FIBA Europe Cup: Sopocianie z pierwszym zwycięstwem w Europie od 9 lat!

Fot. Andrzej Romański – PLK

Trefl Sopot w meczu 2. kolejki grupy B FIBA Europe Cup po zaskakująco wyrównanym meczu pokonał wicemistrza Bułgarii Rilski Sportist 90:81 (24:9, 19:30, 21:21, 26:21) i tym samym odniósł pierwszą domową wygraną w europejskich pucharach po 9-letniej przerwie od występów w tych rozgrywkach. Czterech zawodników gospodarzy rzuciło 10 lub więcej punktów, a najwięcej zdobył kapitan sopocian Paweł Leończyk (17).

Trefl Sopot ostatni raz w domowym meczu w europejskich pucharach wystąpił 12 grudnia 2012 roku w Ergo Arenie. Wtedy w Treflu grali m.in. Filip Dylewicz, Adam Waczyński czy Przemysław Zamojski, a czynnym zawodnikiem był obecny szkoleniowiec sopocian — Marcin Stefański (w tym meczu akurat nie wyszedł na parkiet). Ja też pamiętam ten mecz doskonale, gdyż miałem wtedy okazję oglądać spotkanie na żywo mając miejsce tuż przy samym boisku. To były piękne czasy, w których drużyna z Trójmiasta była w czołówce najlepszych zespołów w Polsce. Dzisiaj sukcesywnie wraca na należne dla niej miejsce. Zespół z Pomorza przegrał wówczas z rosyjskim Lokomotivem Kubań Krasnodar 70:87 w ramach rozgrywek Eurocup. Dzisiaj, po 3234 dniach przerwy, europejskie puchary wróciły do Sopotu.

Zobacz także: Trefl Sopot – Lokomotiv Kubań Krasnodar 70:87 – statystyki

Sopocianie rywalizację z Bułgarami rozpoczęli od udanej obrony (blok Josha Sharmy) i celnego rzutu z dystansu Dariousa Motena. Chwilę później pierwsze punkty dla gości zdobył Trey Porter. W następnych minutach podopieczni trenera Stefańskiego dobrze spisywali się w obronie i byli skuteczni w ataku (m.in. dwie celne „trójki” Karola Gruszeckiego). Po skutecznej penetracji Carla Lindoboma gospodarze prowadzili 17:7 i trener gości Ludmil Hadjisotirov był zmuszony do wzięcia pierwszej przerwy na żądanie. Jednakże ta 60-sekundowa pauza nie wybiła z rytmu sopocian ani nie zmieniła nic w grze gości — dalej byli nieskuteczni i popełniali sporo strat. Po skutecznych akcjach podkoszowych w wykonaniu Pawła Leończyka (5 punktów w 1. kwarcie) Trefl zakończył pierwszą kwartę z 15-punktowym prowadzeniem (24:9).

Początek drugiej kwarty to zauważalna minimalna poprawa gości w grze, ale dalej mieli oni problemy ze skuteczną grą w defensywie. Po akcji 2+1 w wykonaniu Lindboma Trefl prowadził 28:14. Później sopocianie zdobywali punkty po skutecznych penetracjach Brandona Younga i akcjach spod kosza Leończyka, a goście odpowiadali celnymi rzutami z dystansu — po trójce Alyna Hessa na tablicy wyników było 33:22. W kolejnych minutach na boisku dalej przeważali sopocianie, a pierwsze skrzypce po obu stronach parkietu grał Young — po jego przechwycie i punktach z szybkiego ataku było 39:25. Jednak z każdą minutą coraz lepiej spisywali się Bułgarzy (zwłaszcza w defensywie) i po skutecznej penetracji Aleksa Simeonova przegrywali już tylko różnicą 7 punktów (39:32). Końcówka tej części gry była wyrównana, ale minimalnie lepiej potoczyła się dla gości, którzy po trójce Simeonova do przerwy przegrywali różnicą zaledwie 4 punktów (43:39).

Do przerwy najwięcej punktów dla Trefla zdobył Leończyk (9, 4/4 z gry), który zrobił to w niespełna 7 minut. Osiem „oczek” na koncie miał Young. Dla gości do przerwy najwięcej rzucili Hess (9) i Simeonov (8).

Michał Kolenda | Fot. Andrzej Romański – PLK

Drugą połowę od efektownego wsadu rozpoczął Michał Kolenda, po czym chwilę później trzecią celną trójką środowego wieczoru odpowiedział Hess. Goście z każdą minutą byli coraz bliżej odrobienia strat — po celnym rzucie dystansowym Pavlina Ivanova przegrywali już tylko różnicą 3 punktów (52:49). Później gra toczyła się punkt za punkt, choć po udanym rzucie dystansowym Younga na prowadzeniu wciąż była ekipa z Trójmiasta (60:54). Amerykański rozgrywający Trefla z każdą minutą meczu coraz lepiej poczynał sobie na boisku i po jego celnym wolnym polski zespół wciąż miał minimalną przewagę na minutę przed końcem 3. kwarty (62:58). Przed decydującą odsłoną środowego spotkania Trefl miał 4-punktową przewagę (64:60).

Czwarta akcja rozpoczęła się od skutecznej akcji 2+1 w wykonaniu Leończyka. Po kolejnej dobitce podkoszowego Trefla sopocianie mieli 9-punktową przewagę (69:60). Na niespełna sześć minut przed końcem meczu piąty faul popełnił Sharma, który w środę spisał się nieznacznie gorzej, niż w prezentuje się w rozgrywkach ligowych (7 punktów, 4 zbiórki, 2 bloki). W zespole gości w decydującej kwarcie przebudził się Brandon Brown i po jego penetracji było 77:71. Chwilę później jednak skuteczną akcją 2+1 popisał się dobrze grający w środę Gruszecki. Bułgarzy po czwartej trójce Hessa w tym spotkaniu przegrywali już tylko 80:76 na niespełna trzy minuty przed końcem rywalizacji. Końcowe momenty meczu to pojedynek rzutowy pomiędzy zawodnikami grającymi z numerem „22” w obu drużynach (Moten trójka i rzut z półdystansu, Ivanov dwie trójki). Sopocianie po kolejnych punktach koncertowo grającego dziś Leończyka mieli osiem „oczek” przewagi na niespełna 40 sekund przed końcem. Trefl mądrze je rozegrał i po trójce Motena równo z końcową syreną wygrał pierwszy mecz w europejskich pucharach od 9 lat 90:81.

Najwięcej punktów w tym meczu zdobył Paweł Leończyk, który do 17 „oczek” dołożył jeszcze 8 zbiórek. Po 16 punktów rzucili Darious Moten i Brandon Young. Dla gości najwięcej zdobyli Pavlin Ivanov i Allyn Hess (po 15). Kolejny mecz Trefla w pucharach za tydzień, kiedy to w Ergo Arenie podejmą izraelski Hapoel Eliat.

Trefl Sopot — Rilski Sportist 90:81 (24:9, 19:30, 21:21, 26:21)

Trefl: Paweł Leończyk 17 (8 zbiórek, 7/9 z gry), Darious Moten 16 (4/6 za 3 punkty), Brandon Young 16 (6/7 z gry), Karol Gruszecki 14, Josh Sharma 7, Michał Kolenda 6, Mateusz Szlachetka 5, Carl Lindbom 5, Yannick Franke 4, Daniel Ziółkowski 0

Rilski: Pavlin Ivanov 15, Allyn Hess II 15, Aleks Simeonov 12 (8 zbiórek), Trey Porter 10, Deyan Karamfilov 9, Brandon Brown 9, Miroslav Vasov 6, James Padgett 5, Nikolay Georgiev 0, Zlatin Georgiev 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *