Krym wiedzie prym

Jaskółcze Gniazdo

Z czym może się kojarzyć Krym przeciętnemu Polakowi? Z Mickiewiczem, konferencją Wielkiej Trójki, ewentualnie utworem Mrożka. Nie jest to jednak częsty cel naszych podróży. Coś sprawia, że wybieramy raczej Chorwację, Bułgarię czy Czarnogórę. A szkoda… Dlaczego? Przekonajcie się sami.

Parę słów o transporcie

Z Lwowa do stolicy Autonomicznej Republiki Krymu, Symferopola, dostaniemy się ukraińską koleją dalekobieżną. Wszystkie miejsca są leżące, a podróżni mają do wyboru cztery klasy. Jedną z nich jest płackarta, w której 50 osób gnieździ się w odkrytych boksach, a wszystko to w jednym wielkim przedziale. Szefem wagonu jest prowadnik (lub prowadnica). Do jego zadań należy dbanie o porządek, roznoszenie pościeli oraz uruchamianie pieca węglowego, dzięki czemu jest dostęp do wrzątku. To on również zazwyczaj przymyka oko na napoje alkoholowe, którymi zmęczeni pasażerowie umilają sobie podróż.

Babuszki

Ukraińskie babuszki

Ciekawym zjawiskiem, związanym z poruszaniem się tamtejszą koleją, jest możliwość spotkania tzw. babuszek, które czekają na podróżnych na każdym postoju. Ale niech nazwa was nie zmyli. Babuszką bywa dorosły, tęgi mężczyzna, który próbuje sprzedać pierogi lub wódkę. Tym właśnie zajmują się ci ludzie, z tego utrzymują rodziny. Atakują podróżnych, zanim ci zdążą wysiąść z pociągu. Reklamują, targują się, obrażają, jeśli nie chcesz kupić ich produktu. A wybór jest ogromny – alkohol, papierosy, domowe drożdżówki, owoce czy suszone ryby.

Co można powiedzieć o krymskich kierowcach? Są szaleni! Trudno znaleźć inne określenie na to, jak prowadzą auta. Wyprzedzanie na trzeciego czy czwartego to u nich codzienność. Jeżdżą szybko albo bardzo szybko. Mimo że ich maszyny oraz drogi nie są do tego przystosowane. Miejscowi poruszają się głównie starymi wołgami i ładami, choć można tu również zobaczyć najnowsze audi. Samochody mieszkańców doskonale odzwierciedlają sytuację na Krymie – żyją tu ludzie albo bardzo biedni, albo bardzo bogaci. Tych drugich jest znacznie mniej.

Jednym z najpopularniejszych środków transportu są marszrutki. To malutkie busiki na około 15 osób. Po Eupatorii (w której nocowałam) kursuje kilka linii. Co ciekawe, nie istnieje coś takiego jak przystanek autobusowy. Są jedynie umowne miejsca, na których zatrzymuje się kierowca. Czasem zdarzają się sytuacje komiczne – ludzie stoją wzdłuż drogi w odległości kilkudziesięciu metrów od siebie, ale nikt nie wpadnie na to, żeby przebyć ten dystans i wsiąść razem z innymi pasażerami. Bywa, że marszrutka staje trzy razy na odcinku 60 metrów. Bilet kosztuje 2,75 UAH (hrywna ukraińska), czyli mniej więcej równowartość złotówki. Bilet to jednak za dużo powiedziane. Wystarczy wręczyć kierowcy daną kwotę i już legalnie podróżujemy. Ci, którzy wsiadają z tyłu, przekazują pieniądze innym pasażerom tak długo, dopóki nie wylądują one na samym przedzie. Reszta (nawet ta ze 100 hrywien) zawsze trafia do właściciela.

Historia w pięknym wydaniu

Krym to przede wszystkim ważne miejsca historyczne oraz cudowne widoki. Większość atrakcji znajduje się na południowym wybrzeżu. Jedne zapierają dech w piersiach, inne nie do końca spełniają oczekiwania turystów.

Mapa Krymu

Najważniejsze miejscowości półwyspu

Jedną z najbardziej charakterystycznych miejscowości Autonomicznej Republiki Krymu jest Bakczysaraj. To tam znajdowała się stolica Chanatu Krymskiego, po której pozostał kompleks pałacowy. Odwiedzając go, turyści mają szansę poznać historię i kulturę tamtych czasów. Adam Mickiewicz również pojawił się w centrum władzy chanów i poświęcił mu kilka swoich utworów. Ale nie wszystkich urzeka ono tak bardzo jak twórcę „Sonetów Krymskich”. Dla pasjonata tamtejszej historii zwiedzanie pałacu to z pewnością wspaniałe przeżycie, dla innych to po prostu ładna budowla, kilka fontann i kolejne muzeum, którego zbiorów raczej nie zapamiętają na dłużej.

Zdecydowanie ciekawsze jest skalne miasto Czufut-Kale. Leży ono na wzgórzach niedaleko Bakczysaraju. Warto się tu zatrzymać, chociażby ze względu na fakt utworzenia twierdzy i zamieszkiwania przez ludzi tak dzikich i niedostępnych terenów. Do tego dochodzą niesamowite widoki i pozostałości po Tatarach i Karaimach, czyli dawnych mieszkańcach.

Nowy Świat i jego niepowtarzalne uroki

Nowy Świat i jego niepowtarzalne uroki

Podróżując po Krymie grzechem byłoby nie zobaczyć Jaskółczego Gniazda. Neogotycki zamek na szczycie wysokiego klifu robi ogromne wrażenie. Pałacyk stał się wizytówką półwyspu. Nic więc dziwnego, że jest jedną z najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych tego regionu.

Wreszcie docieramy do Jałty – największego i najpopularniejszego kurortu nad Morzem Czarnym, który często jest porównywany do Cannes czy Monte Carlo. Warto wybrać się tam na spacer tętniącą życiem promenadą. W samym centrum miasta stoi ogromny pomnik Lenina. Najczęściej turyści kojarzą Jałtę z konferencją Wielkiej Trójki, podczas której ustalono podział polityczny powojennej Europy. Tymczasem niewiele osób wie, że spotkania Stalina, Churchilla i Roosevelta odbywały się w pałacu Potockich w Liwadii, niewielkim miasteczku sąsiadującym z Jałtą.

A na koniec gwoźdź programu – Sudak i Nowy Świat. Pierwsza miejscowość słynie ze średniowiecznej twierdzy – najlepiej zachowanego zabytku z czasów rozkwitu i ekspansji Republiki Genueńskiej. Nowy Świat jest chyba najbardziej malowniczym miejscem na całym Krymie. Jego wyjątkowość wynika ze zniewalającego połączenia gór, morza i niecodziennej roślinności. Nie bez powodu nazywano go wcześniej „paradiz”, czyli „raj”. Śmiało można je okrzyknąć najbardziej obowiązkowym miejscem do zobaczenia na Krymie.

A po zwiedzaniu…

…pora ruszyć do miasta. Po wielu godzinach chodzenia, oglądania oraz słuchania przewodnika, nadszedł czas na pełnowartościowy posiłek.

Kto liczy na to, że znajomość języka angielskiego otworzy mu wszystkie furtki, szybko się zawiedzie. Tutaj znalezienie menu w języku innym niż rosyjski graniczy z cudem. Miejscowi również nie będą w tym przypadku pomocni, nawet kelnerzy czy sprzedawcy. Wybór posiłku w restauracji jest więc nie lada wyzwaniem. Chyba że opanowaliśmy dziwne znaczki, zwane cyrylicą, które atakują nas z każdej strony.

Kuchnia krymska nie jest łaskawa dla wrażliwych żołądków. Większą część przysmaków smaży się na głębokim tłuszczu. Nawet pieczywo w supermarketach bywa nim posmarowane. Obowiązkową pozycją w menu miejscowych restauracji są czebureki, czyli duże pierogi nadziewane mieloną wołowiną i cebulą. Alternatywą może być samsa. Ponadto warto spróbować: blinów (naleśniki w różnej formie), barszczu ukraińskiego oraz sarmy (gołąbki zawijane w liście winogronowe). Nie są to typowe potrawy kuchni krymskiej (często pochodzą z Ukrainy czy Rosji), ale na stałe się tu zadomowiły. Koniecznie trzeba też odwiedzić miejscowe targi. Owoce i warzywa są tam przepyszne, a arbuzy to istne niebo w gębie!

Sarma

Sarma, czyli gołąbki w liściach winogronowych

Wybierając się do baru czy restauracji, należy pamiętać o dwóch istotnych sprawach. Po pierwsze, do rachunku doliczany jest napiwek kelnera (ok. 10% sumy). Po drugie, w godzinach wieczornych płaci się czasem za słuchanie muzyki (3-6 UAH). Oczywiście dotyczy to również tych, którzy nic nie zamawiają. Z reguły nie informuje się o tym zagranicznego klienta, dlatego zdarzają się nieprzyjemne sytuacje.

Na Krymie ceny żywności i napojów są nieznacznie niższe niż w Polsce. Najwięcej można zaoszczędzić na wódce i papierosach. Litr wódki w supermarkecie kosztuje ok. 67 UAH (ok. 27 zł), papierosy kupimy nawet za 3,5 zł. Za kilogram arbuza zapłacimy od 2 UAH (ok. 0,8 zł), za piwo od 4 UAH (1,6 zł), a cena dużej paczki chipsów Lay’s to ok. 12 UAH (ok. 4,8 zł). Stosunkowo drogi jest tu jedynie nabiał – ok. 17 UAH (ok. 6,8 zł) za 150g sera w plastrach. Podane kwoty dotyczą głównie sklepów i targu w Eupatorii.

Krym i jego mieszkańcy potrafią zaskoczyć. Kelner w dresie, obcisłym podkoszulku i złotym łańcuchu na szyi czy kradzież wina przed bramą pensjonatu prosto z rąk prawowitego właściciela to tylko niektóre atrakcje. Jeżeli szukacie więcej słońca, ruszajcie do Grecji. Jeżeli chcecie robić zakupy w luksusowych sklepach, jedźcie do Francji. Jeżeli zależy wam na pysznym jedzeniu, polecam Włochy. Jeżeli jednak liczycie na dawkę adrenaliny, na codzienne niespodzianki i niecodzienne sytuacje, to zdecydowanie Krym wiedzie prym.

 

Zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów autorki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *