„Jestem na takim etapie życia, którego nie umiem podsumować” – wywiad z Ten Typ Mesem

10822331_10205221357599352_370626290_nPiotr Szmidt, lepiej znany jako Ten Typ Mes, wystąpił w miniony czwartek (27 listopada) w klubie Kwadratowa. Po koncercie udało nam się zadać mu kilka pytań, tych muzycznych, jak i tych nieco bardziej życiowych.

To co, trzeba było zostać tym dresiarzem?

Pod wieloma względami tak. Widzisz, gdybym był dresiarzem, sprawa byłaby prosta – zrobiłbym teraz coś Stasiakowi, załatwilibyśmy to fizycznie, a tak, nie jesteśmy dresiarzami, jesteśmy kulturalni. Gdyby tak nie było, bez problemu byśmy się z tym uporali. (śmiech)

Ochroniarz Patryk też, tak jak Janusz Andrzej, jest pewnym stereotypem? Wiesz, słyszysz ,,Janusz” i od razu przed oczami masz gościa z pokaźnym wąsem, noszącego kamizelkę.  Z Patrykiem działa to tak samo?

Janusz nie jest gościem, którego stereotyp chciałbym zwalczać. Uważam, że pod wieloma względami jest spoko. Nie walczę z nim, wręcz przeciwnie, staram się pokazać go z jak najlepszej strony. Walczenie z Januszem jest passé. Co do ochroniarza Patryka, tu sprawa wygląda inaczej. Patryk zmienia się powoli, to zależy od miasta, a przede wszystkim, od klubu, w którym gramy. Klub, który zadziera nosa, zwykle zatrudnia Patryka. Parking, który chce być bardzo elitarny, a zapomina, że został stworzony tylko po to, by parkować tam samochody i staje się jakimś wewnętrznym królestwem, państwem w państwie, też zatrudnia Patryka, któremu odbija. Z tym chciałbym walczyć, z Januszkiem nie.

Zawód – raper. W ten sposób traktujesz to, czym się zajmujesz?

Trochę tak. Nie pod każdym względem, bo to jest połączone z pasją, ale można o tym mówić w ten sposób.

Podczas prac nad albumem normalne jest to, że kilka utworów zazwyczaj zostaje odrzuconych, trzeba wybrać tylko te najlepsze. Co dzieje się z nimi w twoim przypadku? Czekają aż będą mogły ujrzeć światło dzienne i dotrzeć do słuchaczy, czy raz niewykorzystane odchodzą w niepamięć?

Data przydatności nie jest dana wiecznie, ale jeśli utwory się nie zestarzeją, możliwe, że zostaną opublikowane.

mes3Sporo na płycie kolaboracji z innymi artystami, i to w dodatku takich nieoczywistych. Olaf Deriglasoff czy Skubasraczej nie są kojarzeni z hip-hopem. Chciałeś dziękitemu połączyć to, co pozornie do siebie nie pasuje?

Pewnie, że tak! Chciałem dać Skubasowi do zaśpiewania polski tekst, ale taki, z którym nie był do tej pory kojarzony, z pewną dozą poczucia humoru i totalnie niepoważny. A może jednak trochę poważny, bo ochroniarz Patryk jest prawdziwą postacią. Chodziło o kontrasty. Skubas doskonale radzi sobie w śpiewaniu po polsku, także to treść miała być tu zaskoczeniem. Z kolei do innego numeru pasował pan Andrzej Dąbrowski. Utwór podsumowuje życie artysty, opowiada o tym, że bywa on niezrozumiany przez społeczeństwo, że jedni przychodzą, chcą jego podpis, jarają się, a drudzy uważają go za jakiegoś dziwnego gościa, który gdzieś tam sobie kica i śpiewa. Stąd pan Dąbrowski, który całe życie spędził na scenie i ma super moc w graniu takiego utworu. Co do Olafa Deriglasoffa, ma szalony wokal, więc też idealnie wpisał się w klimat.

A jak to jest, kiedy pojawiasz się gościnnie na nagraniach u innych artystów? Masz realny wpływ na efekt finalny, czy jedynie nagrywasz swoją część i na całą resztę już nie za bardzo masz wpływ?

Staram się mieć wpływ na efekt końcowy, ale jeśli ktoś ściszy mój wokal, tak jak na przykład na płycie Donatana, nie mam pretensji. Ja bym go podgłośnił, on go ściszył. No trudno, to jego płyta. Nie robię z tego powodu wojen. Natomiast w przypadku mojej płyty jestem bardzo zasadniczy, wszystko ma brzmieć tak, jak ja tego chcę.

Masz zadatki na niezłego dziennikarza. Prawie 70 felietonów na koncie, ludzie chętnie je czytają, oceniają, najczęściej pozytywnie. Musisz być dobrym obserwatorem…

Raz lepszym, raz gorszym. Jestem trochę nierównym pseudo-felietonistą, jeszcze dużo nauki przede mną. Są ludzie, którym podoba się to co publikuję, ale są też ludzie, którzy mówią, że cierpię na zbyt rozległe metafory, albo że często zachachmęcę się w różnych wątkach. Ci ludzie też mają rację, także prawda leży pewnie gdzieś pośrodku.

A jakie teksty łatwiej ci się pisze, takie które nawiązują bezpośrednio do wydarzeń z twojego życia, czy te, które dotyczą życia innych, tego co udało ci się zaobserwować, wywnioskować?

Aktualnie te, które dotyczą życia innych.

Dlaczego?

Jestem na takim etapie życia, którego nie umiem podsumować. Na przykład, kiedy mieszkałem 10 lat samemu w kawalerce, czy w jakichś innych małych mieszkankach, dużo na ten temat wiedziałem, mogłem podsumowywać. Przez ostatnie pięć lat mogłem się wymądrzać, bo zebrałem pewne doświadczenia. Minął pewien czas, by móc mówić o pewnych rzeczach. Teraz jestem zupełnie gdzie indziej i jeszcze nie wiem jak o tym opowiedzieć.

Gdybyś miał wybrać – dobry bit czy dobry tekst, twój wybór padłby na…

Dobry tekst. Bit można zremiksować, zabrać, wstawić inny, a z beznadziejnym tekstem nic nie zrobisz.

Zachwyciło cię coś ostatnio w muzyce? Czego na dzień dzisiejszy słuchasz najczęściej?

Childish Gambino jest świetnym gościem, którego już dawno temu polecał mi VNM. Ja jednak dopiero niedawno się do niego przekonałem.

mesA wolisz kupić płytę, mieć ją materialnie, móc ją rozfoliować, włożyć do odtwarzacza, poczytać teksty, czy raczej jesteś zwolennikiem dostępu do milionów albumów za pomocą jednego kliknięcia w sieci?

Wolę kupić płytę, ale tu akurat możliwości jest wiele. Na pewno wolę kupić książkę. Muzycy mają różne alternatywne drogi, mogą sprzedawać pliki mp3, mogą wrzucić album na YouTube’a, grać koncerty, wydać płytę na winylu, zrobić kolekcjonerską edycję, więc nie jest najgorzej. Natomiast pisarz ma naprawdę ciężko. Jak ściągasz książkę, autor nie za bardzo może sobie w jakikolwiek sposób to odbić. To już dla mnie jest trochę niemoralne. Bo co, pisarz pójdzie na wieczór autorski i skasuje ludzi za bilety? No nie bardzo. Raczej nie ma płatnych spotkań autorskich, nie można z tego żyć. Dlatego kupuję książki, bo chciałbym żeby moi ulubieni pisarze nadal chcieli pisać.

Skoro już wspominasz o ulubionych pisarzach, kogo cenisz najbardziej?

Krzysztof Varga jest bardzo dobry!

Co 32-letni Mes powiedziałby temu Mesowi, który miał niegdyś te 19-20 lat i zaczynał działać muzycznie?

„Tego kwiatu to pół światu, więc się nie wczuwaj”, druga rzecz „Masz rację”, a trzecia „To przejdzie z wiekiem”. (śmiech)

fot. Tomasz Gałązka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *