawej Avanguardia Nazionale czy Ordine Nuovo.

Zwyczajny nastolatek

Sergio Ramelli żył więc w niespokojnych czasach, naznaczonych przemocą polityczną i starciami ulicznymi. Mieszkał w Mediolanie wraz z rodzicami i bratem Luigim. Był zwyczajnym nastolatkiem; z pasją uprawiał włoski sport narodowy – grał w drużynie piłki nożnej, spotykał się z dziewczyną i przyjaciółmi. Uczęszczał do technikum chemicznego „Ettore Molinari”, które wybrał ze względu na zainteresowanie naukami ścisłymi. Początkowo w szkole powodziło mu się całkiem dobrze. W piątym roku nauki sytuacja Sergio uległa jednak pogorszeniu, po tym jak zaczął sympatyzować z Fronte della Gioventù, młodzieżówką partii Movimento Sociale Italiano. Wkrótce został działaczem tej prawicowej organizacji, co ściągnęło na niego szykany ze strony rówieśników. Znaczną większość środowiska Instytutu Molinari stanowili bowiem sympatycy czy wręcz aktywni działacze skrajnej lewicy. Nie mogąc znieść odmienności światopoglądowej Sergio, zaczęli się nad nim znęcać. Chłopak był wyzywany, bity, poniżany i zastraszany. Często wracał do domu ze śladami doznanej przemocy na ciele.

Skazany za wypracowanie

Początek końca tej historii nastąpił, gdy na początku 1975 r. w szkolnym wypracowaniu Sergio skrytykował wspomniane już Czerwone Brygady. Organizacja przechodziła wówczas od metod względnie pokojowych do działalności terrorystycznej. Praca Ramellego nie dotarła do nauczyciela, trafiła natomiast w ręce aktywisty Avanguardia Operaia. Sergio wobec całej szkoły poddany został „procesowi ludowemu”, w którym oskarżono go o „faszyzm” i „kradzież motorowerów”. Nastolatek został skreślony z listy uczniów. W lutym zmienił szkołę, ale jego prześladowcy nie dali o sobie zapomnieć. Młodzi komuniści atakowali Sergio na korytarzach i na ulicy, grozili jego bratu i rodzicom, malowali pod domem Ramellich budzące grozę napisy.

„Lata ruchu oporu nas nauczyły: zabić faszystę to nie przestępstwo!”

Działacze Avanguardia Operaia bardzo dosłownie traktowali to popularne wśród skrajnej lewicy hasło. Ataki „wojujących antyfaszystów” w Mediolanie często niosły ze sobą ofiary śmiertelne. Gdy 13 marca Sergio parkował przed domem swój motorower, zbliżyło się do niego dwóch zamaskowanych mężczyzn. Należeli do komunistycznego komando organizacji Avanguardia Operaia. Podobnie pozostałych sześciu, którzy stali na czatach na rogach ulic. Napastnicy skatowali nastolatka, bijąc go w głowę ważącymi 3,5 kg kluczami francuskimi Hazet 36. Wiedzieli, gdzie uderzać, aby osiągnąć cel – byli studentami medycyny. Zostawili na chodniku nieprzytomnego Sergio ze zmasakrowaną czaszką i spokojnie się oddalili. Po interwencji przypadkowego przechodnia chłopak trafił do szpitala uniwersyteckiego, gdzie przeszedł pięciogodzinną operację. Obrażenia głowy były tak poważne, że gdyby przeżył, miał pozostać niemy i sparaliżowany. Agonia Sergio przeplatana momentami poprawy i pogorszenia trwała 47 dni. Bezpośrednią przyczyną śmierci było jednak… zapalenie płuc. Oprawcy studiowali medycynę, a szpital należał do uniwersytetu, więc podejrzewano, że nawet tam Ramelli nie jest bezpieczny. W ostatnich dniach miał gorączkę i problemy oddechowe. Mogły być one spowodowane nocnym otwieraniem okien przez pielęgniarzy odwiedzających salę Sergio. Na te nieostrożne działania personelu skarżyła się jego zaniepokojona matka. Serce Włocha przestało bić 29 kwietnia około 10 rano.

Upamiętnienie w kulturze

Sergio Ramelli jest postacią znaną w całych Włoszech. Co roku 29 kwietnia odbywają się w Mediolanie uroczystości upamiętniające jego tragiczną śmierć. Imieniem Ramellego nazwano ulice w Weronie, Perugii, San Remo i różnych innych miastach. Jego pamięci poświęcono również liczne tablice i murale, programy telewizyjne, filmy dokumentalne, dzieła literackie i piosenki (jedną z nich zamieszczam poniżej). Wkrótce ukaże się polskie wydanie książki „Sergio Ramelli. Una storia che ancora fa paura”. Jej głównym autorem jest dziennikarz i pisarz, Guido Giraudo.

Opowiedziana przeze mnie historia może być dobrą przestrogą na obecne czasy. Czasy, w których doświadczamy coraz silniejszej polaryzacji poglądów i walki politycznej nasyconej przemocą, która wykroczyła już poza sferę werbalną. Historia Sergio w dosadny, wręcz bolesny sposób pokazuje, jakie skutki może nieść ideologiczne zaślepienie. I to niezależnie od tego, jakiej ideologii ono dotyczy.

Źródła:

https://www.facebook.com/MuzykaWloskiejPrawicy/posts/3434197003350646?__tn__=K-R

https://www.facebook.com/MuzykaWloskiejPrawicy/videos/267121261546415/

https://nlad.pl/olow-bomby-i-terroryzm-czyli-wlochy-w-latach-70/

https://www.sergioramelli.it/ (strona w całości poświęcona Sergio Ramellemu, bogata w informacje, zdjęcia, materiały audio i odnośniki)

https://www.ligurianotizie.it/ucciso-a-soli-18-anni-dai-comunisti-sartori-e-fidanza-ricordano-sergio-ramelli/2020/04/29/380733/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *