Streamingowo-filmowe podsumowanie roku 2020

podsumowanie

fot. Vlad Vasnetsov/Pixabay

To był przykry rok. Przykry dla nas, przykry dla otaczającego nas świata. Odczuło go również kino. Twórcy mieli utrudnienia w tworzeniu swoich dzieł, kina upadały przez przymuszone zamknięcia. Nie oznacza to, że filmowych perełek zabrakło. Zapraszam na streamingowo-filmowe podsumowanie.

Streaming uratował X muzę oraz jej fanów. Netflix, HBO GO, Amazon Prime i reszta ich pobratymców wyciągnęła rękę do umęczonych pandemią. Serwisy streamingowe zostały zwycięzcami koronawirusowego roku, co już niedługo z pewnością potwierdzi sezon nagród. W tym podsumowaniu nie chcę mówić tylko o tych filmach, które zdobyły największy rozgłos. Ominąłem kilka głośnych tytułów, gdyż niestety zwyczajnie zawiodły, jak „Elegia dla bidoków”, czy nowy „Borat”, a także te brane pod uwagę w ubiegłorocznych nagrodach (np. „Uncut Gems”).  Oto lista 15 dzieł, na które warto zwrócić uwagę.

Podsumowanie zacznę od pierwszej kategorii – co ciekawego obejrzymy na streamingach/VOD?

 

podsumowanie

fot. materiały prasowe

„Tenet” (reż. Christopher Nolan)

Osobiście mocno zawiodłem się na filmie Nolana. Nie zmienia to faktu, że był on największą tegoroczną premierą i zwyczajnie zasługuje na bycie na tej liście, chociażby za danie kinom możliwości wzięcia głębokiego wdechu. Twórca m.in. „Mrocznego Rycerza” zafundował nam niezgorszą akcję, ciekawe wykorzystanie praw fizyki, ale i mierny scenariusz. Można się przy tym nieźle bawić, jeśli nie zrobi się mojego błędu i nie podejdzie ze zbyt wygórowanymi oczekiwaniami. No i jest Robert Pattinson. Jak jest Robert Pattinson to jest fajnie.

Gdzie obejrzeć: Chili/Rakuten/iTunes

 

„Mank” (reż. David Fincher)

Największa tegoroczna premiera, ale netfliksowa. „Mank” jest czołowym przedstawicielem amerykańskiego giganta w wyścigu sezonu nagród. Film skupia się na postaci Hermana Mankiewicza, twórcy scenariusza do „Obywatela Kane’a”. Historia reklamowana, jako „list miłosny do Hollywood” jest w gruncie rzeczy dosyć gorzka i pokazuje, że życie twórców nie było wcale usłane różami. Naprawdę dobre dzieło spod wybitnej Fincherowskiej ręki.

Gdzie obejrzeć: Netflix

 

„Sala samobójców: Hejter” (reż. Jan Komasa)

Jakby to powiedział Tomasz Hajto – dla mnie, moim zdaniem, obiektywnie najlepszy polski film tego roku. Jan Komasa zainspirował się „Nightcrawlerem” i „Wodzirejem”, dzięki czemu wyszedł naprawdę mocny i przykry obraz współczesnej Polski. Polski niebywale spolaryzowanej i prowadzonej za nos przez media. Niesamowity pokaz umiejętności Macieja Musiałowskiego zakrywa większość wad „Hejtera”, a sam film jest potwierdzeniem niemałego talentu Komasy.

Gdzie obejrzeć: Player/vod.pl/Canal+

 

podsumowanie

fot. Netflix

„Proces Siódemki z Chicago” (reż. Aaron Sorkin)

Aaron Sorkin nie jest znany z bycia reżyserem, ale raczej z tworzenia scenariuszy. Niemniej jednak jego dotychczasowy dorobek dawał nadzieje na to, że „Proces Siódemki z Chicago” będzie naprawdę dobrym kawałkiem kina. No i tak jest! Mimo późnego wejścia na poważną scenę filmową, Sorkin działa niczym stary wyjadacz. Sceny podczas rozprawy sądowej powinny znaleźć się w studenckich podręcznikach reżyserskich. Dziwne, że tyle topowych podsumowań omija to dzieło.

Gdzie obejrzeć: Netflix

 

„Może pora z tym skończyć” (reż. Charlie Kaufman)

Mistrz spokojnych filmów powraca na łonie Netfliksa. Charlie Kaufman jak zwykle wymyka się prostej klasyfikacji i przyjmuje surrealistyczne podejście do analizy ludzkiej kondycji. W teorii to prosta historia kobiety, która udaje się na spotkanie z rodzicami swojego nowego chłopaka w śnieżny dzień, który z powodu pogody zmienia się w niebezpieczną noc. U Kaufmana nic nie jest jednak proste. Jest to film niezaprzeczalnie złożony pod względem symboliki i posiadający bardziej surrealistyczny akt końcowy niż większość ludzi się spodziewa, ale myślę, że jest to także dzieło, które opiera się na bliskich widzom ludzkich emocjach.

Gdzie obejrzeć: Netflix

 

„Jak zostałem gangsterem: Historia prawdziwa” (reż. Maciej Kawulski)

Jedno z większych zaskoczeń roku. Kampania reklamowa najnowszego filmu Maćka Kawulskiego przypominała najgorsze szmiry Vegi. Trailery ociekające tanim seksem i przemocą, na siłę macho-bohaterzy, Tymczasem dostaliśmy najlepsze polskie kino gatunkowe od dawna. Świetnie ukazane przemiany gangsterkie, który musiały dostosować się do przemian ustrojowych. Maciej Kowalczyk i Tomasz Włosok robią ze swoimi postaciami robotę najwyższej klasy. Relacja granych przez nich bohaterów potrafi złapać za serce. Droga od lokalnego sutenera do ogólnopolskiego „gangusa”, choć pokazana trochę po łebkach, daje ogrom frajdy. Nie ma nic dziwnego w tym, że „Jak zostałem gangsterem” zostało pokazywane na festiwalu w Gdyni.

Gdzie obejrzeć: Netflix/vod.pl/Ipla/Canal+

 

„David Attenborough. Życie na naszej planecie” (reż. Jonathan Hughes/Keith Scholey/Alastair Fothergill)

Majestatyczny film dokumentalny „David Attenborough: życie na naszej planecie” rozpoczyna się w opuszczonym miejscu. To obszar wokół elektrowni atomowej w Czarnobylu. Niegdyś teren tętniący życiem, ale ewakuowany po ludzkim błędzie, który sprawił, że nie nadaje się do zamieszkania. Dopiero później reżyserzy, Alastair Fothergill, Jonnie Hughes i Keith Scholey, cofną kamerę, aby ujawnić, że pusty obszar wyrósł na bujny raj dla dzikiej przyrody. David Attenborough przedstawia swoją ponad 60-letniej kariery przyrodnika, pokazując, jak gwałtownie degenerowała się bioróżnorodność planety. Wielkim osiągnięciem filmu jest to, że jest on niejako pośrednikiem między ludźmi a światem przyrody. Warto obejrzeć, nawet jeśli nie jest się „ekoświrem”.

Gdzie obejrzeć: Netflix

 

„Obóz godności: Rewolucja w życiu niepełnosprawnych” (reż. James Lebrecht/Nicole Newnham)

Wyprodukowany przez Michelle i Baracka Obamę „Obóz godności: Rewolucja w życiu niepełnosprawnych” nie jest typowym inspirującym dokumentem. To film, który zaczyna się od wspomnień z dzieciństwa, ale używa ich jako zaledwie nasion czegoś znacznie większego – spojrzenia na to, jak doświadczenia mogą naprawdę kształtować przyszłość. Twórcy nie używają melodramatu, ani technik manipulacyjnych przy kręceniu filmów, aby wbić do głowy jasną lekcję. „Obóz godności: Rewolucja w życiu niepełnosprawnych” staje się komentarzem do tego, jak zmienić świat. To nie tylko zwykła ludzka przyzwoitość powinna prowadzić do równości dla osób niepełnosprawnych. To równość jest jedyną drogą do prawdziwego postępu dla każdego.

Gdzie obejrzeć: Netflix

 

podsumowanie

fot. materiały prasowe

„Witamy w Czeczenii” (reż. David France)

Dokumentując potajemne i trwające okrucieństwo praw człowieka, David France zwraca uwagę na sieć odważnych aktywistów, którzy przemycają osoby LGBTQ z regionu Czeczenii w Rosji podczas tego, co powszechnie uważa się za czystkę antygejowską. Jego dokument przedstawia przerażające dowody tortur i daje ocalałym możliwość dzielenia się swoimi przerażającymi doświadczeniami patrzenia, jak inni umierają lub są brutalnie traktowani przez policję. „Witamy w Czeczenii” jest zarówno zadziwiająco przełomowe pod względem wykorzystania technologii (ukryto twarze rozmówcą za pomocą technologii deepfake), jak i trudne do oglądania. Wciąż jest czas na zmianę końca tej historii.

Gdzie obejrzeć: HBO GO

 

„Dick Johnson Is Dead” (reż. Kirsten Johnson)

W tym dokumencie Kirsten Johnson powoduje śmierć swojego ojca. Umiera w kółko. Wszystko po to, by pogodzić się z ewentualną śmiercią jego, jej własną i w sumie wszystkich. Śmierci Dicka Johnsona są inscenizowane dla maksymalnego chaosu, smutku lub surrealności. Można uznać, że jest to próba przejęcia kontroli nad niekontrolowany lub próba pogodzenia się z tym brakiem kontroli. Dick ma Alzheimera, traci stopniowo pamięć, jego zachowania są czasem niebezpieczne dla innych. Można się zastanawiać, czy robienie czegoś tak eksperymentalnego z nie do końca ogarniającym rzeczywistość ojcem jest odpowiednie. Niemniej jednak jest to bardzo ciekawy i skłaniający do refleksji dokument.

Gdzie obejrzeć: Netflix

 

„Sekret wilczej gromady” (reż. Tomm Moore/Ross Stewart)

Jedyny animowany film na tej liście, ale jaki film! Czołowy kandydat do Oscara urzeka swoim wykonaniem i zawartością. Dzieci będą oczarowane, dorośli będą zachwyceni. W pewnym sensie jest lekki jak powietrze, a jednocześnie przytłaczający, niewysłowiony i niedający się zapomnieć. W całości ręcznie wykonana animacja przedstawia historię dwóch dziewczynek – Robyn i Mebh. Ta pierwsza przybyła z ojcem-myśliwym, który dostał zadanie upolowania wilków grasujących w lokalnych lasach. Mebh jest zaś pół wilkiem, pół człowiekiem, gdy śpi jedna połowa, to budzi się druga. „Sekret wilczej gromady” przypomina najlepsze dzieła Studio Ghibli, a to niesamowita rekomendacja.

Gdzie obejrzeć: Apple TV

Niestety, niektóre ciekawe premiery ominęły serwisy streamingowe lub nie zadebiutowały jeszcze w Polsce. Jedyna możliwość ich obejrzenia do internetowe pokazy lub festiwale filmowe.

 

„Na rauszu” (reż. Thomas Vinterberg)

Czwórka przyjaciół-nauczycieli rozpoczyna eksperyment społeczny, opierając się na przekonaniu, że ludzkie ciało rodzi się ze zbyt niskim poziomem alkoholu. Przez cały czas starają się utrzymać jego stężenie na poziomie 0,05%. Chodzi o to, że bycie pod lekkim „wpływem” uwalnia stres i napięcie w sposób, w jaki nic innego nie może. W głównej roli Mads Mikkelsen. Sposób na sukces, prawda? Duński film jest jednym z poważniejszych pretendentów do Oscara za film nieanglojęzyczny. To właśnie gra Mikkelsena wynosi „Na rauszu” na wyższy poziom. Vinterberg i Hannibal to idealne połączenie, co udowodniło już świetne „Polowanie”. Na polską premierę trzeba jeszcze poczekać, ale będzie warto.

 

„Zabij to i wyjedź z tego miasta” (reż. Mariusz Wilczyński)

Wielki zwycięzca Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Animacja w wykonaniu Mariusza Wilczyńskiego jest efektem 14 lat pracy debiutanta. Z początku miała trwać kilkanaście minut, ale z czasem pojawiały się coraz nowe pomysły i wyszedł z tego film pełnometrażowy. To bardzo osobiste dzieło Wilczyńskiego, pełne metafizyczności i otwarte na wszelakie interpretacje. Opowieść o śmierci, miłości, szukaniu sensu w tym padole łez. Wszystko narysowane ręką reżysera. Autor wydaje się trzymać maksymy „panta rhei”, tym samym postacie i wydarzenia są w stanie stałej metamorfozy. Dzieci zmieniają się w dorosłych, dorośli w dzieci, przeszłość w przyszłość, etc. Na pochwałę zasługuje również warstwa dźwiękowa, której twórcą jest Franciszek Kozłowski.

 

„Nomadland” (reż. Chloé Zhao)

Historia zawarta w „Nomadland” jest niezwykle ciekawa. Miasteczko głównej bohaterki upada przez zamknięcie miejscowej fabryki gipsu. Kobieta zostaje bez domu i wyrusza w trasę, na której poznaje współczesnych koczowników. To wspaniały film, który przypomina wręcz sen, dzięki sposobowi, w jaki oddaje piękno tego kraju. Dzieło opiera się na opowieści o takiej osobie, której zwykle nie widzimy w filmach. Zhao nie sili się na ocenianie swoich bohaterów, bohaterka nie szuka rewanżu za pozbawienie jej domu. Jest jej przykro, jest samotna, ale widzowi nie wpycha się w gardło potrzeby współczucia. Nie ma w tym dziele praktycznie aktorów, są za to realni ludzie żyjący „na trasie”. To wzmacnia naturalność „Nomadland”, a w połączeniu z jak zwykle cudną Francis McDormand daje kawał dobrego filmu.

 

podsumowanie

fot. materiały prasowe

„Śniegu już nigdy nie będzie” (reż. Małgorzata Szumowska)

Warto by było wspomnieć o polskim kandydacie do Oscara. Cięty scenariusz Szumowsko-Englertowskiej ręki, satyra na nowobogactwo, metafizyka, autoironiczna Katarzyna Figura, spojrzenie na zbliżającą się katastrofę klimatyczną… „Śniegu już nigdy nie będzie” balansuje na granicy przerysowania, trochę jak „Mowa ptaków”. Żenia, główny bohater, wchodzi w świat wyższej klasy średniej, która żyje za firanami fałszywości. Gdy wpuszczają go za kurtynę odkrywają przez nim wszystkie lęki, jak przed personalnym zbawicielem. Małgorzata Szumowska bierze pełnymi garściami z twórczości Tarkowskiego, szczególnie z kultowego „Stalkera”. Nie wchodzi co prawda na poziom rosyjskiego reżysera, ale i tak jej najnowsze dzieło jest warte obejrzenia. Choćby dla wybitnych zdjęć Michała Englerta.

 

„Sound of Metal” (reż. Darius Marder)

Kruchość codziennej egzystencji została uchwycona z empatią i współczuciem w doskonałym „Sound of Metal” Dariusa Mardera. W połączeniu z wyśmienitą rolą Riza Ahmeda dostajemy kawał dobrego kina. Główny bohater, perkusista, okazuje się tracić słuch w zastraszającym tempie. U jego boku jest dziewczyna będąca piosenkarką. Nie tylko postępująca głuchota jest problemem, ale uzależnienie, od którego 4 lata wcześniej perkusista się wyzwolił, ale przytłoczony sytuacją wraca do demonów. „Sound of Metal” zostanie zaklasyfikowane, jako dramat o głuchocie, ale uzależnienie jest istotną częścią tej historii. Pod wieloma względami to film o niespokojnej duszy zmuszonej do odnalezienia pokoju. Już niedługo pojawi się na Amazon Prime.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *