Kreta – wielka kultura szczęśliwych ludzi

„Przede wszystkim Kreteńczyk, dopiero później Grek” – powiedział niegdyś uwielbiany przez wyspiarzy pisarz Nikos Kazantzakis. Tym hasłem kieruje się w życiu większość społeczeństwa, zwłaszcza starsze pokolenia. To starożytne królestwo Minosa i mitycznego Minotaura. Największa z greckich wysp Kreta to kraina winnic i oliwnych gajów. Choć Dedal z Ikarem z niej uciekli, my zatrzymamy się na chwilę na tej słonecznej ziemi.

Kreteńczycy są życzliwi i uśmiechnięci, jednak cenią swą niezależność i samodzielność. Słyną ze swej gadatliwości i otwartości. Choć zdarza im się składać obietnice, o których zapominają następnego dnia, wynika to raczej z tego, że żyją chwilą.

Historia nie oszczędzała mieszkańców wyspy, więc wciąż żywe są opowieści o toczonych walkach. Długoletnie stawianie oporu okupantom i najeźdźcom odcisnęły swe piętno. Honor jest rzeczą najważniejszą. Zastanawiać może, dlaczego w takim upale tak wiele kobiet (zwłaszcza w wioskach) ubranych jest na czarno. Kolor ten oczywiście oznacza żałobę, która trwa na wyspie 3 lata po śmierci bliskiego. Podczas walk z najeźdźcami zginęło tak wiele osób, iż czerń stała się barwą narodową.

W typowym greckim domu mieszkają przedstawiciele kilku pokoleń. W kafejkach razem biesiadują młodzi z rodzicami i dziadkami. Coraz mniej ludzi chce pracować na wsi. Żmudna praca na polach i w gajach – niegdyś podstawa państwowej gospodarki – nie jest już tak atrakcyjna.

Zwiedzając Kreteńskie miasteczka zostaniemy poczęstowani przez miejscowych figami, pomarańczami czy kozim serem. Choć masowa turystyka stłumiła nieco gościnność mieszkańców, nadal są przyjaźnie nastawieni i chętni do wspólnego ucztowania. Taką postawę doskonale wyraża słowo „xenoi”, które oznacza jednocześnie obcego i gościa.

Kreta drzewo pomarańczowe, pomarańcza, Reportaż CDNSmakując życia

W życiu każdego Greka wszechobecna jest muzyka. Nie trzeba być szczególnie utalentowanym, aby wieczorami wraz z przyjaciółmi i obcymi śpiewać w kafejkach. Wieczorne przesiadywanie w barach, jedząc i pijąc to podstawowy element kreteńskiej codzienności. Tak spędzają czas wszyscy – niezależnie od wieku i płci. Jeśli więc chcemy gdzieś wyjść po zmierzchu, nie musimy długo szukać odpowiedniego miejsca. Na wyspie jest mnóstwo tawern, w których posłuchamy miejscowej muzyki, zasmakujemy lokalnych specjałów i poznamy wspaniałych ludzi.

Kreta, jak cała Grecja, słynie z gajów oliwnych. Mieszkańcy jedzą ich owoce codziennie. Śmiało można brać z nich przykład, bowiem 4 zjadane oliwki dziennie chronią nas przed chorobami serca i wydłużają życie. Ponadto od starożytności wiadomo, że oliwa z oliwek prócz walorów smakowych, korzystnie wpływa na skórę i włosy. Zatem do dzisiaj popularne jest używanie jej (lub kosmetyków których jest bazą) do pielęgnacji całego ciała. O walorach zdrowotnych kuchni śródziemnomorskiej słyszał już chyba każdy – dojrzewające w słońcu warzywa i owoce wręcz ociekają witaminowym sokiem. Warto wybrać się do gaju cytrusowego, a zwłaszcza pomarańczowego. Za niewielką cenę można tam kupić sok wyciskany z owoców, które sami zerwiemy z drzew. Tego smaku nie zapomnimy nigdy!

Do pieczonych czy duszonych bakłażanów, pomidorów i papryk najlepiej pasują owoce morza. Krewetki, kalmary, małże w sosie winnym z dodatkiem czosnku to prawdziwy specjał. A tuńczyki, sardynki, mieczniki i inne ryby wyłowione chwilę przed podaniem świeższe być nie mogą. Jeśli wolimy mięso, koniecznie posmakujmy królika oraz dzika. Nieustającą popularnością cieszą się także souvlaki, czyli pieczone na ruszcie kawałki mięsa nadziane na szpikulec.

Kiedy już będziemy najedzeni, trzeba również coś wypić. Miejscowi piją wino niemal do każdego posiłku po śniadaniu. Miejscowe winnice oferują szeroki wybór trunków, doskonale komponujących się z kreteńską kuchnią. Wieczorem skosztujmy ouzo – anyżowej wódki z dodatkiem kopru.

Chania port Kreta. Reportaż CDNKreteński port

Chania to drugie co do wielkości miasto wyspy. Ze względu na swą piękną architekturę nazywane jest kreteńską Wenecją. Niegdyś jak i współcześnie słynie ze wspaniałego portu, wzdłuż którego znajduje się mnóstwo malowniczych restauracji. Kiedy zachodzi słońce, a z wnętrz kafejek wydobywa się ciepłe światło, nabrzeże wygląda niezwykle malowniczo.

Chania przesiąknięta jest historią. Uważana za jedno z najdłużej zamieszkiwanych ośrodków na ziemi, kryje w sobie ślady kultury minojskiej, wpływy Rzymian, Wenecjan, Turków, a nawet Niemców. W porcie znajdziemy meczet Janczarów pochodzący z XVII wieku. Jego wnętrze jest jednak w większości wybielone, a jedyną dekoracją są ręcznie robione firanki i obrusy, które można tam kupić od miejscowych babć. Przy brzegu stoją zacumowane jachty i łódki rybackie. Na końcu falochronu stoi odrestaurowana wenecka latarnia, która jest symbolem miasta. Idąc wzdłuż wybrzeża, dotrzemy do twierdzy. Mieści się w niej Muzeum Morskie. Nieopodal, w małym kościele, jest Muzeum Sztuki Bizantyjskiej, z niezwykle bogatą kolekcją rzeźb, mozaik, biżuterii i monet z tego okresu.

Oddalając się od portu, wejdziemy w gąszcz wąskich, krętych uliczek usianych sklepami i kawiarniami. Można tu kupić wyroby miejscowej sztuki, biżuterię, ubrania czy jedzenie. Dla nikogo nie zabraknie też wina i oliwy – te warto jednak kupować na plantacjach. Te na półkach sklepowych zazwyczaj mają wyższą cenę i nie są tak świeże. Jeśli nie chcemy nic kupować, możemy po prostu chodzić tymi malowniczymi alejkami. Bielone domki, kwiaty w czerwonych donicach i podwórka zapraszają do wspólnego biesiadowania. Dużo też tutaj małych hosteli, a właściwie to pokoi do wynajęcia w mijanych kamieniczkach. Cudowny widok z okien gwarantowany. Pomiędzy portem a murami miasta rozciąga się jego starówka. Tutaj obok sklepików i tawern znajdują się weneckie pałace, które często są też hotelami. Urzekną nas też piękne balkony domów.

Chania Kreta. Minaret, meczet. Reportaż CDNJeśli zapuścimy się w nową część miasta, na pewno dotrzemy na halę targową. Jest tam prawie wszystko: warzywa, owoce, sery i miód. Swoje wyroby oferują rzeźnicy i rzemieślnicy. Sam budynek został wzniesiony na planie krzyża.

Pomiędzy tym targowiskiem a portem jest jeszcze jedna dzielnica – Spiantza. Pamięta ona jeszcze panowanie tureckie. Na brukowanych uliczkach stoją zabytkowe domy z drewnianymi balkonami i łukowatymi drzwiami, a ponad nimi wyrastają wąskie minarety.

Samaria – odwrotu nie będzie

O zabytkach kultury kreteńskiej, starożytnych ruinach i ich historii można pisać wielkie księgi. Największym cudem wyspy jest jednak jego niezwykła przyroda. To tutaj bowiem znajduje się najdłuższy wąwóz Europy – Samaria, który rozciąga się od Gór Białych (Lefka Ori) aż do Morza Libijskiego. Łącznie liczy 18 km. Od 1962r. uznawany jest za Park Narodowy, w związku z zamieszkującymi go dzikimi kozami kri-kri (jedyne na świecie). Kanion jest rzeźbiony przez rwący nurt rzeki w zimę, która w porze letniej przypomina mały strumyk. Co roku na wędrówkę wybierają się tam tłumy turystów, lecz nie każdy daje radę ją ukończyć. Idąc prawie 20 km w pełnym słońcu, z obu stron otoczeni wysokimi na kilkaset metrów ścianami skalnymi, odczujemy niezwykły skwar i duchotę. Dodatkowym niebezpieczeństwem są odłamki skalne spadające co jakiś czas z góry. Przy takiej wysokości nawet mały kamyk trafiając w człowieka, może zrobić krzywdę.

Kiedy dotrzemy do Sideroportes (Żelaznych Wrót) poczujemy potęgę natury. W tym miejscu stoimy na drodze szerokiej na ok. 3 metry pomiędzy litymi skałami sięgającymi ponad 300 m. Droga jest kamienista, więc należy zabrać odpowiednie buty i przede wszystkim zapas wody. Ważne jest również nakrycie głowy i krem z filtrem. Tylko nie bierzcie za dużo, bo z każdym kilometrem bagaż będzie coraz bardziej ciążył. Spacer kanionem (16km) zajmuje od 5-7 godzin. Ostatnie 2 km to droga do Agia Roumeli, gdzie możemy rozsiąść się w knajpie i skąd zabierze nas statek.

Przejście Samarii nie jest niezwykłym wyczynem, ale małe dzieci, osoby o słabszej kondycji czy schorowane na pewno powinny odpuścić sobie tę rozrywkę. Po wejściu do środka odwrotu już nie ma. A mimo iż szlak jest jeden, zdarzają się wypadki i zaginięcia turystów.

Wenecka forteca Kreta. Reportaż CDNWenecka wielkość, Turecka władza

Bliżej środkowej części Krety leży Rethimnon. Tę największą wenecką fortecę świata musimy umieścić na liście punktów do odwiedzenia. Znajdziemy tu ślady kultury minojskiej, greckiej i rzymskiej. Największy rozkwit miasta nastąpił jednak pod panowaniem wenecjan. Rozwój sztuki i literatury uczynił z miasta intelektualną stolicę wyspy. Wzniesiona w XVI wieku Fortezza miała chronić miejsce przed piratami. Twierdzę zdobyli jednak Turcy. Obecnie główną atrakcją starówki jest meczet z olbrzymią kopułą.

Poniżej murów twierdzy dostrzeżemy mały port. Cumują w nim jedynie małe kutry rybackie, stąd też przy przystani nie brak restauracji serwujących owoce morza. Bezpieczne dopłynięcie do brzegu od XVI wieku ułatwia urokliwa latarnia morska.

Warto również odwiedzić Muzeum Archeologiczne (naprzeciw wejścia do fortu). Prócz zbioru naczyń i figurek z neolitu oraz wydobytych z wraku statku zobaczymy glinianą makietę minojskiej świątyni. Wyjątkowymi eksponatami są hełm żołnierza wykonany z kłów dzika, a także starożytne wazy, których zdobienia przedstawiają sceny erotyczne.

Kreta to tak naprawdę kolebka całej kultury europejskiej, dlatego nie brakuje tam miejsc do zwiedzania. Niemal każdy dom, kościół czy latarnia kryją w sobie ciekawe historie. Zawsze można tez miło spędzić czas na jednej z żwirowych plaż. Fale zazwyczaj są duże – w końcu to wyspa. Spacerując po brzegu, znajdziemy kolorowe muszle. A w pobliskich knajpach poznamy prawdziwe smaki natury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *