Czas na gwizdek! #1

Old TraffordŚwięta tuż za pasem, czas więc na mały prezent dla wszystkich fanów futbolu. Nowa piłkarska seria Czas na gwizdek! właśnie ujrzała światło dzienne. Zapowiedzi weekendowych spotkań na europejskich boiskach, przegląd statystyk, ciekawostki, ploteczki i wiele innych! Na podróż po największych ligach Starego Kontynentu zaprasza Robert Stolarczuk.

Diabełki czy Koguciki?

Najbardziej utytułowany klub w Anglii kontra trzeci zespół poprzedniego sezonu. I choć mecz Manchesteru United z Tottenhamem niewątpliwie stanowi ozdobę 15. kolejki Premier League, to o Diabłach i Kogutach mówić nie możemy. Obie drużyny wciąż szukają optymalnej formy. Podopieczni Jose Mourinho, po serii rozczarowujących remisów zajmują 6. lokatę, mając na koncie 21 oczek. Stołeczni Spurs są tuż przed nimi, jednak 6 punktów przewagi sprawia, że piłkarze Mauricio Pochettino znajdują się w bardziej komfortowym położeniu. Po ważnych zwycięstwach w środku tygodnia, obie ekipy wciąż pozostają w europejskich pucharach, co z pewnością poprawi atmosferę w szatni zarówno Argentyńczyka, jak i Portugalczyka. Początek spotkania na Old Trafford w niedzielę o godzinie 15:15.

Ciekawie też zapowiada się pojedynek obecnego mistrza, Leicester City, z bogaczami reprezentującymi niebieską część Manchesteru. Triumfatorzy poprzedniego sezonu niebezpiecznie ocierają się o strefę spadkową. Drużyna Claudio Ranieriego ma zaledwie 2 punkty przewagi nad 18. Sunderlandem, z którym przegrała w poprzedniej kolejce, oddając rywalom ze Stadium of Light komplet oczek. Mimo solidnego lania, jakie w zeszłą środę dostali w Portugalii, zawodnicy Leicester wygrali grupę w Lidze Mistrzów i do poniedziałkowego losowania przystąpią z pole position. Sytuacja Lisów w Premier League wygląda jednak tragicznie, a spotkanie z rozdrażnionym Manchesterem City z pewnością jej nie poprawi. Duma piłkarzy Pepa Guardioli (i zapewne samego Hiszpana) została nadszarpnięta porażką na własnym stadionie z Chelsea, która po efektywnych kontrach zaaplikowała Obywatelom 3 bramki i umocniła swoją pozycję w fotelu lidera. Kilka dni później przyszedł rozczarowujący remis z Celticiem, który pozwolił kibicom z Etihad cieszyć się awansem do fazy pucharowej Champions League. Tylko że nie w takim stylu, jakiego oczekiwali. Zajmujący 4. lokatę The Citizens tracą cztery oczka do lidera. Cel na mecz z Leicester jest jeden. Wysokie zwycięstwo i przełamanie.

Zanim opuścimy wyspy, zajrzymy również do Londynu i Liverpoolu. Zajmujące wszystkie miejsca na podium drużyny Chelsea, Arsenalu i Liverpoolu zmierzą się kolejno z West Bromwich, Stoke oraz West Hamem. Żaden z pretendentów do tytułu nie wyobraża sobie straty punktów w tych spotkaniach. Wszyscy liczą na potknięcia rywali, którzy za żadne skarby potknąć się nie chcą. Będący w świetnej formie Arsenal traci zaledwie trzy punkty do lidera, natomiast Liverpool, drużyna strzelająca najwięcej bramek w lidze, siedzi Kanonierom na ogonie. Ogonie o długości zaledwie jednego oczka. Czy w weekend nastąpi rotacja w górnej części tabeli?

Było minęło. Hiszpania po El Clasico

Messi & CristianoPodział punktów w Gran Derbi na Santiago Bernabeu niczego nie rozwiązał. Barcelony nadal nikt nie skreśla, Realu wciąż nie koronują nowym mistrzem. Na wszystko spod byka zerkają goniące gigantów Sevilla i Atletico. Piłkarskie życie na Półwyspie Iberyjskim toczy się dalej. W 15. kolejce Primera Division Barcelonę czeka wyjazd do Pampeluny. Osasuna zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, więc dla Leo Messiego i spółki stanowić będzie smakowity kąsek. W Lidze Mistrzów Blaugrana pewnie wygrała grupę C, co przypieczętowała wysoką wygraną nad Mönchengladbach (4:0). W tamtym spotkaniu hattrickiem popisał się Arda Turan, który liczy na równie udany występ w najbliższym ligowym meczu.

Królewscy natomiast podejmą u siebie Deportivo. Drużyna Gaizki Garitano zajmuje dopiero 16. miejsce w tabeli, jednak ostatnio w efektowny sposób przełamała serię siedmiu kolejnych ligowych spotkań bez zwycięstwa. Piłkarze z La Coruni rozbili dobrze prezentujący się w tym sezonie Real Sociedad aż 5:1. Teraz staną przed dużo trudniejszym wyzwaniem – liderem z Madrytu. Los Blancos nie mogą pozwolić sobie na potknięcie, zwłaszcza na własnym terenie. Remis w meczu fazy grupowej LM przeciwko Borussii Dortmund zepchnął ich na drugie miejsce, co odbije się czkawką przy losowaniu par 1/8 finału. Drużyna Zinedine’a Zidane’a zamierza ponownie wkroczyć na zwycięskie tory, a Cristiano Ronaldo z pewnością wykorzysta okazję by odskoczyć Leo Messiemu w klasyfikacji strzelców. Argentyńczyk ma już bowiem na koncie 9 trafień, a więc tylko jedno mniej niż portugalski skrzydłowy.

Pozostaje mi jeszcze wspomnieć o starciu Villarealu z Atletico. Oba zespoły sąsiadują ze sobą w czołówce. Rojiblancos zajmują 4. lokatę z dorobkiem 25 punktów, z kolei Żółta łódź podwodna depcze im po piętach – 5. miejsce i 23 punkty. Co ciekawe, w poprzedniej kolejce obie ekipy zagrały bardzo słabe mecze, remisując bezbramkowo (Atleti z Espanyolem, Villareal z Leganes). Do tego należy dodać wtorkowe spotkanie podopiecznych Diego Simeone z drużyną Bayernu, w którym zespół z Madrytu praktycznie nie istniał. Czy więc możemy spodziewać się nudnego pojedynku? Wątpię. Atletico musi postawić wszystko na jedną kartę, zagrać ofensywnie i zainkasować trzy punkty, by wciąż liczyć się w wyścigu o podium, może nawet tytuł. Villareal z kolei będzie chciał wykorzystać szansę by zbliżyć się do topu i odsadzić groźnego rywala. Pierwszy gwizdek na El Madrigal w poniedziałek o godzinie 20:45.

W Monachium wciąż przecierają oczy

…ze zdumienia, bo jakżeby inaczej. Po 13. kolejkach w Niemczech prowadzi RB Lipsk. Właśnie tak, beniaminek, który zanotował 8 kolejnych zwycięstw i wykorzystał potknięcia Bayernu, takie jak remis z Hoffenheim czy Eintrachtem i przegrana z Borussią Dortmund. I mimo że Timo Werner, najlepszy snajper w drużynie Lipska, ma aż o 7 trafień mniej niż lider rankingu Pierre-Emerick Aubameyang, to ekipa prowadzona przez Ralpha Hasenhüttla strzela jak na zawołanie. W najbliższej kolejce czeka ją wyjazd do Ingolstadt, który w tym sezonie spisuje się beznadziejnie. Ostatnia lokata przy zaledwie 6 oczkach zwiastuje tej drużynie nieunikniony spadek.

Sytuację ciągle monitoruje Bayern, który punktuje bardzo skutecznie, jednak musi liczyć na to, że liderowi w końcu powinie się noga. Niektórzy odważni obwołują Lipsk drugim Leicester, krzycząc, że po zwycięstwie Donalda Trumpa nic nie jest niemożliwe, jednak drużyna z Bawarii jest pewna swego. Choć Carlo Ancelotti i spółka nie przywykli do pogoni za liderem, z pewnością będą chcieli wykorzystać szansę lub stworzyć ją sami w bezpośrednim meczu, który odbędzie się jeszcze przed świętami. RB Lipsk przyjedzie na Alianz Arena 21 grudnia.

A co z Dortmundem? BVB zajmuje obecnie piątą lokatę, tracąc 9 punktów do pierwszego miejsca. Piłkarze Thomasa Tuchela strzelają dużo bramek, ale ich gra w obronie pozostawia wiele do życzenia (co pokazał choćby mecz z Legią, zakończony kuriozalnym wynikiem 8:4). Fanów Borussii cieszy wysoka forma Pierre-Emericka Aubameyanga, który na swoim koncie ma już 15 ligowych trafień. W 14. kolejce ekipa z Dortmundu wybierze się do Koloni na mecz z siódmym FC Köln.

A we Włoszech po staremu

DonnarummaJuventus na szczycie, Roma i Napoli w grupie pościgowej. Schemat znany już od kilku lat. W tym roku dołączył jeszcze Milan, który powoli odnajduje optymalną formę. Po 15. kolejkach Stara Dama prowadzi, mając na koncie 36 punktów. Oprócz tego, drużyna z Turynu potwierdziła dominację w grupie H, pokonując w środę Dinamo Zagrzeb (2:0) i zapewniając sobie korzystne rozstawienie w losowaniu kolejnej rundy Ligi Mistrzów. Nastroje wśród kibiców Bianconeri po tym spotkaniu są jeszcze lepsze. Do składu wrócił bowiem Paulo Dybala, który w meczu z Milanem (22 października) nabawił się kontuzji i musiał opuścić boisko już w pierwszej połowie. Młody Argentyńczyk będzie nieocenionym wsparciem dla Gonzalo Higuaina, który choć bramki strzela (w lidze ma ich na koncie 7) to formą nie błyszczy. Przynajmniej nie taką, jakiej oczekiwał zarząd, sprowadzając go za blisko 90 milionów euro. W weekend Juventus zmierzy się z rywalem zza miedzy, Torino, który plasuje się na 7. pozycji. Początek spotkania w sobotę o 15:00.

Perełką 16. kolejki Serie A będzie starcie Romy z Milanem, a więc bezpośrednia konfrontacja drugiej i trzeciej drużyny, które de facto mają tyle samo punktów, bo po 32. Klub ze stolicy prezentuje się bardzo solidnie. Świetną formą może pochwalić się Edin Dżeko. Napastnik rodem z Bośni ma na swoim koncie 12 trafień (najwięcej w lidze), a więc idzie łeb w łeb z Mauro Icardim, który dla Interu strzelił tyle samo bramek. W Mediolanie natomiast poruszenie. Kibice Rossonerich od kilku lat nie widzieli swojej drużyny tak dobrze grającej. Wszyscy wciąż mają nadzieję na to, że śpiący gigant wreszcie się przebudzi i odzyska przynajmniej część świetności, którą utracił kilka lat temu. Prezes Galliani zamierza aktywnie działać w zimowym oknie transferowym. Skauci Milanu monitorują między innymi sytuację Cesca Fabregasa z Chelsea, czy Isco z Realu Madryt. Problemem może być jednak zatrzymanie w zespole kluczowych zawodników, takich jak Carlos Bacca czy Keisuke Honda. Ponadto, złote dziecko włoskiego futbolu, zaledwie 17-letni bramkarz Gianluigi Donnaruma, jest bombardowany ofertami gigantów z całej Europy. Zarząd dementuje plotki na temat przenosin golkipera, lecz gdy na stół trafiają oferty z Bayernu, Barcelony czy Juventusu, pewności nie ma żadnej…

NICE jeszcze nie wiadomo

Na koniec zajrzymy do Francji, gdzie wszyscy mocno trzymają kciuki za Antoine’a Griezmann’a. Napastnik Atletico został trzecim nominowanym obok – uwaga, niespodzianka – Cristiano Ronaldo i Leo Messiego, do Złotej Piłki FIFA. Reprezentant Trójkolorowych poprzednią kampanię zakończył z dorobkiem 32 trafień we wszystkich rozgrywkach, dzięki czemu jego drużyna do końca walczyła z Barceloną o mistrzostwo Hiszpanii. Ale ja przecież nie o tym! Co słychać w Ligue 1?

Zaskakująco prowadzi OGC Nice. Ekipa Luciena Favre zdobyła 39 punktów w 16. kolejkach i na dobre rozsiadła się w fotelu lidera. Przynajmniej do najbliższej soboty, a konkretnie spotkania Bordeaux z Monaco. Klub z księstwa ma 3 punkty straty do lidera (podobnie jak stołeczne PSG) i z pewnością będzie chciał wykorzystać szansę. Podopieczni Leonardo Jardima w lidze strzelają jak opętani. W ostatnich 5 wygranych przez siebie spotkaniach wpakowali piłkę do siatki aż 24 razy, co daje średnią prawie pięciu goli na mecz. O bilans bramkowy nie muszą więc się martwić.

Czemu wspomniałem o szansie? Lider z Nicei zagra bowiem z PSG. A więc mecz na szczycie, trzy punkty różnicy, rozwścieczony gigant kontra zaskakujący pretendent. Paryżanie wciąż muszą mierzyć się z krytyką, która po odejściu Zlatana Ibrahimovicia napływa z każdej strony. Honor drużyny skutecznie ratuje Edinson Cavani, czołowy strzelec ligi z dorobkiem 14 trafień na koncie. W Lidze Mistrzów podopieczni Unaia Emery’ego przegrali rywalizację o pierwsze miejsce grupie. Wyprzedził ich londyński Arsenal. O powtórce z poprzedniego sezonu nie ma co marzyć. W tym roku zespół ze stolicy musi liczyć się z trudną przeprawą przez francuską ekstraklasę.

Tu zakończymy naszą podróż, w tym tygodniu to już wszystko. Ktoś może rzec: cudze chwalicie, swego nie znacie. Otóż znamy! W przyszłym wydaniu (i, mam nadzieję, każdym kolejnym) weźmiemy na tapetę również naszą, polską Ekstraklasę. Dziękuję za uwagę i zapraszam do śledzenia Czas na gwizdek! w każdy piątek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *