Być kobietą, być kobietą – wersja rzeczywistość

 

 

źródło: Instagram @martynakaczmarek

Są książki, których treść bardzo szybko ulatnia się z naszej głowy i takie, które na zawsze odciskają na nas swoje piętno – uwrażliwiając na dane zagadnienie.  Wszystko wskazuje na to, że zapowiedziana przez Martynę Kaczmarek książka „FeMYnizm, dlaczego potrzebujemy feminizmu” będzie należeć do tej drugiej kategorii. Na księgarniane półki trafi już 7 listopada – w Światowy Dzień Feministek.

Kim jest Martyna Kaczmarek?

Jak sama o sobie mówi, jest marketerką, kierowczynią, właścicielką przedsiębiorstwa społecznego, przyjaciółką, żoną i aktywistką. W instagramowej przestrzeni opowiada zarówno o swojej codzienności, jak i edukuje w tematyce ciałopozytywności oraz feminizmu (inkluzywnego – zawsze i wszędzie). Książka jest więc następstwem dłuższego projektu, popartego własnymi doświadczeniami i wymianą spostrzeżeń z innymi kobietami.

FeMYnizm – bo system krzywdzi nie tylko kobiety

„Nic mnie tak nie dojeżdża jak codzienność” – to akurat Sokół i Podsiadło, ale pozwolę sobie wykorzystać  ten wers do szybkiego podsumowania zdominowanej przez patriarchalne mechanizmy rzeczywistości. Rzeczywistości przenikającej nas wszystkich. Podwójne standardy, stereotypy zawodowe, naukowe, wizerunkowe, słynne: „nie płacz jak baba” i „nie siadaj jak chłopak”, mogłabym tak jeszcze wymieniać  i wymieniać. Stąd cząstka „MY”, bo wbrew zarzutom samców alfa, feminizm działa również na korzyść mężczyzn (pogłębioną odpowiedź na pytanie „dlaczego?” zapewne znajdzie się w książce Kaczmarek).

Według badań przeprowadzonych przez Global Gender Gap Report równość płci we wszystkich przestrzeniach życia nastąpi w 2128 r. Szybka matma – nikt z nas się tego nie doczeka (ewentualnie Maryla Rodowicz). Jedynym rozwiązaniem, aby doświadczyć tego niesamowicie ekscytującego stanu,  jakim musi być równouprawnienie, jest działalność edukacyjna i aktywistyczna. I tu wchodzi Kaczmarek – cała na biało. Według zapowiedzi książka ma być swoistym podręcznikiem, przewodnikiem. Z jednej strony zawierać ma poparte badaniami, oby jak najbardziej rzetelnymi, opisy problemowe, z drugiej natomiast popularne w social mediach q&a:„co odpowiadać na zarzuty podważające poglądy feministyczne”.

Insta-książka

Influencer z misją – Kaczmarek jest zdecydowanie mniejszościowym przykładem osoby działającej w social mediach, o której można tak powiedzieć, śpiąc przy tym spokojnie. Książka, jak wspomniałam, będzie poszerzonym zbiorem kwestii poruszanych na Instagramie. Jakich tematów możemy się spodziewać? Myślę, że nie zabraknie zagadnienia przemocy ekonomicznej, luki płacowej, nieodpłatnej pracy wykonywanej przez kobiety w domu (w tym zajmowania się dziećmi i osobami starszymi), kultury gwałtu i seksistowskich żartów, wychowania w cnotach niewieścich oraz dostępu do antykoncepcji i aborcji. Dostępne w jednym miejscu tematy mogą stać się dziełem na wzór „#sexed.pl” Anji Rubik, odgrywając decydującą rolę w życiu młodych czytelników.

Czy książka Martyny Kaczmarek zrewolucjonizuje społeczeństwo? Biorąc pod uwagę konserwatyzm oraz niski poziom czytelnictwa wśród Polaków, zapewne nie.  Jednak w takich przedsięwzięciach liczy się każda przekonana osoba. Parafrazując słowa Martyny Wojciechowskiej, może ta książka nie zmieni całego świata, ale może zmienić wiele pojedynczych historii. To one zaczną motywować kolejne i kolejne osoby. Z całego serca życzę autorce, abyśmy kiedyś mogli porównać ją do pierwszego klocka rozpoczynającego spektakularny efekt domina.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pięć + 15 =