Bill Gates chce władzy nad światem…

fot. wikipedia.commons

– Bo widzisz, gdzieś tam, u góry, to rosyjscy i amerykańscy Żydzi czuwają. Oni sobie krzywdy nie zrobią – usłyszałem od bliskiej mi osoby. Po kolejnym spotkaniu, tym razem z apostołem narracji zabójczego 5G, zadałem sobie pytanie: Dlaczego teorie spiskowe są coraz większą częścią naszego życia? Czy nadejdzie dzień, w którym otwierając lodówkę nie usłyszę o kolejnym sposobie na zagładę ludzkości?

Może wystartujmy od pochodzenia określenia „foliarz”. Naszą opowieść zaczniemy więc od małej, aluminiowej czapki. Miała ona działać na zasadzie klatki Faradaya. Czyli blokady chroniącej przed polem elektrostatycznym. Nie zdążyliśmy mrugnąć, a wytwór ten miał już, według ich właścicieli, odbijać fale radiowe, czy uniemożliwiać telepatię. W skrócie czapka miała udaremnić kontrolę umysłu przez bogatych, niecnych ludzi.

Wszystko zaczęło się od doniesień w 2001 roku, że amerykańska National Security Agency (NSA) zbiera dane o obywatelach za pomocą satelity. Oczywiście w konsekwencji pojawiła się teoria, że NSA miała później zacząć kontrolować umysły. W pewnym momencie zjawił się pewien delikwent i krzyknął: „nośmy foliowe czapki!”. Teraz pewnie parę osób się zastanowiło, dlaczego akurat to? Niestety, ale ten ktoś korzystał z badań naukowych.

W 1927 roku Julian Hauxley (brat Aldousa, autora „Nowego wspaniałego świata”) stwierdził, że „cynowa ambonka” z nasadkami z folii zmniejszyła wpływ telepatyczny podczas eksperymentów naukowych. Dzięki temu czapki miały swego rodzaju racjonalne podstawy. Jednak 2005 roku badania Massachusetts Institute of Technology wykazały, że foliowy wynalazek wręcz zwiększa określone częstotliwości radiowe. W tym te mające sterować nasze umysły.

Srebrne okrycia głowy stały się w szybkim czasie symbolem osób wierzących w przeróżne tezy. Od kontroli rządowej, przez płaską Ziemię, po szczepionki na Polio rozdające za darmo piątą kończynę. Foliarze konsekwentnie byli odsuwani na margines społeczny. No bo przecież kto normalny wierzy w takie głupoty?

Wyjście z podziemia

Pandemia koronawirusa okazała się prawdziwą jutrzenką dla wszystkich głoszących spiskowe opowieści. Powiem szczerze, spodziewałem się pomnożenia proroków tłumaczących świat. Nie spodziewałem się jednak tak dużej liczby ich wyznawców.

Ogólnie w XXI wieku takich narracji też było sporo, choć nie były skupione wokół jednego tematu. Pierwszy przykład z brzegu. Według badań naukowców z Uniwersytetu w Chicago z 2014 roku co piąty respondent stwierdził, że za zamachem na World Trade Center stoją Stany Zjednoczone.

Wybuch epidemii sprzyjał teorii wirusa hodowanego w chińskim laboratorium. Obostrzenia kojarzyły się ze spiskiem, który miał stłamsić społeczeństwo obywatelskie. Niektórzy mówią, że Covid-19 to wymysł koncernów chcących zarobić na wciśnięciu nam szczepionek. Szczepionek, które miały nam aplikować chipy z oprogramowaniem złowieszczego Billa Gatesa. W skrócie, jeden wielki wysyp teorii spiskowych. Ludzie okazali się na nie nadzwyczaj podatni.

Piotr Trudnowski w swoim Klubotygodniku (cały film tutaj) przedstawił niepokojące wyniki badań. Według IPSOS na przełomie lipca i sierpnia aż 45% Polaków nie byłoby zainteresowanych szczepieniem, jeśli takowe byłoby dostępne (więcej sceptyków było tylko w Rosji). Dlaczego? Wyniki, które uzyskał IPSOS, są bardziej przygnębiające, gdy połączymy je z następnymi. Badania Franciszka Czecha i Pawła Ścigaja wykazują, że grupa Polaków o dużej skłonności do akceptacji teorii spiskowych wynosiła w 2020 roku 45%. W porównaniu z 2014 to wzrost o 8 punktów procentowych.

Z tej ogromnej reprezentacji na czoło wysuwają się wyborcy Konfederacji. Nie można jednak mówić, że w teorie spiskowe w naszym kraju wierzy głównie skrajna prawica. Na drugim miejscu w badaniach Czecha i Ścigaja znalazł się elektorat Lewicy.

Natomiast profil wyborcy Krzysztofa Bosaka z wyborów prezydenckich z 2020 roku pokrywa się w większości z charakterystyką przeciętnego polskiego foliarza. Według rezultatów late poll po pierwszej turze, w większości są to młodzi, wykształceni mężczyźni. Ukończyli oni szkołę średnią lub mają minimum licencjat.

To jest właśnie najdziwniejsze. Według takich naukowców jak Dan Kahan większą podatność na fałszywe informacje mają właśnie ludzie wykształceni. Najpewniej dzięki ich zręczności w wyszukiwaniu argumentów mających potwierdzić tezę. Są dzięki temu pewniejsi swoich przekonań.

Dlaczego wierzymy w bzdury?

Jest jeszcze jedno. Wspominałem, że teoriami spiskowymi nasiąkają jak gąbka głównie ludzie młodzi. Częściej korzystają z internetu, a co za tym idzie z mediów społecznościowych. I to właśnie te środki masowego przekazu są głównymi winowajcami. To one odpowiadają za jedną z największych chorób XXI wieku — przesyt informacji.

W dawnych czasach bariera geograficzna uniemożliwiała weryfikowanie szczątków informacji np. płynących zza oceanu. Internet przełamał tę barierę i skurczył nam świat. Jednak to, co jest zaletą, może okazać się wadą. Obecnie absorbujemy niezliczoną ilość danych, opinii i wiadomości. Często docierają do nas informacje zdawkowe, fałszywe. Wielu ludzi się w tym po prostu gubi, a co za tym idzie, traci poczucie bezpieczeństwa.

Psycholog Karen Douglas z Wielkiej Brytanii przeprowadziła badania na temat przyswajania fałszywych narracji. Według wyników ludzie pragną zrozumieć świat i chcą czuć się bezpieczni. Potrzebują kontroli. Teorie spiskowe, które najczęściej spłycają wiele aspektów życia, wykładają to im jak na tacy.

Mózg jest w takim wypadku bardzo prosty w obsłudze. Najczęściej selekcjonujemy te informacje, które potwierdzają nasze opinie i poglądy. Nasza głowa nie ma ochoty przyswajać sprzecznych danych, bo woli przyjemne potwierdzanie własnej logiki. Różnego rodzaju spiski działają na zasadzie skrótu, dzięki któremu nie musimy myśleć, a zawierzamy jakiejś teorii.

Szczególnie kiedy jest zmyślnie opakowana. Ludzie szerzący teorie spiskowe często posługują się przyjemnymi dla oka planszami, wykresami. Tworzą też atrakcyjne animacje w przypadku video.

W ramach projektu Concise 100 Polaków wzięło udział w wywiadach na temat sposobów, w jaki wiedza naukowa trafia do ich domów.  Uczestnicy badań wskazywali, że komunikaty od naukowców powinny być […] krótsze i wzbogacone grafikami oraz filmami. Być może właśnie celebryci przekazują informacje atrakcyjniej– mówiła „Gazecie Wyborczej” koordynatorka projektu, Izabela Warwas z Uniwersytetu Łódzkiego.

No właśnie. Ostatnie miesiące wybiły na piedestał celebrytów korzystających ze swojego posłuchu. Powielając fałszywe teorie, wchodzą w konflikt z autorytetami. Ludzie wierzący np. piosenkarzom, zaczynają bezkrytycznie deprecjonować naukowy dorobek lekarzy specjalistów. Wybierają niewłaściwy autorytet.

Jak zakończyć to szaleństwo?

– Dobrym pomysłem byłoby nie tylko informować obywateli, ale też włączyć ich do procesu naukowego, wprowadzić np. do laboratoriów – twierdzi Izabela Warwas.

Wielu specjalistów mówi też o wdrożeniu edukacji medialnej przynajmniej na poziomie szkół średnich. Chodzi nie tylko o to, aby nauczyć się selekcji informacji, odróżniać fake newsy od wiadomości z zaufanych źródeł. Kluczem jest nauka krytycznego myślenia, dzięki któremu nie będziemy przyswajać wszystkich symetrycznie prostych tabelek widzianych w internecie za pewnik. Czy zmniejszy to grupę osób silnie ufającym w narracje spiskowe?  Tego się nie dowiemy, póki ktoś nie spróbuje tego wprowadzić. Na pewno jednak nie wyeliminuje, bo wszystkich informacji, nawet z odpowiednimi narzędziami i przy pomocy specjalistów, sprawdzić nie jesteśmy w stanie.

Wszyscy jesteśmy foliarzami

Nawet gdy wiemy, że iluminaci nie mają swojej siedziby w jądrze Ziemi, to coś do tych teorii spiskowych nas przyciąga. To chyba najlepiej widać w naszej kulturze. Spisek zastępcy papieża  w „Aniołach i demonach” Dana Browna lub multimiliarder próbujący zawładnąć światem w serii filmów o Jamesie Bondzie. Pierwsze przykłady z brzegu. A jest tego o wiele, wiele więcej. Czy to sprawa sensacji, czy brania takich opowieści jako popołudniowy relaks? W sumie nie jest to ważne. Ważne jest to, że mimo wszelkich starań teorie spiskowe były, są i będą z nami do końca świata. Tego zwykłego i tego w kontrolowanego przez Billa Gatesa w umysłach foliarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *