Liga Mistrzów – Juventus bliżej finału

Radość Gonzalo Higuaina po zdobyciu drugiej bramki; źródło - s.tvp.pl

Radość Gonzalo Higuaina po zdobyciu drugiej bramki; źródło – s.tvp.pl

Dwa gole Gonzalo Higuaina w środowym półfinale Ligi Mistrzów dały Juventusowi pewne zwycięstwo. AS Monaco, mimo kilku, dobrych sytuacji było zespołem zdecydowanie słabszym. Dzięki bramkom zdobytym na wyjeździe, „Stara Dama” zrobiła wielki krok w kierunku finału w Cardiff.

Młodość czy doświadczenie

Doświadczeni zawodnicy Monaco: Radamel Falcao (z lewej) i Kamil Glik (z prawej); źródło - eurosport.onet.pl

Doświadczeni zawodnicy Monaco: Radamel Falcao (z lewej) i Kamil Glik (z prawej); źródło – eurosport.onet.pl

Juventus podchodził do tego spotkania w roli zdecydowanego faworyta. Mistrzowie Włoch dysponują najlepszą linią obrony na świecie, której w tegorocznej fazie pucharowej nie sforsował jeszcze nikt. Po ćwierćfinałowym dwumeczu z Barceloną, zakończonym wysokim triumfem drużyny Allegriego (3:0), było jasne, że „Bianconeri” są murowanym kandydatem do gry w finale. Monaco natomiast jest rewelacją tej edycji Ligi Mistrzów i do półfinałowej rywalizacji przystąpiło bez żadnych kompleksów. Leonardo Jardim zdaje sobie sprawę, że jego drużyna osiągnęła więcej, niż ktokolwiek się spodziewał. Gdyby ktoś przed rozpoczęciem rozgrywek powiedział piłkarzom Monaco, że wyeliminują Manchester City oraz Borussię Dortmund, potraktowaliby taką informację z dużym dystansem. Tymczasem pod koniec sezonu podopieczni Jardima nie tylko są w półfinale Ligi Mistrzów, ale i skutecznie walczą o Mistrzostwo Francji. W tym roku monakijscy kibice mają prawdziwy powód do dumy.

– Oprócz mnie, Falcao i Glika, wszyscy pozostali to dzieciaki, które wciąż chodzą do przedszkola. Za to bardzo utalentowane dzieciaki. Monaco to doskonałe miejsce na młodych zawodników, którzy, tak jak Fabinho i Bakayoko, mają głowę na karku – mówił Daniel Subasić, bramkarz zespołu. Trudno się z jego wypowiedzią nie zgodzić. Średnia wieku wyjściowego składu klubu z Księstwa to zaledwie 25 lat. Dla porównania, kadra Juve jest starsza aż o 5 lat. Zanosiło się więc na starcie młodzieńczego polotu z wielkim doświadczeniem.

Składy obu drużyn

Obaj trenerzy wystawili na to spotkanie najmocniejsze jedenastki.

AS Monaco: Subasić – Dirar – Glik – Jemerson – Sidibé – Fabinho – Bakayoko (67′ Moutinho) – Silva (82′ Toure) – Lemar (67′ Germain) – Falcao – Mbappé

Juventus Turyn: Buffon – Barzagli – Chiellini – Bonucci – Alex Sandro – Pjanić (89′ Lemina) – Marchisio (82′ Rincon) – Alves – Dybala – Mandżukić – Higuain (77′ Cuadrado)

Sędzia: Antonio Mateu (Hiszpania)

Niewykorzystane sytuacje się mszczą

W pierwszych minutach spotkania oba zespoły postawiły na bezpieczne rozgrywanie piłki i poznawanie możliwości rywala. Monaco umiejętnie przesuwało się w defensywie, przerywając ataki pozycyjne Juventusu. Od samego początku w barwach „Starej Damy” błyszczał Dani Alves. W 10. minucie Brazylijczyk dobrze pokazał się w polu karnym rywala i oddał celny strzał, natomiast niecałe 120 sekund później dograł niezłą piłkę do Gonzalo Higuaina. Ten, próbując uderzyć głową, nieznacznie minął się z dośrodkowaniem kolegi. Pierwszą, naprawdę groźną sytuację w meczu, wypracowało jednak Monaco. Prawą flanką pomknął Nabil Dirar, który dostrzegł wybiegającego Kyliana Mbappé. Marokańczyk celnie dośrodkował, a młody Francuz bez przyjęcia uderzył na bramkę Buffona. Włoski golkiper popisał się jednak świetnym refleksem i obronił strzał rywala. Po tej akcji Monaco chwilowo przejęło inicjatywę. 3 minuty później głową uderzał Radamel Falcao, jednak zbyt słabo by pokonać doświadczonego bramkarza. Niestety, jak mówi stare, piłkarskie porzekadło – niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W 29. minucie Juve przeprowadziło szybki atak. Higuain prostopadłym podaniem uruchomił Daniego Alvesa. Ten sprytnie odegrał piłkę piętą do argentyńskiego napastnika, który precyzyjnym strzałem z 13. metra pokonał Daniela Subasicia. Juventus otworzył wynik spotkania – 0:1. Do końca pierwszej połowy piłkarze „Starej Damy” kontrolowali przebieg spotkania.

Po zmianie stron do ataku rzuciło się Monaco, ale skończyło się tylko na celnym strzale, wyłapanym przez Buffona. Nadzieje klubu z Ligue 1 zgasły w 59. minucie. Dani Alves wrzucił piłkę z prawego skrzydła, a ta spadła prosto na nogę Higuaina, który wpakował ją do siatki bezradnego Subasicia. W tej sytuacji nie popisał się Kamil Glik, który, próbując przeciąć dośrodkowanie, nie trafił futbolówki. Na usprawiedliwienie polskiego defensora można dodać, że starał się naprawić błąd Bakayoko. Było już 0:2. Do końca meczu Monaco próbowało pokonać żelazną obronę Juve, jednak bezskutecznie. Najlepszą okazję na kwadrans przed końcem spotkania miał Bernardo Silva, który otrzymał świetną piłkę od rezerwowego, Joao Moutinho. Jego strzał z bliskiej odległości niestety okazał się niecelny. Ekipa Leonardo Jardima zeszła z boiska pokonana.

Okiem trenerów

Gianluigi Buffon, jeden z bohaterów Juventusu (z lewej) oraz Kylian Mbappe (z prawej); źródło - polskieradio.pl

Gianluigi Buffon, jeden z bohaterów Juventusu (z lewej) oraz Kylian Mbappe (z prawej); źródło – polskieradio.pl

– Popełniliśmy kilka pomyłek, szczególnie przy stanie 0:0. Na szczęście ratował nas Gigi Buffon. Jestem bardzo zadowolony z jego występu. Uważam, że to najlepszy bramkarz na świecie. Pokazał to już wcześniej w meczach z Barceloną. Podobnie jak inni wielcy zawodnicy, robi różnicę w najważniejszych spotkaniach – mówił Massimiliano Allegri, dodając, że nie jest zadowolony z występu Miralema Pjanicia – Jestem bardzo zły na niego, ponieważ może stać się jednym najlepszych pomocników na świecie, ale gdy tylko źle zagra piłkę, zachowuje się, jakby to był koniec świata. Pjanić musi się uspokoić i zrelaksować, ponieważ do tej pory tylko częściowo pokazuje swój wielki potencjał.

– Juve miało 3 szanse i strzeliło 2 gole. My mając 3 szanse, nie zdobyliśmy ani jednego. Kluczem do sukcesu była postawa Gianluigiego Buffona, który popisał się kilkoma ważnymi interwencjami. Brak strzelonych przez nas goli to jego zasługa. Jego parady w bramce były niesamowite – komentował Leonardo Jardim – Najlepszym lekiem będzie zwycięstwo z Nancy w Ligue 1. Gdy tak się stanie, będziemy bardziej zmotywowani na rewanż z Juventusem.

Priorytety, niestety

W ostatnich tygodniach na Monaco spadła olbrzymia fala krytyki, spowodowana dość specyficznym, a dla wielu niezrozumiałym, posunięciem trenera Jardima. Szkoleniowiec oddał za darmo prestiżowy mecz półfinałowy Pucharu Francji, w którym klub z Księstwa mierzył się z Paris Saint-Germain. Jardim wystawił kompletnie rezerwowy skład, narażając swój zespół na odpadnięcie z rozgrywek, co zresztą się stało. Ekipa PSG wysoko pokonała drugi garnitur Monaco, strzelając im aż 5 bramek. Portugalczyk broni swój zespół rękami i nogami, tłumacząc, że projekt jego drużyny jest jeszcze w budowie. Dodaje, iż nikt się nie spodziewał tak dobrych wyników piłkarzy ze stadionu Ludwika II. Ma rację. Nikt nie zakładał, że w tym sezonie zagrają w jednym finale (Pucharu Ligi przegranym zresztą z PSG 4:1), dwóch półfinałach, a w maju, na 4 kolejki przed końcem, będą prowadzić w Ligue 1. Problem tkwi jednak w tym, że w ostatniej fazie sezonu Monaco może ulec presji i zostać z pustymi rękoma. Odpuszczając Puchar Francji i przekładając wszystkie siły na mecz z Juventusem, Jardim porwał się z motyką na słońce. Zdecydowanie łatwiejsze byłoby podjęcie walki z PSG, a później przystąpienie do finału z Angers w roli faworyta. Tymczasem okazało się, że nawet w pełni wypoczęci i przygotowani zawodnicy Monaco nie są w stanie zagrozić „Starej Damie”. Zamiast powalczyć do końca o trofeum krajowe, prawdopodobnie skończą rozgrywki Ligi Mistrzów na etapie półfinału i zostaną z niczym. I tutaj ponownie pojawia się Jardim, który mówi: „Tak, byliśmy słabsi. Pokonał nas mocniejszy zespół, ale kto by się spodziewał że zajdziemy tak daleko?”. Młody szkoleniowiec potrafi zdjąć presję z zespołu i przypisać im łatkę zwycięzcy, jednak gołym okiem widać, że ostatni okres go przytłacza. Dla Monaco najważniejsze jest teraz zdobycie pucharu, który zwieńczy świetny sezon. Wiemy już, że nie będzie to ani Puchar Ligi, ani Puchar Francji, ani prawdopodobnie Puchar Ligi Mistrzów. Jedynym, realnym celem jest Mistrzostwo Francji. Według głosów z Księstwa najważniejszym. Nie można krytykować systemu rotacji, bo w wielu europejskich klubach gwarantuje stabilność i podstawę do utrzymania poziomu przez cały sezon. Problem pojawia się, gdy drużyna nie posiada mocnej ławki rezerwowych, a rozgrywa gigantyczną ilość meczów, co w tym sezonie przytrafiło się właśnie Monaco. 34 spotkania ligowe, 15 w Champions League (gdzie grają od 3. rundy eliminacji) i 9 w ramach krajowych pucharów. Robi wrażenie, prawda? Leonardo Jardim musi teraz wykrzesać ze swojego zespołu wszystko co najlepsze i skoncentrować się na realnym celu – Mistrzostwie Francji. Miejmy nadzieję, że Portugalczyk, mimo niewielkiego doświadczenia, prawidłowo ustawi priorytety.

Rewanż na stadionie w Turynie już 9 maja o godzinie 20:45. Transmisja w Canal+. Zapraszam do oglądania! Liga Mistrzów czeka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *