Mogę umrzeć na scenie

Aleksandra-Polkowska-Ukeje_4Chcę dawać ludziom radość, smutek, emocje – mówi Damian Ukeje, zwycięzca pierwszej edycji programu The Voice of Poland. W rozmowie z CDN o debiutanckiej płycie, udziale w Talent Show oraz muzycznych inspiracjach.

Rozpocząłeś pierwszą, samodzielną trasę koncertową. Jakie wrażenia?

Bardzo się cieszę, że ludzie przychodzą na nasze koncerty. Powstał nowy materiał, poza tym zmienił się skład. Jest część mojego poprzedniego zespołu – Fat Belly Familly, ale zaprosiłem do współpracy nowego perkusistę i jest to dla nas zupełnie nowe doświadczenie. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy zagrać, a kluby chcą nas zapraszać na koncerty. Trasa koncertowa to pewnego rodzaju sprawdzenie siebie. Wiemy, że musimy zbudować swoją markę, a kluczem do sukcesu mogą być kolejne występy na żywo.

Na początku lutego ukazał się twój debiutancki album. Do kogo chciałbyś dotrzeć?

Do odbiorców muzyki rockowej. Uważam, że nie ma sensu dzielić słuchaczy na konkretne grupy wiekowe. Nasza publiczność jest bardzo zróżnicowana, więc płyta jest skierowana generalnie do odbiorców muzyki i cieszę się, że tak jest odbierana.

Jak powstawał album? Przed udziałem w The Voice of Poland tworzyłeś także inne projekty, podobnie jak pozostali finaliści programu.

To prawda. Taki był zamysł, żeby w programie wzięli udział ludzie związani z muzyką, a dla mnie zwycięstwo w tym programie było fajną możliwością pokazania swojej twórczości. Piszę dużo muzyki, pozbierałem kilka nowych rzeczy i tak powstał właśnie krążek. Cieszę się, że obecnie tak to wygląda i nic bym nie zmienił.

Jaki wpływ na kształt płyty miała wytwórnia?

Zdaję sobie sprawę jak wygląda postrzeganie artysty po programie talent show. Zanim ktoś przesłucha płytę, już wie, że to wygląda tak, a nie inaczej. Muszę powiedzieć, że w moim przypadku wytwórnia nie miała żadnego wpływu na kształt albumu. Współpracowałem ze świetnymi ludźmi, z moim producentem Michałem Grymuzą oraz Wojtkiem Olszakiem. Jest to marka sama w sobie i cieszę się, że to właśnie oni chcieli podjąć ze mną współpracę, że słuchali moich pomysłów i wyciągali z nich to, co najlepsze. Wytwórni spodobały się nasze propozycje, płyta powstała w całości według naszego planu.

Aleksandra-Polkowska-Ukeje_2Trudno jest się przebić wokaliście na rynku muzycznym? Ostatnio to kobiety dominują.

Nie zastanawiam się nad tym. Jeśli będziesz się zastanawiał, jakie przeciwności losu na ciebie czekają, to przyciągniesz je do siebie. Jeżeli uważasz, że coś jest niemożliwe, to poproś o wykonanie tej czynności człowieka, który nie wie, że to jest niemożliwe i on to zrobi. Ja przede wszystkim robię swoje, uważam, że na przestrzeni kilku ostatnich lat rozwinąłem się muzycznie, chcę się uczyć i rozwijać się dalej. Mam nadzieję, że w przyszłości przyniesie to wymierne korzyści. Chcę dawać ludziom radość, smutek, emocje. Wszystko dla muzyki.

Jak The Voice of Poland wygląda „od kuchni”?

Główną zaletą tego programu jest fakt, że zespół gra na żywo. Po drugie, trenerzy naprawdę nie wiedzieli kto wchodzi na scenę, więc nie było żadnych niedomówień. Musiałem wejść i w ciągu dwóch minut wyryczeć do mikrofonu wszystko, co mam do przekazania, liczyć na to, że ktoś się odwróci. Nic nie traciłem, wiedziałem że mam swój zespół, więc będę miał co robić. Ale się udało, było to bardzo fajne doświadczenie. Byliśmy zgraną ekipą, która nie doświadczyła żadnego wyścigu szczurów.

Utrzymujesz kontakt z innymi uczestnikami programu?

Tak, jesteśmy cały czas w kontakcie. Niedawno promowałem płytę w jednym z warszawskich sklepów muzycznych i pojawiło się mnóstwo osób z drużyny Nergala.

Planujecie jakiś wspólny projekt?

Planów jest bardzo dużo, nagrywam ostatnio z Nergalem. Oprócz tego bardzo chciałbym stworzyć ciekawe kompozycje z Piotrkiem Niesłuchowskim, również z Filipem Sałapą. Być może uda się zaprosić Piotra na jeden z moich koncertów, choć wiem, że jest pochłonięty działalnością w zespole Hanza. Niedawno wystąpili w moim rodzinnym Szczecinie i Piotr udowodnił, że jest znakomitym wokalistą.

Aleksandra-Polkowska-Ukeje_5Można zrobić karierę bez udziału w programie talent show?

Być może. Wygrana w programie dała mi pewną rozpoznawalność, mogłem nagrać płytę. Ale to wcale nie oznacza, że na koncerty będzie zawsze przychodził tłum ludzi, radio też nie musi grać tych piosenek. Niedawno zadzwoniłem do Marcina Bisiorka, dyrektora programowego stacji Eska ROCK i zapytałem, czy któryś z moich utworów przypadł mu do gustu. Spodobało mu się „Bezkrólewie” i utwór jest dziś bardzo popularny. Mamy świadomość, że musimy cofnąć się o kilka kroków i od nowa budować rynek, planować koncerty. Mamy zaplanowanych około dwudziestu występów klubowych, później koncerty plenerowe. Liczę, że uda się zagrać na jednym z ważnych festiwali.

Jakie są Twoje muzyczne inspiracje?

Słucham wielu rzeczy, w zasadzie mieszam różne style. Oczywiście, mam wielki szacunek do klasyki rocka, do zespołów: Nirvana i Metallica. Ale nie ograniczam się do muzyki rockowej. Ostatnio usłyszałem ścieżkę dźwiękową do „Django” i uważam, że jest rewelacyjna. Poza tym wychowałem się na hip-hopie. Słucham dużo tego rodzaju muzyki, podoba mi się zwłaszcza hip-hop zagraniczny, choć w Polsce również można znaleźć utwory, które robią wrażenie. Oprócz tego uwielbiam bluesa, można powiedzieć, że jest to moja pasja.

Plany na najbliższy czas?

Skupiamy się na koncertach i konsekwentnym promowaniu materiału. Samą płytą nie da się zwojować świata. Musimy pokazać swoją energię, ale kochamy to robić. To jest nasze życie i wielka pasja.

Gdzie chciałbyś być za kilka lat?

Na największych scenach. Wiesz, mogę umrzeć na scenie.

 

fot. Aleksandra Polkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *