Romantyczna i dyskretna przygoda z fotografią

Fotografia inspiruje, wywołuje emocje i nostalgię. Zatrzymuje minione momenty. Chyba każdy trzymał w rękach aparat, ale nieliczni decydują się obrać tę drogę jako życiowy plan i zacząć odbierać rzeczywistość przez jej pryzmat. 

O współczesnym dyskursie fotograficznym i twórczości artysycznej porozmawiałam z Oskarem Knutem, studentem wiedzy o filmie i kulturze audiowizulanej na Uniwersytecie Gdańskim,  który uległ urokowi sztuki i począł samodzielnie rozwijać się w tej dziedzinie. 

 Czy masz już ukształtowany styl fotograficzny?  

I tak i nie. Bardzo lubię próbować nowych technik fotograficznych i robić zdjęcia przeróżnym obiektom, co sprawia, że moja fotografia nie jest specjalnie ukierunkowana. Jednak oglądając te zdjęcia, zauważam swoją tendencję do kadrowania, tego w jakiej odległości ustawiam się do obiektów, jakiego rodzaju perspektyw używam. To jest ściśle związane z samym sposobem patrzenia na świat —  i to jest styl. Ostatnimi czasy zauważam tych tendencji coraz więcej, lecz nie jest to coś czego kurczowo się trzymam.

Twoje obrazy mają własną filozofię, czy to raczej pomysłowo złapany moment?

Najbardziej podobają mi się fotografie, które zrobiłem bez wcześniejszego planowania —  momenty, które same się przede mną pojawiły. Oglądając je później, zaczynam kreować, czyli zmieniać formę obrazu. Zmieniam ją w ten sposób, by moje wrażenia związane z tym co znajduje się na zdjęciu były przekazane za pomocą formy obrazu. Nie lubię efekciarstwa dla samego efektu, bardzo lubię jednak próbować różnych nowych zabiegów, ale muszą one mieć uzasadnione zastosowanie.

W jakim stopniu ważny jest sprzęt, którym posługuje się twórca fotograficzny. Jak dużo zależy od aparatu, a jak dużo od roli twórcy?

Zależy jaką fotografię się uprawia. Są sytuacje, w których dominuje znaczenie sprzętu, tam gdzie jakość i forma obrazu ma wielki wpływ na chciany odbiór dzieła. W przypadku fotografii bardziej dokumentalnej, gdzie aparatu używa się do pokazywania pewnych zdarzeń, dobór sprzętu nie ma tak ścisłego znaczenia. Można robić zdjęcia każdym aparatem, tylko trzeba mieć na to wizję. Nie można jednak powiedzieć, że sprzęt nie ma znaczenia.

Jak decydujesz o tym, co znajdzie się w twoim obiektywie?

Kiedy coś przykuje moją uwagę wcześniej, bądź mam pomysł na jakąś realizację, to wtedy planuję to sfotografować. Tak jak mówiłem wcześniej, wolę kiedy to rzeczywistość zaskakuje i pod wpływem chwili motywy pojawiają się same. W takim trybie staram się działać jak najbardziej intuicyjnie, nie myśleć bardzo nad znaczeniem, sensem, interpretacją. To przyjdzie później. W moim przypadku silne planowanie się nie sprawdza.

Czy we współczesnym świecie medialnym jest nadmiar fotografii? Czy to profanuje wizję fotografii jako sztuki?

Wydaje mi się, że współcześnie jest za dużo wszystkiego. Dzisiaj przemawia bardziej obraz niż pismo, więc to naturalna kolej rzeczy. Nie profanuje to jednak wizji fotografii jako sztuki. Każda dziedzina sztuki (moda, rysunek, rzeźba) może być sztuką i może nią nie być—  wszystko zależy od finalnego produktu i odbiorcy, a nie od samego medium. Z tego względu fotografia żyje jako przekaźnik natury mainstreamowej i sztuka, choć trzeba przyznać, że mało kto zna jej artystyczną stronę.

Jacy są twoi ulubieni twórcy sztuki fotograficznej?

Dużo by wymieniać, ponieważ nie ma fotografów, którymi inspirował bym się w bardzo wyróżniający się sposób. Od każdego biorę po trochu. Fotografowie agencji Magnum Photos są największą inspiracją. Uwielbiam oglądać dobrze wyważone, subtelne zdjęcia mające w sobie dozę kontemplacji i estetyki.

W jaki sposób opisałbyś swoje prace komuś, kto nigdy ich nie widział?

Jest to dyskretne, romantyczne i intelektualne spójrzenie na niezwykłość.

Wolisz rejestrować rzeczywistość za pomocą aparatu czy ją estetyzować?

Staram się robić obie rzeczy jednocześnie. Moim zdaniem estetyka nie gra głównych skrzypiec, to forma obrazu (nie zawsze estetyczna i piękna) powinna ujawniać prawdę, a prawda, choć brutalna, zawsze jest piękna. Mimo że tak myślę, to zawsze mam w głowie chęć ukazania rzeczy estetycznie. Wynika to pewnie z mojego obecnego podejścia do rzeczywistości, jeszcze nie w pełni dojrzałego. Co do samego rejestrowania rzeczywistości, to szukam, szukam czegoś co mnie zatrzyma, niczego więcej.

Czym według ciebie jest  uwarunkowane w czasach współczesnych zainteresowanie zdjęciem analogowym?

Zainteresowanie tą dziedziną wynika z współczesnego zdigitalizowania wszystkich rzeczy, ludzie wracają do bardziej materialnych, pierwotnych rozwiązań. Jest to piękne doznanie dla młodego człowieka, który po raz pierwszy ma sprawczość nad każdym procesem tworzenia się zdjęcia. Czuje jego materialność, fizyczność. Jest to bardziej duchowe doznanie niż obcowanie z fotografią cyfrową. Kolejną ważną rzeczą jest styl. Modne jest wracanie do rzeczy retro. Kolory i tekstura zdjęć wykonanych na kliszy są bardziej atrakcyjne. Strasznie fajne jest wkładanie kliszy do aparatu i przewijanie filmu — to  prozaiczne, ale bardzo cieszy.

Autoportret

Fotografia w rękach masowego odbiorcy potrafi stać się sztuką? 

Tak. Ze sztuką ogólnie jest tak zabawnie, że nie da się jej poddać obiektywnym ocenom. To, co jest sztuką determinują ludzie i czasy, w których dane dzieło zostało stworzone. Dana fotografia wykonana przez masowego odbiorcę może być sztuką, ale zapewne takie zdjęcie nie będzie przez tę osobę zauważone. Selekcja fotografii w pracy fotografa jest niezwykle ważna. By być dobrym fotografem, trzeba być również dobrym krytykiem fotografii. To tworzy ambiwalentną odpowiedź na pytanie –  tak, ale jednak nie do końca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *