Dwugłos Trójmiejski #16 Koniec sezonu!

Koniec sezonu w Ekstraklasie! Lechia zajęła 3. miejsce, a Arka 13. | fot. sportsbetting.com11

Długi i niezwykle interesujący sezon Ekstraklasy dobiegł końca. Lechia Gdańsk zajęła na koniec trzecie miejsce w tabeli, a Arka Gdynia znalazła się dziesięć pozycji niżej. Ostatnia kolejka ligowa tylko w wykonaniu gdańszczan zasługuje na słowa uznania. Mistrzem Polski został niespodziewanie, ale bardzo zasłużenie, Piast Gliwice. Zapraszamy na ostatni Dwugłos Trójmiejski.

Maciek Golec:

Ostatnia kolejka w sezonie często ma to do siebie, że kluby nie wykazują w niej tyle zaangażowania, co w pozostałej części sezonu. Los niektórych jest już przesądzony. Jednak w meczu Lechii z Jagiellonią obie strony miały o co walczyć – biało-zieloni o wicemistrzostwo, a podopieczni Ireneusza Mamrota o awans do el. LE. Spotkanie było wyrównane i zacięte, choć z biegiem czasu to gospodarze coraz częściej dochodzili do głosu, co udokumentowali golem w 44. minucie.

Po przerwie Jagiellonia próbowała odpowiedzieć, ale na posterunku stał jeden z najlepszych bramkarzy w tym sezonie – Dusan Kuciak. Najpierw wybronił mocny strzał Novikovasa, a potem nie dał się zaskoczyć Jesusowi Imazowi, który wyraźnie zlekceważył Słowaka, wykonując rzut karny. Piłkarzy Lechii motywowała również szansa sięgnięcia po wicemistrzostwo Polski, bowiem w tamtym momencie Zagłębie Lubin prowadziło z Legią 2:1, co otwierało taką szansę przed podopiecznymi Piotra Stokowca. Gdańszczanom brakowało dwóch bramek. Jedną udało się strzelić, ale już druga, mimo pełnej dominacji, nie wpadła – przynajmniej przepisowo. Bo chwilę z gola na 3:0 cieszył się Flavio, tyle tylko, że Portugalczyk był na spalonym.

Piłkarzom Jagiellonii w drugiej połowie już albo zabrakło chęci, albo po prostu umiejętności, bo nacierającej Lechii nie stawiali praktycznie żadnego oporu. Stwarzanie sobie sytuacji szło gospodarzom tym łatwiej, że w szeregach gości jednym ze stoperów był Damian Ozga, ligowy debiutant, który wykazywał nerwowość pod własnym polem karnym i nie był pewnym punktem zespołu. Poza nim na minus wyróżnił się JesusImaz swoim „spektakularnym” rzutem karnym, za którego wykonanie przepraszał później w mediach społecznościowych. Lechia natomiast dała pograć młodemu Indonezyjczykowi. Na ostatnie minuty na boisku pojawił się Egy Maulana Vikri, zrobił kilka rajdów, oddał celny strzał, ale na tym koniec. Gdańszczanie wygrali ten mecz jak najbardziej zasłużenie, pieczętując sukces, jakim 3. miejsce przestrzeni całego sezonu na pewno jest. Jagiellonia natomiast nie wykorzystała potknięcia Cracovii i nie zagra w przyszłym sezonie w eliminacjach do Ligi Europy.

19.05.19 r., Lechia Gdańsk – Jagiellonia Białystok 2:0 

Lechia ma za sobą bardzo dobry rok, najlepszy w historii. Po raz pierwszy zdobyła Puchar Polski i stanęła na ligowym podium w tym samym sezonie, mimo że nie dysponowała szeroką kadrą. Drużynę od początku nachodziły kontuzje. Okresu przygotowawczego zimą nie przepracował ani Lukas Haraslin ani Patryk Lipski, więzadła zerwał Rafał Wolski, a kiedy wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, w kluczowym momencie pod koniec rozgrywek wypadli Artur Sobiech i Jakub Arak. Lechia długi czas liderowała, bo ponad 20 kolejek, ale patrząc z perspektywy ostatniego roku i miejsca, w którym była pod koniec poprzedniego sezonu, trzecie miejsce też jest ogromnym sukcesem. Problemy finansowe zostały zażegnane, dyscyplina, dzięki pozbyciu się kilku zawodników – utrzymana, a ruchy transferowe w celu wzmocnienia kadry już są wykonywane. Na taką Lechię wielu kibiców z pewnością czekało bardzo długi czas, o ile nie przez całe życie.

Mateusz Hawrot:

O ostatniej kolejce w wykonaniu piłkarzy Arki Gdynia lepiej się nie wypowiadać. Żółto-niebiescy wyglądali we Wrocławiu jakby uprzednio kilka dni zbyt nadmiernie świętowali zapewnione wcześniej utrzymanie. Od początku meczu grali ospale, wolno, popełniali proste błędy. Gospodarze wjeżdżali w pole karne gdynian jak w masło i szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Finalnie skończyło się na czterech golach, przy braku odpowiedzi arkowców. Gościom na pewno nie pomógł Adam Deja, który jeszcze w pierwszej odsłonie opuścił boisko z powodu dwóch żółtych kartek. O tym meczu lepiej zapomnieć, bo jak przyznał na konferencji pomeczowej trener Jacek Zieliński, jego zawodnicy „kompletnie dali ciała”.

18.05.19 r., Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 4:0

O samym sezonie też trudno mówić w superlatywach. Gdy w zeszłym roku przeprowadzano rewolucję, polegającą na wymianie trenera i ściągnięciu kilku nowych piłkarzy, wspominano nawet o górnej ósemce. Tymczasem skończyło się na walce o utrzymanie do samego końca, poprzedzonej fatalnej atmosferze w zespole i graniu katastrofalnych spotkań wiosną. Szkoleniowiec sprowadzony do Gdyni przez właściciela Dominika Midaka i jego doradców, czyli Zbigniew Smółka, został zwolniony dopiero przed derbami. Prezes Wojciech Pertkiewicz mówił później, że jego zdaniem decyzja o pożegnaniu się z notującym koszmarne wyniki trenerem przyszła za późno. Kibice Arki mogą odetchnąć z ulgą, że Smółka odszedł z klubu, zanim sytuacja stała się jeszcze bardziej beznadziejna. Jego następca Jacek Zieliński utrzymał w Gdyni Ekstraklasę, a to w pewnym momencie było naprawdę trudno wyobrażalne. Pod wodzą tego trenera zespół odżył, klimat w szatni poprawił się, a lepsza gra spowodowała zachowanie ligowego bytu. Można rzec, że tak niewiele, a jednak tak wiele. Zbigniew Smółka za to zgłosił akces do miana jednego z najgorszego trenerów w historii klubu, bo nie stały za nim ani wyniki, ani jego kontrowersyjne wypowiedzi, ani atmosfera, ani kibice.

Najlepszym piłkarzem Arki w przekroju całego sezonu znów trzeba uznać Pavelsa Steinborsa. Bez łotewskiego supermana w bramce utrzymanie byłoby niemal nieprawdopodobne. Wiosną jednak cały zespół pociągnął swoją grą, golami i asystami Marko Vejinović. Wypożyczony z holenderskiej ligi środkowy pomocnik stał się prawdziwym liderem drużyny, ojcem sukcesu Arki. Statystycznie najlepiej wypadli Maciej Jankowski i Michał Janota, jednak obaj wiosną byli cieniem samych siebie z jesieni. O ile „Jankes” cechował się nieustępliwą walką i strzelił w końcówce ważnego gola z Zagłębiem Sosnowiec, o tyle Janota w ostatnich miesiącach pokazywał fatalną dyspozycję i oprócz kilku zrywów, nie imponował praktycznie niczym. A to, że ma możliwości, pokazał znakomitą grą w ubiegłej rundzie. Na słowa pochwały zasługują również Luka Zarandia i kapitan Adam Marciniak, niezbędni i nieocenieni szczególnie w ostatnich meczach.

Jakie perspektywy przed Arką na najbliższy sezon? Wszyscy kibice marzą o spokojnym utrzymaniu, bez corocznej nerwówki oraz ponownej próbie awansu jak najdalej w Pucharze Polski. Zanim jednak to nastąpi, drużynę znów czeka wymiana części składu. Odchodzi Vejinović, możliwe są transfery Janoty, Zarandii i Jankowskiego, nieznana jest przyszłość kilku innych zawodników, pojawiają się też pierwsze przymiarki ruchów do klubu. Jacek Zieliński otrzymał nowy kontrakt i ma za zadanie zbudować w Gdyni solidny zespół. Jeśli dostanie do tego odpowiednie wsparcie właściciela i działaczy, można być dobrej myśli.

Dziękujemy wszystkim, którzy choć raz poświęcili kilka minut i przeczytali nasz Dwugłos Trójmiejski. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *