Barcelona pokonuje Real Madryt i przypieczętowuje kolejne mistrzostwo Hiszpanii
3 min przeczytania
fot. Pixabay / autor: WikiImages
FC Barcelona po raz kolejny zdobywa tytuł Hiszpanii. Dzięki fenomenalnej grze klub już na trzy mecze przed zakończeniem sezonu uzyskał aż 14-punktową przewagę nad drugim w tabeli Realem Madryt. To właśnie z Królewskimi zawodnikom Barcelony przyszło zmierzyć się w spotkaniu przypieczętowującym kolejne mistrzostwo klubu – w osławionym El Clásico.
W niedzielę, 10 maja 2026, w ramach 35. kolejki La Ligi dla fanów hiszpańskiej piłki rozegrano najbardziej elektryzujące starcie ligowe – derby pomiędzy FC Barceloną a Realem Madryt. Jakby tego było mało, na szali nie było jedynie zwycięstwa nad odwiecznym rywalem. Oprócz tego FC Barcelona miała szansę już teraz zapewnić sobie 29. tytuł mistrza Hiszpanii, w dodatku pokonując największego ligowego przeciwnika przed własnymi kibicami. Z kolei Królewscy, po niezbyt udanym sezonie, mieli szansę utrzeć nosa Katalończykom, odwlekając zdobycie przez nich mistrzostwa. Dodatkowo, w razie zwycięstwa, Real wciąż zachowałby matematyczne szanse na mistrzostwo.
El Clásico na wagę tytułu
Od pierwszego gwizdka obie ekipy ruszyły do ataku, chcąc jako pierwsze otworzyć wynik meczu. W ciągu pierwszych 4. minut zarówno Barcelona, jak i Real Madryt stworzyli po jednej naprawdę groźnej akcji.
Pierwsza bramka padła już na początku spotkania. W 9. minucie meczu Marcus Rashford wyprowadził Barcelonę na prowadzenie fantastycznym strzałem z rzutu wolnego. Uderzenie na dalszy słupek kompletnie zaskoczyło bramkarza Królewskich, Thibauta Courtoisa, a piłka błyskawicznie minęła bezradnego golkipera.
Barça po objęciu prowadzenia jednak nie ustała w swoich atakach. Po kolejnych 9. minutach gospodarze podwyższyli prowadzenie już na 2:0. Świetnym strzałem z 11. metra popisał się Ferran Torres, który uderzeniem z woleja pokonał ponownie bezradnego Courtoisa. Na Camp Nou kibice już zaczęli świętować 29. mistrzostwo klubu.
W ciągu kolejnych minut obie drużyny próbowały strzelić kolejne bramki. Goniący Real co prawda tworzył całkiem dogodne sytuacje, jednak Królewscy popisywali się ogromną nieskutecznością. Najdogodniejsza okazja nastąpiła w 63. minucie, gdy Jude Bellingham zdobył, jak się wydawało, gola kontaktowego. Sędziowie jednak odgwizdali spalonego i nie zaliczyli trafienia Anglika.
Ostatecznie, pomimo okazji z obu stron, wynik pozostał już niezmienny do ostatniego gwizdka. Sędzia zakończył spotkanie po równo 90. minutach gry, nie doliczając ani jednej dodatkowej minuty. Taki wynik oznaczał jedno: FC Barcelona obroniła mistrzostwo Hiszpanii sprzed roku i wywalczyła swój 29. tytuł mistrza w historii klubu.
Wygrał najlepszy
Właśnie kończący się sezon La Ligi był dla Katalończyków fantastyczny. Na ten moment, na trzy mecze jeszcze przed zakończeniem sezonu, uzbierali aż 14-punktową przewagę nad drugim w tabeli Realem Madryt. Piłkarze Barcelony okazali się również zdecydowanie najskuteczniejszą ekipą w lidze. W ciągu 35. meczów zdobyli oni imponujące 91 bramek, przy straceniu zaledwie 31. Dla porównania drugi najlepszy zespół tego sezonu, Real Madryt, zdobył 70 goli (o 21 mniej od Dumy Katalonii) i stracił 33 bramki.
Mimo triumfu w ligowych rozgrywkach, FC Barcelona nie może jednak w pełni cieszyć się z obecnie kończącego się powoli sezonu. Poza zwycięstwem w La Liga, nie sięgnęli oni ani po Puchar Króla, ani po Ligę Mistrzów. Co ciekawe, w obu przypadkach zostali wyeliminowani przez drugą madrycką ekipę obok Realu, Atlético Madryt.
Polski akcent
Istotną, choć mniejszą w porównaniu do ostatnich lat, rolę w zdobyciu tytułu odegrał również Robert Lewandowski. Mimo nieodgrywania już pierwszoplanowej roli w drużynie 37-latek wciąż posiada liczby: w 28 rozegranych meczach ligowych zdobył 13 bramek i zanotował trzy asysty. Warto również zaznaczyć, że z reguły nie rozgrywał on pełnych 90. minut, często przykładowo wchodząc z ławki w okolicach 60. minuty spotkania.
Dla kapitana reprezentacji Polski wywalczone właśnie z Barceloną mistrzostwo Hiszpanii jest jego 14. tytułem mistrzowskim w karierze.
