Gombrowicz wielkim pisarzem był

gombrotypyO tym, że Gombrowicz wielkim pisarzem był, nie trzeba przypominać. Wpajano nam to z większym lub mniejszym powodzeniem w szkole. Widząc jednak jego twórczość na teatralnych deskach, nie sposób temu zaprzeczyć i krzywić się na sam dźwięk nazwiska, jak wtedy, gdy trzeba było czytać szkolne lektury.

Jak przedstawić aktora, który blisko godzinę sam się przedstawia, w dodatku dając do zrozumienia, że jest Gombrowiczem? Nie jest to łatwe, a przynajmniej wymaga obejrzenia przedstawienia. Przemysław Gąsiorowicz stworzył świetny monodram – “Gombrotypy”. Spektakl jest zbudowany z ośmiu skrajnie różnych od siebie monologów: Urzędnika Bankowego („Kosmos”), Ojca („Ślub”), Belfra („Ferdydurke”), Dyktatora Mody – Arystokraty, („Operetka”), Witolda („Historia”) i Henryka („Ślub”).  Występ kończy się krótkim monologiem zaczerpniętym z  “Ferdydurke” i “Dziennika”, mówiącym o formie determinującej życie każdego z nas, który jest zarazem dopełnieniem i pointą spektaklu.

Co ciekawe, Gąsiorowicz (absolwent PWST w Krakowie i aktor teatru im. J. Osterwy w Lublinie) pełni tu trzy role: scenarzysty i reżysera, a także sam wysępuje na scenie. Spektakl został wielokrotnie nagrodzony, m.in. na poznańskiej Malcie. W każdym monologu mocno zaakcentowane jest “ja”, jako najważniejszy wyraz w słowniku każdego człowieka. Tę samą analogię wielkiego “ja” podczas pokazu w  Teatrze w Oknie można było odnaleźć właśnie w realizacji przedstawienia.

Spektakl łamie klasyczny podział na scenę i widownię. Wielokrotnie aktor wchodzi w interackcje z widzami. Przedstawienie  jest niezwykle zabawne, widz raz poznaje arystokratę, który za wszelką cenę chce się odróżniać od pospólstwa, raz przewrażliwionego profesora, a jeszcze innym razem belfra i przypomina sobie, że “Słowacki wielkim poetą był”. Nie jest to jednak przedstawienie pozbawione głębszego sensu. Daje widzowi do myślenia, kim tak naprawdę jest człowiek, kim jest artysta, jak się odnaleźć w dzisiejszym świecie. Przede wszystkim przypomina, że trzeba umieć się cieszyć z małych rzeczy i małych przyjemności. Przemysław Gąsiorowicz przybierając gombrowiczowską maskę odziera nas z naszych przywar, wygórowanego mniemania o sobie, bzdurnych przyzwyczajeń czy udawania kogoś, kim nie jesteśmy. Za autorem powtarza, że człowiek stworzył boga na swoje podobieństwo, tylko człowieka może prawdziwie poznać i pokochać, tylko przed człowiekiem może paść na kolana. Pod zabawną przykrywką pokazuje, co znaczy w rzeczywistości być człowiekiem i że teatr ma sens, gdy pokazywany jest przed człowiekiem, nawet przed samym sobą.

Gombrowicz w tym spektaklu nie jest papierowy, wycięty wprost z lektur. Jest ludzki, taki jak każdy z nas. Jest zarówno ponadczasowy, jego teksty w każdej chwili mogą wpasować się w każdą sytuację. Warto od czasu do czasu to sobie przypomnieć. I nie dać się kulturalnemu upupieniu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *