Jaskrawe odcienie teatru – 7. edycja Wybrzeża Sztuki

WYCINKA HOLZFÄLLENMarilyn Monroe i Joker w Dziadach, pogrążona w tęsknocie Dymna, rozśpiewani górale, niestroniący od alkoholu artyści… Podczas siódmej edycji Wybrzeża Sztuki działo się wiele, bo zaprezentowano siedem najgłośniejszych spektakli minionego sezonu.

Na scenach Teatru Wybrzeże (oprócz gospodarzy) wystąpili aktorzy teatrów: Nowego w Poznaniu, St. I. Witkiewicza z Zakopanego, Polskiego z Bydgoszczy, Polskiego z Wrocławia i Narodowego Starego z Krakowa. Festiwal rozpoczął doceniony przez krytykę i widzów spektakl Teatru Wybrzeże, pt. „Broniewski” (nasza recenzja tutaj) Radosława Paczochy, w reżyserii Adama Orzechowskiego. Przedstawienie, choć gęsto naszpikowane wątkami, jest niezwykle dopracowane. Warte obejrzenia nie tylko ze względu na powtórkę z historii, ale i na poświęcenie uwagi postaci niewątpliwie wyjątkowej dla polskiej literatury w formie nie pomnika z brązu, ale całościowego portretu.

DZIADYNajbardziej elektryzującym punktem festiwalu okazały się Dziady Teatru Nowego w Poznaniu. Radosław Rychcik z powodzeniem uwspółcześnił dzieło Mickiewicza rozszerzając kontekst z polskiego tła historyczno-społecznego, na kwestie tolerancji i walki z niewolnictwem i dyskryminacją. Dlatego też Gustaw przemawia słowami Martina Luthera Kinga, marząc o równości i braterstwie, a uciśnionym przez Pana ludem są ciemnoskórzy statyści. Taka forma z pewnością bardziej trafiła do młodszej widowni, niż nieco przykurzone wersy wertowane na lekcjach języka polskiego.

Poznańskie „Dziady” to romans klasyki literatury z popkulturą: m.in. Joker stał się Guślarzem, Dziewczyna i ukochana Konrada to Marilyn Monroe, dzieci są wyciągnięte wprost z „Lśnienia” Kubricka, a spoglądają na to trzy mojry w stylu pin-up. Wszystko w słodko-gorzkim, groteskowym klimacie zdaje egzamin na najwyższą notę. Szczególnie przemiana i monolog Konrada/Gustawa, w którego znakomicie wcielił się Mariusz Zaniewski. Wczesnolistopadowa aura i konwencja spektaklu sprawiają, że przypomina on bardziej Halloween niż Dziady, ale w tym właśnie tkwi jego siła. W doszukiwaniu się nowego, drugiego dna w tekście Mickiewicza i w uświadomieniu, jak paradoksalnie aktualne są jego słowa.

Kolejną propozycją Wybrzeża był spektakl duetu Eweliny Marciniak i Michała Buszewicza pt. „Ciąg” (nasza recenzja tutaj). Przedstawienie dyskusyjne, dzielące publiczność na sceptyków i zwolenników, miało być krzywym zwierciadłem polskiego pociągu do alkoholu. „Ciąg”, pomimo kontrowersji, to przykład aktorstwa trójmiejskich artystów na bardzo wysokim poziomie.

CZŁAPÓWKI-ZAKOPANEKomediowym przełamaniem były „Człapówki-Zakopane” Teatru Witkacego z Zakopanego. Przezabawne przedstawienie, przeplatane piosenkami z dwudziestolecia międzywojennego odarło turystów i „rdzennych” mieszkańców z ich bezmyślności i poczucia wyjątkowości. To teatr absurdu przyprawiony kąśliwym humorem, który odkrywa na koniec prawdziwe serce gór – muzykę oryginalnej, góralskiej kapeli, która towarzyszyła jeszcze wychodzącym we foyer. Aktorzy, pod świetnym, energicznym przywództwem Andrzeja Bieniasa, przełamali barierę artysta-widz, wychodząc z różnych stron sceny, w tym także z publiczności oraz zapraszaniem widzów do teatru jeszcze przed rozpoczęciem przedstawienia. Tym samym „Człapówki” wprowadziły radosną atmosferę, a publiczność odesłała z teatru w wyśmienitych nastrojach.

STARA KOBIETA WYSIADUJE - zdjęcie z próbPropozycją Teatru Starego w Krakowie był spektakl „Stara kobieta wysiaduje” z wspaniałą Anną Dymną w roli głównej. Apokaliptyczna atmosfera i tęsknota za miłością i dziećmi tytułowej bohaterki to tematy przewodnie przedstawienia. Bezsprzecznie to Dymna jest gwiazdą tego spektaklu – jej minimalne gesty i mimika przyćmiewają bardzo dobrą, skądinąd grę pozostałych aktorów. Nic w tym dziwnego, aktorstwo Dymnej to najwyższa półka. Kwestią dyskusyjną był spadający na pierwsze rzędy sztuczny śnieg, ale to czy takie rozwiązanie się podoba czy nie, zależy po prostu od tolerancji odbiorców na „inwazyjność” sztuki. Mimo trudnego tekstu Tadeusza Różewicza, który wymagał od widzów sporego skupienia, spektakl spotkał się z uznaniem publiki i owacjami na stojąco.

Odważną adaptację Trędowatej” Heleny Mniszkówny zaproponował Teatr Polski w Bydgoszczy. Przedstawiając zarówno tło historyczno-społeczne, jak i charakterystykę bohaterów wykorzystano głównie różne wątki seksualne. Jako przykłady na poparcie zepsucia arystokracji, stały się jednym z głównych tematów sztuki: kompleks Edypa (z sugestią, że ma on związki z rodzącym się faszyzmem), niezaspokojenie, oziębłość. Nie było to zbyt wyrafinowanym rozwiązaniem, wpisywało się w pseudokontrowersyjny nurt polskiego teatru. Punktem kulminacyjnym była scena odpoczynku w salonie, w której opowieść jednego z arystokratów o skutkach nadchodzącego zmieszania się klas była TRĘDOWATA.MELODRAMATrodzajem ostrzeżenia dla wszystkich. Z kolei „polowanie” było perfekcyjnie zrealizowane pod względem dramaturgicznym i scenograficznym, m.in. poprzez zastosowanie lustra nad sceną do obserwowania osaczania Trędowatej i wejście w psychikę postaci.

Wybrzeże Sztuki zamknął spektakl Teatru Polskiego we Wrocławiu, pt. „Wycinka Holzfällen”. Okrzyknięty jako najbardziej oczekiwana premiera sezonu, wyzwał publiczność na nie lada próbę – wysiedzenia w miejscu ponad cztery godziny. Okazał się dosadnym, dość gorzkim podsumowaniem kondycji polskiej kultury i mentalności artystycznego światka. Spektakl doprawił znakomity Jan Frycz (występujący gościnnie). Tak wymowny akcent jak Wycinka z pewnością sprawi, że tegoroczna edycja festiwalu zostanie na długo w pamięci widzów.

Współpraca: Karol Jakubcewicz

fot. Materiały prasowe

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *