Sleepmakeswaves: post-rock na niespotykanym poziomie

Sleepmakeswaves 5Kto zaplanował zakończyć majówkę koncertem w Desdemonie, z pewnością nie żałował czasu i wydanych pieniędzy. W niedzielę (4 maja) gdyński klub opanowały post-rockowe brzmienia. Szacunek należy się wszystkim trzem występującym tego wieczoru zespołom. Każdy z nich zaprezentował bowiem własną wizję post-rocka, a to, co działo się podczas występu Sleepmakeswaves ciężko wyrazić słowami.

Jako pierwsi na scenie pojawili się chłopaki z Signal From Europa. Pięciu młodych Gdańszczan poznało się w jednym liceum i postanowiło stworzyć zespół. Podczas niedzielnego koncertu widać było u nich tremę, co jest zrozumiałe u kapel, które nie są jeszcze obyte z graniem muzyki na żywo. Wszelkie stresy związane z tym występem zespół potrafił jednak przekuć w sukces. Ich krótki set spotkał się z bardzo pozytywną reakcją zgromadzonej w Desdemonie publiczności. Na szczególną uwagę zasługiwały znakomicie uzupełniające się gitary i perkusista, który poziomem gry wybijał się grubo ponad przeciętność. Pod sceną dało się słyszeć głosy, że za kilka lat Signal From Europa nie będzie supportem. Będzie natomiast headlinerem, który na swoje koncerty przyciągnie tłumy fanów. Z całego serca życzę tego chłopakom i z niecierpliwością czekam na debiutancką płytę.

Po Signal From Europa scenę Desdemony opanował zespół Sounds Like The End Of The World. Pochodzący z Elbląga skład tworzą bardziej doświadczeni muzycy, co niewątpliwie było słychać tego wieczoru. Podczas koncertu usłyszeliśmy prawie cały materiał z debiutanckiej płyty, zatytułowanej „Stages of Delusion”, której premiera zaplanowana jest na 6 maja. W grze zespołu wszystko się zgadzało i było zagrane idealnie w punkt. Bas Mateusza Gajdy doskonale współgrał z bębnami, za którymi zasiadał Tomasz Hoffman. Chciało się obcować z tą muzyką dłużej, ale tego wieczoru nie było bisów. Przy burzy braw Sounds Like The End Of The World zszedł ze sceny i wszyscy szykowali się na występ gwiazdy wieczoru.

Te zaszczytne miano przypadło Australijczykom ze Sleepmakeswaves. Zespół powstał w Sydney w 2007 roku. Ich europejska trasa liczy łącznie 19 koncertów. Dwa z nich przypadły na Polskę. Cieszyć się trzeba, że tak uznana post-rockowa marka jak Sleepmakeswaves wystąpiła w Desdemonie. Pisząc zapowiedź tego koncertu twierdziłem, że w niedzielny wieczór gdyński klub rozniosą pełne mocy instrumentale. Tak w istocie było, ale czegoś takiego się nie spodziewałem. Publiczność była oszołomiona. Oba supporty także. Gdy ma się bowiem możliwość dzielenia sceny z zespołem, który na muzyce post-rockowej odcisnął swe istotne piętno i jest niewątpliwą inspiracją, człowieka rozpiera nieskrywana radość. Co do Sleepmakeswaves, podczas występu w Desdemonie kapela zaprezentowała głównie materiał z doskonale przyjętej płyty „…and so we destroyed everything”. Jak na te dźwięki zareagowali ludzie? Jeden z fanów żartobliwie rzucił hasło „zesrałem się z wrażenia”, które dobitnie oddaje potęgę i moc płynącą ze sceny. Z resztą zobaczcie sami jak to wszystko wyglądało.

Robi wrażenie, prawda? W niedzielny wieczór każdy fan post-rockowych brzmień, który postanowił zakończyć majówkę koncertem w Desdemonie, mógł czuć się usatysfakcjonowany. Niektórzy twierdzili nawet, że były to najlepiej wydane dwie dyszki w ich życiu. Posłuchać trzech znakomitych, instrumentalnych składów, poczuć ten niepowtarzalny klimat i wyjść z uszami pełnymi dźwięków, które jeszcze na długo zostaną w głowie. Taki był plan na niedzielny wieczór i został on w pełni zrealizowany. Panie Borowski, prosimy o więcej TAKICH koncertów w Desdemonie!

fot. Paweł Wroniak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziewięć + 10 =