Król rock’and’rolla – Elvis recenzja

źródło: materiały dystrybutora

Elvis Presley do dziś uznawany jest za wielką gwiazdę muzyczną. Na temat życia artysty powstało już wiele filmów oraz książek. W tym roku w kinach ukazał się Musical/Dramat „Elvis” w reżyserii Baza Luhrmanna, ukazujący nie tylko życie artysty, ale również ciemne strony całej branży muzycznej.

Elvis

W głównego bohatera wcielił się Austin Butler. Aktor idealnie odnalazł się w roli gwiazdy muzycznej. Na ekranie zachwyca wiarygodnością, delikatnością oraz charyzmą. Elvis oprócz znakomitej muzyki słynął również z awangardowych kreacji oraz nietypowego ruchu scenicznego. W filmie podkreślono te dwa elementy. Jedną z moich ulubionych scen jest pierwszy występ młodego gwiazdora. Elvis wychodzi na scenę w pomalowanych oczach, różowym garniturze i zaczyna śpiewać „Baby Let’s Play House” autorstwa ciemnoskórego, bluesowego artysty Arthura Guntera. W latach 50. był to dość odważny krok, ponieważ w Stanach Zjednoczonych wciąż panowała segregacja rasowa. Podczas występu fanki zaczynają piszczeć z wrażenia. Ta scena mimo komiczności i wyraźnego przerysowania pokazuje wyjątkowość stylu Elvisa i jest wstępem do rozpoczęcia nowej ery w świecie muzyki. W filmie użyto kilku oryginalnych klipów z koncertów gwiazdy, jednak ciężko odróżnić Austina Butlera od prawdziwego Presleya. Jak zdradzają charakteryzatorzy, największym wyzwaniem było przygotowanie Butlera do finałowej sceny, w której Elvis występuje z nadwagą.

Tom Parker

Reżyserzy w pierwszych ujęciach zdecydowali się przedstawić postać, która stoi za Elvisem. Postać, bez której Elvis by nie istniał — Tom Parker — jego menadżer, mentor, nazywany również „pułkownikiem”. To on jest narratorem w filmie i to dzięki niemu Elvisa podziwiał cały świat. Jednym z głównych wątków w „Elvisie” jest ukazanie manipulacji i wykorzystywanie gwiazd przez osoby z ich zawodowego otoczenia. W rolę Parkera wcielił się Tom Hanks, aktor znany m.in. z roli w „Forest Gump” czy „Czwartej Władzy”. Tom Parker jest z Elvisem od początku do końca. Niektórzy uważają, że to on był odpowiedzialny za śmierć gwiazdy.

Muzyka

Muzyka w filmie została idealnie dobrana. Oprócz klasycznych kawałków Elvisa takich jak: „Can’t Help Falling in Love”, „Suspicious Minds”, czy „Burning Love” mogliśmy posłuchać współczesnych artystów takich jak: Doja Cat, Eminem i Måneskin. W muzyce Elvisa znajdziemy wszystko, elementy czarnego bluesa i białej muzyki country z rytmami muzyki gospel. Jego koncerty były przeżyciem duchowym. Sama matka Presleya często powtarzała, że jego ruchy są „darem od Boga”.

Kontrowersje

Film nie przedstawił wszystkich wątków z życia Elvisa. W dwie i pół godziny ciężko ukazać każdy aspekt z 42 lat życia gwiazdora jednak szkoda, że nie poruszono, chociażby kwestii wieku Priscilli w dniu ślubu. Widz dostaje jedynie wyidealizowany obraz życia niewinnej gwiazdy oszukiwanej przez menadżera, który jest winien wszystkim jego niepowiedzeniom. Nie dowie się już, że żona Elvisa miała 14 lat, gdy się poznali (Elvis miał 25), że brała amfetaminę i środki nasenne, aby dotrzymać mu kroku. Elvis był oskarżany o przemoc domową, gwałt i zamiłowanie do młodych dziewczyn. Szkoda, że scenarzyści nie podjęli niektórych istotnych wątków, które zniszczyłyby utopijny obraz gwiazdy i przedstawiły Elvisa z dwóch stron.

Ocena

Film jest wart obejrzenia na dużym ekranie. Ze względu na ciekawe życie gwiazdy, dobrą muzykę i emocje, których można doświadczyć podczas seansu. Elvis zapoczątkował zupełnie nowy rodzaj muzyki. Był wyjątkowym artystą. Takim, którego twórczość porywa masy. Miał fanów na całym świecie (chociaż nigdy nie wybrał się na trasę koncertową poza Stanami). Podobało mi się również ukazanie problemów rasowej nierówności i przemiany kulturowej.  Mimo że momentami niektóre sceny były lekko przerysowane lub wręcz komiksowe, Elvis 2022 to pozycja godna polecenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *