Student pracujący – inwentaryzacja

Tysiące kodów kreskowych, ciężki skaner w dłoni i nieprzespana noc. Takie są pierwsze skojarzenia przychodzące do głowy, gdy mowa o inwentaryzacji. Sprawdźmy, jak zdobyć taką pracę i czy warto zarywać noce przy pełnych towaru regałach w supermarkecie.

inwentaryzacja 1Jednym z wymagań widniejących w większości ofert jest dyspozycyjność w godzinach nocnych. Zdecydowanie może to być dużym plusem dla studentów, którzy w ciągu dnia na pracę zwyczajnie nie mają czasu. Doświadczenie i specjalne umiejętności nie są tu wymagane. Liczy się głównie koncentracja na wykonywanej w danym momencie pracy.

Jak zacząć?

Firmy zatrudniające pracowników do inwentaryzacji ogłaszają się głównie w serwisach internetowych i to tam wystarczy poszukać interesujących nas ofert. Zazwyczaj rekrutacja rozpoczyna się od wypełnienia formularza bezpośrednio na stronie firmy bądź poprzez wysłanie CV. List motywacyjny nie jest wymagany. W niektórych przypadkach, gdy inwentaryzacja dotyczy sklepów spożywczych, należy posiadać aktualną tak zwaną książeczkę sanepidowską.

Kolejny etap to najczęściej telefon od osoby z działu kadr danej firmy i zaproszenie na dzień szkoleniowy. Rzadko przeprowadzane są rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami. Obowiązkowe szkolenie nie trwa długo. Wystarczy, by nauczyć się obsługi niezbędnego w tej pracy skanera oraz uzyskać podstawowe informacje na temat miejsca pracy i wynagrodzenia.

Zaczynamy liczenie!

Jeśli jesteśmy dyspozycyjni w danym terminie, podpisaliśmy już umowę i nauczyliśmy się obsługi skanera – możemy nareszcie zacząć. Praca rozpoczyna się zazwyczaj około 19.30 i trwa od 8 do nawet 12 godzin. Nasze zajęcie polega na liczeniu towaru z kodami kreskowymi za pomocą wspomnianego skanera, sprawdzaniu stanów magazynowych oraz kontroli przydatności do spożycia wybranych produktów.

Inwentaryzacja może dotyczyć różnego typu sklepów oraz hurtowni, począwszy od marketów spożywczych, aż po wielkie magazyny budowlane. Miejsce pracy warunkuje w głównej mierze to, jak ciężka i długa będzie noc w nim spędzona.

inwentaryzacja 2

Fot. Robert Corr

Dużo zależy też od kierowników danej zmiany, od ich nastawienia do współpracowników, a także od rodzaju liczonych produktów. – Najgorzej trafić na mrożonki… I jak masz kogoś nienormalnego nad sobą – mówi Łukasz, który brał udział w kilku inwentaryzacjach supermarketów spożywczych. – Spotkałem się jednak z naprawdę ciekawymi ludźmi i miłą atmosferą. Każdy dostał dział, który miał liczyć i produkt ustawić tak, by kod kreskowy był widoczny. Dostaliśmy też po butelce wody, karteczki samoprzylepne i długopisy, a do tego gwarantowany poczęstunek – dodaje.

Karolina wspomina pracę w inwentaryzacji o wiele gorzej niż Łukasz. – Na koniec rzucali nas do chłodni, gdzie trzęsąc się, liczyliśmy produkty. Wracałam do domu i nie czułam kręgosłupa. A dźwigałam takie kilogramy, które powinny być wyciągane jakimś wózkiem widłowym… – wzdycha. Niestety do liczenia mrożonek firmy rzadko zapewniają takie, wydawać by się mogło, niezbędne elementy, jak rękawiczki czy uniformy. Kontrolowane produkty w zależności od miejsca pracy mogą ważyć więcej, niż pracownicy są w stanie unieść, dlatego młodym osobom po nocnej przygodzie z inwentaryzacją należy się porządny wypoczynek.

Czy to się opłaca?

Wynagrodzenie pracownika inwentaryzacji jest zróżnicowane i waha się od 6 do 10 zł na rękę. Rozpoczynając pracę w jednej firmie, mamy szansę nawiązać z nią dłuższą współpracę. W Trójmieście istnieje także agencja pracy, z którą można podpisać umowę na okres jednego miesiąca, podczas którego będziemy informowani na bieżąco o aktualnych ofertach związanych z liczeniem produktów. Jednak przy tak krótkim czasie trwania umowy raczej nie ma możliwości awansu.

Niektóre firmy organizują inwentaryzacje wyjazdowe, związane dodatkowo z kilkugodzinną podróżą do innego miasta wynajętym busem. Takie wyjazdy są jednak specjalnie premiowane. W Internecie dostępne są również oferty wyjazdów zagranicznych, trwających od jednego do dwóch tygodni.

Satysfakcja z wykonanej pracy diametralnie spada, gdy okazuje się że wynagrodzenie za nią nie jest adekwatne do włożonego wkładu. – Miało być 80, a po odliczeniu podatku wyszło około 50 złotych za noc, więc nie polecam – opowiada Kasia, która pracowała w dodatku pod sporą presją. Trzy pomyłki wystarczyłyby, aby za całonocną pracę nie dostała żadnej zapłaty. Aż trudno w to uwierzyć, ale co jakiś czas pojawiały się przy niej osoby, których zadaniem było przeszkadzanie jej w liczeniu.

W przypadku niewywiązania się z podpisanej w dniu szkoleniowym umowy, należy liczyć się z konsekwencją zapłacenia kary. Kwota ta bywa czasem wyższa niż zawarte w umowie wynagrodzenie, dlatego przed podpisaniem zobowiązania musimy być pewni, że w danym dniu i godzinach na pewno będziemy dyspozycyjni.

Tylko dla nocnych marków

Niektórzy z pewnością nie wyobrażają sobie pracy w godzinach nocnych, dlatego też inwentaryzacja nie jest dla każdego. Dla studentów mających wiele obowiązków i chcących jednocześnie podreperować swój budżet może się to jednak okazać rozwiązaniem idealnym. Trzeba jednak pamiętać, że godziny poświęcone na pracę w nocy trzeba kiedyś odespać w ciągu dnia, bo stwierdzenie, że „sen jest dla słabych” jest na dłuższą metę bardzo złudne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *