Open’erowe Czwartki – Chet Faker

openerUwaga festiwalowicze – Open’er już za dziewięć tygodni! Kwiatowe wianki, lennonki i martensy już niedługo pójdą w ruch, ale póki co mamy dla Was propozycję, która da Wam namiastkę tego, co będzie się działo w Gdyni w pierwszych dniach lipca. Przygotowaliśmy specjalny cykl Open’erowe Czwartki, w którym co tydzień będziemy przybliżać Wam sylwetki najciekawszych naszym zdaniem artystów, którzy wystąpią na tegorocznej edycji festiwalu. Kto idzie na pierwszy ogień? Chet Faker!

Hipsterska elektronika tego Australijczyka, która jeszcze nie tak dawno podbijała 8tracks’a czy tumblr’a, wkroczyła do mainstreamu, ale tego dobrze rozumianego. Ponad 14 milionów wyświetleń „I’m into you”, 12 milionów wyświetleń teledysku „Gold” i uznanie słuchaczy na całym świecie mówią same za siebie. Ale nie zaczynajmy od końca…

Kim Ty jesteś?!

Chet Faker, a właściwie Nicholas James Murphy zaczął poważnie myśleć o muzyce w wieku dwudziestu paru lat. Nie oznacza to jednak, że nie ma on za sobą muzycznej przeszłości. Mając 15 lat zaczął śpiewać i grać na pianinie i gitarze. Sporo tego, biorąc pod uwagę fakt, że większość nastolatków w tym wieku zajmuje się włóczeniem po galeriach handlowych czy pierwszymi wybrykami, uznając się za wystarczająco dorosłych. Co ciekawe, Chet przez długi czas nie był fanem muzyki elektronicznej. Jak to zwykle bywa, na zmianę upodobań wpływ miała pierwsza nieszczęśliwa miłość. Pogrążony w smutku i rozpaczy, porzucony przez pierwszą wybrankę, zaczął wchodzić w świat, w którym serce bije w rytm bitów. A skąd pseudonim? – Zacząłem grać pod własnym imieniem i nazwiskiem, ale okazało się, że w Australii jest jeszcze jeden artysta, który tak się nazywa. Ludzie mogliby przyjść na mój koncert i pomyśleć Kim ty jesteś?! Nie jesteś tym Nickiem!” Wolałem tego uniknąć. Słuchałem wtedy dużo jazzu i byłem ogromnym fanem Cheta Baker’a. Śpiewał naprawdę w bardzo poruszający i charakterystyczny sposób. Mój pseudonim artystyczny jest pewnym hołdem dla niego i jego twórczości – opowiada.

chet1Jedyne co muszę, to robić muzykę

Chet nagrywał i wydawał wszystko sam, w studiu, które zaaranżowane było w garażu. Pierwszy koncert, w piwnicy, zagrany dla rodziny i znajomych, wspomina jako straszne wydarzenie. Potem już było znacznie lepiej. Do internetu wrzucił również pierwszy, nieautorski jeszcze numer, cover Blackstreet „No diggity”. Po miesiącu odezwała się do niego pewna dziewczyna, pytając czy może go wykorzystać na swoim blogu. Nie wahając się ani chwili, wysłał jej plik MP3. Jej jako pierwszej. Miesiąc później znakomity utwór został numerem jeden na stronie, prześcigając w rankingu nawet Bon Iver. To było niczym zapalnik – Odezwali się do mnie ludzie, którym po prostu spodobał się mój cover, ale też ludzie z przemysłu muzycznego. Przestraszyłem się, że mogę zrobić jakiś błąd, ale szybko zdałem sobie sprawę z tego, że jedyne co muszę, to po prostu robić muzykę – opowiada artysta.

Szczera kolekcja osobistych historii

Debiutancka EP-ka Cheta ukazała się w marcu 2012 roku. Znalazły się na niej między innymi pokochane przez słuchaczy „I’m into you” czy „Terms and Conditions” i rozeszła się sporym echem w świecie muzycznym. W tak zwanym międzyczasie muzyk udzielał się w nagraniach innych artystów  z Say Lou Lou zaśpiewał „Fool of me”, uznane w maju 2013 przez Pitchfork za Najlepsze Nowe Nagranie. Faker na koncie ma także bardzo owocną współpracę z australijskim producentem Flume. Wydali album, a największą popularność przyniósł im utwór „Drop the game”. Kiedy wyszła informacja o pojawieniu się obydwu panów na tegorocznym Openerze, z napięciem zaczęto oczekiwać wspólnego występu. Niestety nie dojdzie on do skutku  każdy z artystów zagra w Gdyni innego dnia.

W dyskografii Cheta najważniejszy jest wydany rok temu longplay, „Built On Glass” Prace nad nim były bardzo intensywne i trwały dwa lata. Chciałem nagrać taki album, bym mógł wrócić do niego pod koniec życia i stwierdzić, że to w stu procentach ja, że mnie odzwierciedla. Stworzyłem tu każdy dźwięk i napisałem każdy tekst. To jest jak pamiętnik – szczera kolekcja osobistych historii – przyznaje muzyk. Jak mówi sam o sobie, jego historia to typowe przejście od zera do bohatera.

Chet Faker w Gdyni wystąpi 1 lipca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *