Musicalowa propozycja na święta wielkanocne

źródło: brightwalldarkroom.com

Musical „Jesus Christ Superstar” – klasyka gatunku, klasyka filmu, która niesie ze sobą zadumę i radość, czyli to, co w świętach wielkanocnych najważniejsze. 

Lista filmów, które natychmiastowo przywołują na myśl święta bożonarodzeniowe, jest długa… „Kevin sam w domu”, „Grinch”, „Holiday” i tak dalej, i tak dalej… Filmowy rynek uwielbia wykorzystywać motyw magicznej, zimowej aury. Natomiast kiedy myślimy o filmowych propozycjach na Wielkanoc… tu pojawia się problem. Filmem, który mnie osobiście jednoznacznie kojarzy się z tym czasem, jest głośna, nagradzana „Pasja” Mela Gibsona. Nie jest to jednak obraz, do którego ma się siłę wracać co roku…

Więc nie o nim będzie ten artykuł. Istnieje obraz, który opowiada tę samą historię co Mel Gibson w swojej „Pasji”, ale używając zupełnie innych środków, mniej drastycznych, ale nie mniej przejmujących. Do tego tytułu zdarzyło mi się wrócić wielokrotnie, zazwyczaj w okolicach Wielkanocy. Mowa o słynnym „Jesus Christ Superstar”. Autorami tego musicalowego dzieła są: Andrew Llyod Webber (mistrz musicalu, który słynący z takich tytułów jak: „Upiór w Operze”, „Koty”, „Evita”) oraz Tim Rice (autor tekstów piosenek m.in. „Evity”, „Króla Lwa”, „Pięknej i Bestii”). Ciekawostką jest, że „Jesus Christ Superstar” to drugi tytuł tego duetu, którego fabuła inspirowana jest historią biblijną. Ich debiutem musicalowym był „Józef i cudowny płaszcz snów w technicolorze” oparty na historii Józefa ze Starego Testamentu.

źródło: pinterest.com

Twórcy nie byli pewni, w jaki sposób publiczność odbierze ukazanie ostatnich dni Jezusa w musicalowej formie muzycznej, której daleko od patosu. Musicalowy Jezus to, jak wskazuje tytuł, gwiazda dla mas, idol pełen wątpliowości, za którym pójdą tłumy, bożyszcze, któremu brakuje boskości, które przemawia takim samym językiem, jak jego fani. Warte podkreślenia jest, że musical powstał w epoce dzieci kwiatów, co stało się elementem kluczowym dla wielu reżyserów w scenicznych realizacjach „Jesusa…”. Z tego względu materiał ten na początku ujrzał światło dzienne jedynie w postaci albumu muzycznego, a partie tytułowego bohatera wykonywał wokalista zespołu Deep Purple – Ian Gillian. Po sukcesie, jaki odniosła płyta i trasie koncertowej po Stanach, 12 października 1971 musical zagościł na broadwayowskich deskach.

„Jesus Christ…” określany jest rock operą, choć ten kto szuka tam mocnego rockowego brzmienia, może się odrobinę zawieść. Songom śpiewanym przez Jezusa, Apostołów, Marię Magdalenę czy Heroda, zdecydowanie bliżej do musicalu i muzyki rozrywkowej, która łatwo wpada w ucho. Po premierze piosenki takie jak „I Don’t Know How to Love Him”, „What’s The Buzz”, czy „Gethsemane” stały się muzycznym hitami nuconymi przez setki Amerykanów.

Fenomen „Jesusa…” postanowiono szybko wykorzystać i przenieść go na kinowe ekrany. Już dwa lata po broadwayowskiej premierze ukazała się filmowa realizacja musicalu w reżyserii Normana Jewisona, nakręcona w izraelskich plenerach. Reżyser przyjął konwencję teatru w filmie. Twórca rozpoczyna swoją opowieść o Chrystusie sceną, gdzie zróżnicowana etnicznie grupa młodych Amerykanów przybywa wesołym autokarem na pustynię i ochoczo rozpoczyna przygotowania do swojego spektaklu. Po odegraniu swoich ról, przetańczeniu kilku układów, uciekaniu po pustyni przed czołgami, przychodzi czas na klamrę i młodzi wsiadają z namysłem i nostalgią do autokaru, po czym ruszają w drogę powrotną. Nie wraca z nimi tylko jeden…

źródło: filmweb.pl

Zachęcam do zapoznania się z filmowym obraz Normana Jewinsona, ale nie jest to jedyna ekranowa adaptacja dzieła Andrew Lloyd Webbera. W 2000 roku ukazała się także telewizyjna rejestracja spektaklu.

Teatry muzyczne w Polsce z chęcią sięgały po ten tytuł. Jako pierwszy polską adaptację wystawił gdyński Teatr Muzyczny. Zespół Baduszkowej dwukrotnie zmierzył się z tym materiałem. W 1987 roku w reżyserii Jerzego Gruzy, gdzie główne role wykreowali wtedy Marek Piekarczyk i Małgorzata Ostrowska. Natomiast w 1999 roku w reżyserii Macieja Korwina. Niedługo po tym ukazała się realizacja Teatru Rozrywki w Chorzowie, a w 2014 roku Teatru Muzycznego w Łodzi. Teatr Muzyczny w Poznaniu stworzył koncertową, plenerową wersję musicalu z okazji jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski. Obecnie „Jesus Christ Superstar” w reż. Jakuba Wociala grany jest w Teatrze Muzycznym Rampa. Adaptacja ta spotykała się z tak dużym uznaniem publiczności, że doczekała się również realizacji w białostockiej Operze i Filharmonii Podlaskiej.

„Jesus Christ Superstar” to musicalowy tytuł, z którym warto się zapoznać. Święta wielkanocne zdecydowanie sprzyjają odbiorowi tego utworu. Bez względu na przekonania religijne, bez względu na sympatię do gatunku musicalowego, jest to sztandarowy przykład spojrzenia na religię i wykorzystania historii biblijnych we współczesnej kulturze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *