„Bogowie” z Zabrza

bogowie

„Bogowie” to pierwszy film oparty na biografii Zbigniewa Religii. To 120 minutowa historia o charyzmatycznym docencie kardiochirurgii, który nieustępliwie dąży do przeprowadzenia pierwszej w Polsce udanej operacji przeszczepu serca. Pokazanie nieustannego przezwyciężania ograniczeń i konfrontacji ambicji z wszelkimi przeciwnościami, nadaje dziełu Łukasza Palkowskiego charakter uniwersalny.

Film powstał w 2014 roku, 5 lat po śmierci profesora Zbigniewa Religii. Nie jest to typowa biografia, ukazująca życie znanego człowieka od czasów dzieciństwa. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy kardiochirurg zaczyna działać na własną rękę, w klinice profesora Wacława Sitkowskiego, i snuć plany o wykonaniu przeszczepu serca. Przeprowadzenie tej innowacyjnej operacji staje się życiowym celem Religii, w którego wcielił się Tomasz Kot. Od pierwszej sceny widać niesamowite wczucie w rolę, choć kadr obejmuje jedynie plecy postaci. Równy, rytmiczny krok, wskazuje na pewność siebie i determinację. Charakterystyczna sylwetka, nawet widziana tyłem, nie pozostawia wątpliwości, że to Religa, który mknie korytarzem socrealistycznego szpitala.

„Bogowie” dobrze oddają klimat lat 80. Zielony, duży fiat kardiochirurga, pędzi ulicami, mijając syrenki. Herbata w szklankach mieni się odcieniami brązu przed komisją zawodową, w której zasiadają prawdziwi doktorzy Zembala i Bochenek, grani w filmie przez Piotra Głowackiego i Szymona Warszawskiego. Jako najbliżsi współpracownicy starają się studzić gorący charakter głównego bohatera. Są towarzyszami jego marzenia, ale daleko im do wizjonerstwa.

W całym filmie nie usłyszeliśmy coachingowych wypowiedzi, typu: Zbyszek, dasz rade. Ludzie dookoła są pełni obaw. Środowisko lekarskie ma go za wariata, bo to jest trudna, „abstrakcyjna” operacja, bo może się nie udać, bo to serce, które jest relikwią. Prof. z warszawskiej kliniki pyta, czy jest gotowy na porażkę. Żona rzuca do współpracowników, że on nie odpuści. Nikt nie pociesza po niepowodzeniach. Wiara w sukces bierze się z pasji i chęci ratowania ludzkiego życia, z wnętrza bohatera. Jedyną osobą, która go rozumie, jest profesor Moll, który na początku filmu gorzko powiedział: Polak, Polakowi nawet porażki zazdrości. Religa sam stworzył miejsce do realizacji marzenia, skompletował zespół. Pociągnął innych za swoją wizją do Zabrza, gdzie zaproponowano mu objęcie własnej kliniki. Inicjatorem tego pomysłu był Stanisław Pasyk, grany przez Zbigniewa Zamachowskiego. Mimo że wystąpił on już w wielu produkcjach, stworzył wiarygodną postać kardiologa.

Relidze ciężko było zdobyć fundusze na klinikę. Palkowski pokazuje, jak bohater spotyka się z ciągłą odmową, na którą impulsywnie reaguje siarczystym przekleństwem. Podobnie jak w przypadku oporu komisji o przekazaniu organów – pod wpływem silnych emocji niszczy telefon. Rola Kota dostarcza prawdy o człowieku, którą widzowie chcą otrzymać. Cedząc słowa przez zęby, czy roztrzaskując aparat na kawałki, udowadnia jak bardzo mu zależy.

Główny bohater przeżywa porażki. Widzowie chcą cierpieć razem z nim, bo to go zbliża do przeciętnego człowieka. Religa Palkowskiego się upije, utonie w dymie tytoniowym, wycierpi swoje i powróci silniejszy, by znowu zmierzyć się z zadaniem. Tę niezłomną chęć ratowania ludzkiego życia, dostrzegają u niego pacjenci, którzy pełni obaw, godzą się na operację przeszczepu serca. Ich zrozpaczeni bliscy pytają: Serce mojego syna może żyć w kimś innym? Sama idea transplantacji serca spotyka się z ostrą krytyką – jako ingerencja człowieka w dzieło Boga. Religa jest postrzegany przez ludzi, jako deus artifex. Choć zdecydowanie bliżej mu do prometeizmu. Strach pacjentów i ich bliskich jest zrozumiały, nawet dziś, kiedy tego typu zabiegi są wykonywane regularnie. Natomiast te pytania pokazują, jak bardzo rozwinęła się medycyna w ciągu ostatnich 40 lat.

Klamrą filmu jest przypadek Ewy. Dziewczynka zmarła podczas operacji. Jej matka, w którą wcieliła się Kinga Preis, pojawia się w dwóch scenach. W pierwszej nie wypowiada nawet słowa. Przez co widz jest uderzony silną emocją. W drugiej Religa ją przeprasza. Jedyne, co dziwi, to fakt, że matka Ewy ma na sobie tę samą kurtkę, w którą główny bohater ubrany był na rybach.

W „Bogach” droga do sukcesu została przedstawiona, jako złożony proces. Docent Religa płaci za realizacje marzenia. Konfliktem moralnym poglądów – zapisując się do partii, by zdobyć fundusze. Chłodem w relacji z żoną – której nie poświęcał uwagi, ciężko pracując. Małżonka pojawia się zaledwie w kilku scenach. Nie wygłasza wielu kwestii, przez co postać ta, grana przez Magdalenę Czerwińską, staje się niezwykle wyrazista. Po samej twardości ruchów i sztywności sylwetki możemy odczytać towarzyszące jej uczucia.

Palkowski, decydując się na treściwe dialogi, sprawił, że aktorzy mieli co grać. Dobrze pokazuje to końcowa scena. Ostatni kadr, na zbliżeniu, przedstawia twarz docenta Religii, który spogląda w lustro tuż przed wejściem na salę operacyjną. Po raz 4 będzie próbował przeszczepić serce. Kardiochirurg symbolicznie mierzy się z własnym odbiciem. To ujęcie na oczy, pełne determinacji i skupienia, z dźwiękiem bicia serca w tle, zostaje z widzem na dłużej. Kot świetnie kreuje bohatera poddanego presji własnych oczekiwań, mierzącego się z wielkimi ambicjami i nieprzychylnym otoczeniem. Religa Palkowskiego to silny charakter. Wyróżnia go upór. Pozostawia w tyle innych lekarzy z „Bogów”, którzy patrzą na niego, jak na szaleńca. Kibicują, ale nie wierzą w sukces tak jak on.

Zagranie Zbigniewa Religii było niewątpliwym wyzwaniem. Widzowie go pamiętają. Poza przeprowadzeniem pierwszej w Polsce udanej transplantacji serca, Religa pracował nad sztucznym sercem, był senatorem i ministrem zdrowia w rządzie Kazimierza Marcinkiewicz, a następnie Jarosława Kaczyńskiego. Tomasz Kot udźwignął tę rolę. Na tyle dobrze, że zagrał Religę także w „Sztuce kochania” Marii Sadowskiej. Jest to druga kreacja biograficzna na jego koncie. Wcześniej równie przekonująco grał Ryszarda Riedl’a w „Skazanym na bluesa” Kidawy – Błońskiego. W przypadku reżysera, Łukasza Palkowskiego, jest to pierwsza biografia. Kolejną nakręcił w 2017 r., skupiając się na Jerzym Górskim – „Najlepszy”.

„Bogowie” to obraz uniwersalny. O przezwyciężaniu ograniczeń, pokonywaniu przeciwności i wierze we własne możliwości. Zdobył Orła w każdej kategorii, w której był nominowany. Zwyciężył w konkursie głównym na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. To przyjemny film, który pokazuje, że można. Historia opowiedziana w przystępny sposób. Bez zbędnego patosu, zrobiona z wyczuciem. Wzrusza i bawi, dzięki czemu cały czas przykuwa uwagę widza. Oby więcej takich filmów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *