Ashleigh Barty kończy tenisową karierę. Iga Świątek liderką rankingu WTA

Ashleigh Barty

fot. Jimmie48/wtatennis.com

Po raz pierwszy powiedziałam to na głos i tak, trudno to przyznać, ale jestem gotowa. Jestem wyczerpana. Brakuje mi wszystkiego, czego potrzeba, aby rzucić sobie wyzwanie na najwyższym poziomie. 25-letnia australijska mistrzyni kończy karierę.

Tenisowy świat zamarł, gdy ujrzał wideo, a w zasadzie mały wywiad Ashleigh Barty z jej byłą deblową partnerką Casey Dellacqua, w którym ogłosiła zawieszenie rakiety na kołek. Australijka już wcześniej wysyłała sygnały dotyczące swojego podejścia do sportu, pracy i wygranych, jednak nikt nie spodziewał się, że zakończy ona karierę w tak młodym wieku.

Barty zapisuje się na kartach historii

Zawodową karierę kończy, mając na koncie 15. tytułów singlowych oraz 12. deblowych. Na jej koncie są również trzy wielkoszlemowe wygrane — French Open 2019, Wimbledon 2021 i Australian Open sprzed dwóch miesięcy. Nieprzerwanie przez 114. tygodni była liderką światowego rankingu WTA. Nazwisko zawodnika kończącego karierę wykreśla się z rankingu na koniec roku. Jest jednak wyjątek, z którego Barty skorzystała. Podobnie jak Justine Henin w 2008 Australijka zdecydowała, aby wykreślić swoje nazwisko ze światowego notowania. To oznacza, że od 4 kwietnia będzie nowy numer 1. wśród pań.

Szansa dla Igi Świątek

Żadna Polka nie była jeszcze liderką rankingu. Dotychczas Agnieszka Radwańska była najbliżej tego osiągnięcia, gdy w 2012 roku przez 16. tygodni utrzymywała się jako wiceliderka. Teraz 20-latka może ten wynik przebić. Co więc musi się wydarzyć? Polka w piątek rozpocznie grę w WTA 1000 Miami. Jej pierwszą rywalką będzie 42. rakieta świata Viktorija Golubić. Jeśli Świątek zwycięży ten mecz to od 04.04 będzie numerem jeden. Gdy jednak potknie jej się noga, to liczyć musi na to, że Hiszpanka Paula Badosa nie wygra całego cyklu na Florydzie. Wszystko jest więc w rękach warszawianki, która bez oglądania się na innych może osiągnąć życiowy sukces, wskakując na szczyt światowych list.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *