Zdecydowany zamęt i oszołomienie. Festiwal Schopenhauera IKM

Festiwal Schopenhauera

Festiwal Schopenhauera, fot. Maja Gebert

Festiwal Filozoficzny pod hasłem „Czas zamętu i oszołomienia” zorganizowany przez Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku odbył się 25 listopada 2023 roku. Organizatorzy jako patrona wydarzenia wybrali Artura Schopenhauera, gdańskiego filozofa, który żył na przełomie XVIII i XIX wieku. Wydarzenie prowadzone było przez Piotra Augustyniaka i Katarzynę Kasię, a ich gośćmi były wybitne jednostki: Andrzej Leder, Renata Lis, Edwin Bendyk, Paweł Mościcki, Jagoda Szelc oraz Tadeusz Bartoś.

Na wstępie podziękowano za organizację festiwalu Oli Szymańskiej i przybliżono publiczności postać samego patrona, „rycerza spraw przegranych”. Schopenhauerowi zawdzięczamy trzeźwy osąd nowoczesności, czyli podkreślenie wiecznej gonitwy społeczeństwa za nowością. Był on filozofem wielkiej bezradności, ale i jej akceptacji. Uznawał, że „życie jest okropne”, jednocześnie akceptując przytłoczenie, którym zarzuca nas rzeczywistość. Katarzyna Kasia wypowiedziała się natomiast na temat stanu filozofii w Polsce. Według niej wszyscy powinniśmy się zaznajamiać od lat szkolnych, ponieważ jak stwierdza, panuje „filozoficzny deficyt polskiej społeczności”. Rozwojowi polskiej filozofii ma również służyć właśnie festiwal Schopenhauera.

Segment I: Wola i nadmiar

Festiwal Schopenhauera

Panel dyskusyjny I, fot. Maja Gebert

Pierwszy wykład prowadził Andrzej Leder, filozof kultury, lekarz psychiatrii i psychoterapeuta. Powołał się on na schopenhauerowskie spojrzenie na akt woli, która rozprowadza wszystko. Nawiązując z tej perspektywy do ekonomii jako sztuki rozprowadzania nadmiaru, a nie zarządzania niedoborem. Czy w takim razie ekonomia to sztuka zarządzania wolą? Skoro przecież sam Artur Schopenhauer uważał, że „człowiek nieustannie konfrontuje się z nadmiarem własnej woli”. Dlaczego ważna jest dystrybucja nadmiaru produkcji? Ponieważ skoncentrowany niszczy wszystko. Według Ledera ekonomia ma odpowiedzieć na pytanie, jak świat społeczny ma poradzić sobie z destrukcyjną siłą nadmiaru, która jest cechą współczesności. Uważa on, że zgodnie z przewidywaniami mistrza Schopenhauera sytuacja staje się coraz gorsza. Dochodzi do „traumatycznego spotkania z nadmiarem”, a w konsekwencji na przykład do wojen.

Po wykładzie odbył się pierwszy panel dyskusyjny z prowadzącymi i ich gośćmi, Renatą Lis i Edwinem Bendykiem. Wśród pytań szczególnie zwróciło uwagę jedno: czy system się zatrzyma? Nie wydaje się prawdopodobne, byśmy mieli nieskończone środki produkcji, która nigdy się nie zatrzymuje. A jednak to nieprzerwane wytwarzanie nadmiaru ma miejsce w imię kapitalizmu. Znowu wrócono do patrona wydarzenia, który radził część nadmiaru skierować w sztukę, która traktowana ma być jako sposób rozprowadzania energii i niezbędny element możliwości zmiany, miała być wytworem i opóźniać katastrofę. Jednak teraz sztuka jest już maszyną i kolejnym trybikiem w masowej produkcji, a kreatywność została uprzemysłowiona, więc nie może zatrzymać procesu naddystrybucji, kiedy jest już jej częścią i kolejnym jej źródłem.

Katarzyna Kasia pyta, czy panujemy nad wolą czy nie? Powinniśmy być przede wszystkim świadomi strumienia woli. Bendyk wysunął podejrzenie, że jesteśmy już go świadomi, ale nie wiemy, co z tą świadomością zrobić. Dyskurs potrzeb zamienia się w dyskurs pożądania, ponieważ chcemy, ale nie wiemy, czego. Renata Lis skomentowała to, mówiąc, że jesteśmy zmęczeni pożądaniem, a to, co czujemy, to siła bezwładu.

Paweł Mościcki, fot. Maja Gebert

Segment II: Manipulacja i psychokracja

Po pierwszym segmencie wydarzenia i głosach publiczności nastąpiła krótka przerwa. Festiwal Schopenhauera został kontynuowany przez Pawła Mościckiego i jego wykład. Ten filozof, eseista i tłumacz wyprodukował niesamowicie atrakcyjny wykład i rozentuzjazmował publikę. Na samym początku zacytował Marka Twaina: „łatwiej ludzi oszukać niż wytłumaczyć, że zostali oszukani”. Cytat ten miał wprowadzić nas (i udało się to znakomicie) do tematu manipulacji, korporacji, zarządzania informacjami, władzy i mediów. Mościcki wziął sobie do serca myśl przewodnią festiwalu, czyli zamęt i oszołomienie, i dokładnie to podał nam na srebrnej tacy. Sam przyznał, że został zaproszony chyba tylko w tym celu, ponieważ Schopenhauera nie czytał, nie lubi. Uznał jednak, że „z tego, co dzisiaj słyszał, to się chyba ogólnie zgadza”.

Poruszył wiele delikatnych kwestii, zdając sobie sprawę, że dla przeciętnego człowieka brzmi jak zwolennik teorii spiskowych. Komentarz ten sam uprzedził i zbył śmiechem. Nasze społeczeństwo porównał do postaci kojota z kreskówki. Nie spada on, dopóki nie uświadomi sobie, że nie ma gruntu pod nogami. Nie patrzy za siebie, przed siebie ani nawet pod nogi – patrzy na nas, czekając na wsparcie, które nie nadchodzi. Mościcki uważa, że gdyby w tym momencie przyszedł do nas podmiot polityczny, aby nas wyemancypować, to uznalibyśmy go za potwora. Ku uciesze wszystkich, odpowiedział na pytanie o to, co w takiej sytuacji może zrobić filozofia, mówiąc, że może zacząć ćwiczyć się w reagowaniu natychmiastowym na aktualne wydarzenia w świecie.

Festiwal Schopenhauera

Panel dyskusyjny II, fot. Maja Gebert

Czy trzeba znać reguły gry?

Obwieścił uroczyście koniec hegemonii USA i skrytykował nowe mediów. Powodują one, że absolutnie nic nie jest już przejrzyste ani oczywiste. Porównał też nowe dziennikarstwo do nowych kapłanów, którzy za zadanie mają komunikować wiedzę tak, aby ją ukrywać. Tylko w teorii reprezentują głos ludu. Wprowadził nas do pojęcia psychokracji, czyli generowania psychozy. Za jej przykład we współczesnym społeczeństwie podał stwierdzenie, że coś jest „zagrożeniem dla demokracji”, ponieważ – jak sam mówi – demokracji nie ma. Została zabrana nam dekady temu przez korporacje.

Zamęt i oszołomienie szaleje w najlepsze w samym centrum naszej rzeczywistości. Władze zdają sobie sprawę, że ludzie, jako zasoby trwającego obecnie systemu, muszą myśleć odpowiednio, a nie nieodpowiednio. Co znaczy, że w taki sposób, aby służyć ich sprawie. W związku, z czym rządzą nami stany psychiczne, a nie faktyczne. W naszych głowach budowane są barykady, a kierują nami afekty. Udowodnił ten punkt widzenia, odwołując się do trzech ogólnoświatowych w skutkach wydarzeniach. A mianowicie do lockdownu w pandemii, wojny w Ukrainie i wydarzeń w Gazie.

Podczas drugiego panelu dyskusyjnego prowadzący rozmawiali z Jagodą Szelc i Tadeuszem Bartosiem. Jagoda Szelc, reżyserka i scenarzystka filmowa, opowiedziała, jak jej praca polega na manipulowaniu uczuciami widza. Uświadomiła wszystkim, jak fałszowanie i zniekształcanie obrazu wygląda od podszewki. Ważna jest znajomość reguł gry, chociaż nie oznacza to całkowitej odporności na propagandę i techniki perswazji. Mimo to, Bartoś podkreśla, że i tak lepiej być świadomym tych mechanizmów i ograniczeń niż nie być. Za przykład podaje ludzkie ciało. Uważa, że trzeba być sceptycznym. Nie łatwowiernym, nie naiwnym, nie nieufnym, ale krytycznym. Nie odmawiać myślenia.

od lewej: Tadeusz Bartoś, Katarzyna Kasia, Paweł Mościcki, Jagoda Szelc, Piotr Augustyniak, Andrzej Leder, Edwin Bendyk; fot. Maja Gebert

Podsumowanie

Pierwszy Festiwal Filozoficzny pod patronatem Artura Schopenhauera był niezwykle wciągający i rozwijający. Prowadzący poruszyli wiele istotnych w obecnych czasach kwestii. Choć nazwa „festiwal” była nieco przewrotna, to przedstawione wykłady i przeprowadzone dyskusje były bardzo satysfakcjonujące i pomogły otworzyć oczy na wiele różnych aspektów rzeczywistości społecznej. Goście podzielili się z nami imponującym zasobem wiedzy, a jednocześnie utrzymywali sympatyczny i otwarty kontakt z publicznością. Wydarzenie mnie na pewno skłoniło do wątpliwości i rozważań na temat faktów, które na pozór są oczywiste. Nie mogę doczekać się następnej edycji festiwalu i na pewno z ochotą wybiorę się na następne wydarzenia Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *