Niebiańskie dźwięki

BalcarKoncert na trzy gitary, cajon, bas i harmonijkę. Występ Macieja Balcara i towarzyszącego mu zespołu Nie-Bo był pełen magii i miłości do muzyki. Klub Pokład z pewnością długo zapamięta ten rejs po muzycznym morzu.

 

Maciej Balcar i zespół Nie-Bo to klasa sama w sobie. Pięciu znakomitych muzyków, którzy na scenie czerpią radość z grania.  Swoim entuzjazmem zarażają wszystkich, a żartami ze sceny i swoimi popisami „rozbrajają” najbardziej naburmuszonego słuchacza. Ich występ to nie tylko koncert, ale spotkanie przyjaciół, wśród których znajdują się też fani, bawiący się w niemal domowej, intymnej atmosferze.

 

Od pierwszych dźwięków Nie-Bo i Balcar zaczarowali publiczność, by bawić się z nimi do ostatniej nuty. Ten prawie trzygodzinny akustyczny set był popisem kunsztu muzyków. Na uwagę zasługują świetne gitarowe solówki Macieja Mąki, które za każdym razem spotykały się z gromkimi brawami oraz wokal Macieja Balcara – aksamitny, z charakterystycznym bluesowym zaśpiewem. Uroku dodawało brzmienie cajonu, na którym grał Krzysztof Krupa. W połączeniu z instrumentami perkusyjnymi dał piękny dźwięk, cieplejszy i głębszy niż sama

perkusja. Gwiazdą wieczoru oprócz wokalisty stał się basista Piotr „Quentin” Wojtanowski, który swoimi komentarzami i nauką klaskania do rytmu zawładnął sercami publiki. Nieczęsto zdarza się, żeby zespół grał na trzy gitary, ale połączenie instrumentów Balcara, Mąki i Roberta Lubery brzmiało fantastycznie.

Ze sceny popłynęły znane już fanom utwory, takie jak „Dwa psy”, „Karuzela”, „Wolność” czy „Komu bije”. . Maciej zaprezentował także cztery uwory, ktore znajdą się na nowej płycie, m.in. „Gdy nadejdą deszczowe dni” i „Chłonę małe rzeczy”. Nie zabrakło także coverów: „Bad love is good enough” Beth Hart i „Big eyed fish” Dave’a Matthewsa. Zespół doczekał się kilkukrotnych owacji na stojąco. Publiczność nie chciała pozwolić muzykom opuścić scenę, co zaowocowało ponad czterema bisami, podczas których można było usłyszeć „Czarno”, „Nigdy nie zapomnę”, czy covery „Wish you were here” Pink Floyd (na dwie gitary) czy „Luka” Suzanne Vega (na trzy gitary). Bisy przeszły w jam session, gdzie blues mieszał się z balladami, a nawet country. Muzycy komplementowali publiczność. – Mam piękne wspomnienia z koncertu Dżemu w Pokładzie i z nadzieją jechałem tutaj. Nie zawiodłem się. Dziękuję, że jesteście i możemy grać na pokładzie tego pięknego statku – mówił Maciej.

Nie-BoKoncert, raz liryczny i nostalgiczny, a raz energiczny z tańcami i wygłupami na scenie porwał publiczność. Tupała i klaskała jak jej zespół zagrał. Mimo kameralnej atmosfery i koncertu „na siedząco” zebrani bawili się świetnie, zewsząd słychać było okrzyki i oklaski.  Cały Pokład klaskał do rytmu, śpiewał i odpowiadał na nawoływania Balcara. Wieczór upłynął pod znakiem pięknej muzyki, radości ze spotkania i uśmiechów. Ci, którzy pojawili się na koncercie zapewne z niecierpliwością już oczekują kolejnego, a tym, których nie było, zostaje z całego serca polecić Maćka Balcara i Nie-Bo na żywo.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *