Wielki Haaland, tragiczny Juventus — podsumowanie 1/8 finału Ligi Mistrzów

@erling.haaland/instagram.com

Za nami 1/8 finału Ligi Mistrzów, podczas której wyłoniono osiem najlepszych drużyn Europy. Nie brakowało emocji. Jedne drużyny nas zachwyciły, a inne zawiodły. Starzy mistrzowie pożegnali się z rozgrywkami, ustępując młodszemu pokoleniu. Działo się naprawdę wiele.

Znakomity był dwumecz pomiędzy Borussią Dortmund, a Sevillą. Podopieczni Edina Terzicia wygrali 3:2 pierwszy mecz w Andaluzji po znakomitym występie Erlinga Haalanda. Norweg na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan strzelił dwie bramki i znacznie przybliżył swoją drużynę do awansu. Jednak piłkarze Julena Lopeteguiego nie chcieli, aby rewanż był jedynie formalnością. Sevilla przyjechała na Signal Iduna Park z wiarą, że można przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Plany gości ponownie pokrzyżował fenomenalny Norweg, który ustrzelił dublet. Mimo tego fani BVB musieli drżeć o awans do samego końca. Borussia po drugiej bramce cofnęła się, a goście wyraźnie zaczęli kontrolować mecz. Owocem tego były dwie bramki Youssefa En-Nesyriego. Nie wystarczyło to do awansu. Sevilli zabrakło jednej bramki, aby doprowadzić do dogrywki. Bohaterem dwumeczu był Haaland. Wspaniały 20-latek zagwarantował swojej drużynie awans do ćwierćfinału, pokazując, że zasługuje na miano jednego z najlepszych piłkarzy na świecie.

Przed starciem w 1/8 zdecydowanie stawiano na Juventus w pojedynku z FC Porto. „Stara Dama”, mimo targających ją problemów, wciąż ma klasowych zawodników i powinna sobie poradzić z portugalską drużyną. Jednak, jak to bywa w sporcie, nie zawsze zwycięża murowany faworyt. W Porto to jednak gospodarze wygrali 2:1. Juventus stracił bramki w pierwszych minutach obydwu połów. Piłkarze Juventusu wciąż jednak mieli argumenty, aby pokonać w dwumeczu FC Porto. Konieczne było do tego zwycięstwo na swoim obiekcie. Jednak na Allianz Stadium to goście pierwsi strzelili bramkę po wykorzystanym rzucie karnym przez Sergio Oliveire. Za sprawą dwóch bramek Federico Chiesy „Bianconeri” doprowadzili do dogrywki. Dodatkowo arbiter dał drugą żółtą kartkę Mehdiemu Taremiemu, więc Juventus miał wszelkie argumenty po swojej stronie. W 115 minucie zaskakująco podopieczni Sergio Cocneicao wyrównali za sprawą świetnego uderzenia Sergio Oliveiry z rzutu wolnego. Nie pomógł źle ustawiony Cristiano Ronaldo w murze, ale i również Wojciech Szczęsny nie popisał się przy interwencji. Dwie minuty później gola na 3:2 strzelił Adrien Rabiot, ale finalnie to była jedynie bramka na otarcie łez. Ostatecznie to Porto awansowało dalej.  Turyński projekt z Andreą Pirlo w roli głównego trenera jest coraz głośniej kwestionowany.

Jednym z hitów tej fazy było starcie Barcelony z PSG. Pierwszą bramkę w starciu na Camp Nou strzelił Lionel Messi. Była to jedyna dobra informacja dla Barcelony w tym meczu. Następne cztery zdobywali paryżanie. Bohaterem pierwszego meczu został Kylian Mbappe, który skompletował hattricka. Zdecydowanym faworytem przed rewanżem byli podopieczni Mauricio Pochettino. Kibice „Dumy Katalonii” pamiętali jednak 2017 rok. Wtedy Barcelona przegrała pierwszy mecz 0:4, a rewanż wygrała 6:1.  Zawodnicy Ronalda Koemana uwierzyli, że są w stanie powtórzyć wyczyn sprzed czterech lat. Wyszli oni bardzo zdeterminowani i zdominowali PSG. Nie przeszkodziła im nawet bramka autorstwa Mbappe. W 37 minucie Messi strzelił kapitalną bramkę z dystansu. Kilka minut później Barcelona dostała rzut karny. Gdyby Argentyńczyk go wykorzystał, mogłoby być bardzo interesująco. Rzut karny jednak to jeszcze nie bramka. Messi pomylił się z jedenastu metrów. Barcelona naciskała przez całą drugą połowę, ale na tablicy wyników pozostało 1:1. To PSG awansowało do najlepszej ósemki drużyn w Europie, chociaż w rewanżu zagrało bardzo słabo.

Po losowaniu z zaciekawieniem patrzono na stracie Liverpoolu z RB Lipsk. Niektórzy widzieli w drużynie z Niemiec faworyta w tym starciu, patrząc na dobrą dyspozycję Lipska w Bundeslidze i słabą Liverpoolu w Premier League. Znowu jednak wszystko zweryfikowało boisko. Zawodnicy Jurgena Kloppa pewnie wygrali dwa mecze (2:0, 2:0). Piłkarze Juliana Nagelsmanna odpadli już w 1/8 i nie awansują do półfinału jak w poprzednim sezonie. Dla „The Reds” Liga Mistrzów jest jedyną szansą na uratowanie sezonu. W lidze już dawno się wyłączyli z batalii o mistrzostwo Anglii.

Real Madryt wylosował Atalante Bergamo. „Królewscy” nie byli w optymalnej dyspozycji, a drużyna Gian Piero Gasperniego robiła furorę w Serie A. To jednak zawodnicy Zinedina Zidana byli konkretniejsi w dwumeczu. Real wygrał we Włoszech 1:0, a na Estadio Alfredo di Stefano pokonał Atalante 3:1. Drużyna z Półwyspu Apenińskiego nie pokazała w dwumeczu ofensywnego, atrakcyjnego stylu, z którego słyną w lidze.

Z zainteresowaniem patrzono na starcie pomiędzy Chelsea, a Atletico Madryt. Londyńską drużynę odmienił nowy trener — Thomas Tuchel. Hiszpanie dominowali w La Liga. Jednak w dwumeczu to Chelsea nie dała żadnych argumentów zawodnikom Diego Simeone. Atletico było bezradne, nie stworzyło sobie przez 180 ani jednej sytuacji bramkowej. W rezultacie przegrało dwukrotnie 0:1 i zasłużenie pożegnało się z Ligą Mistrzów.

Manchester City bez problemów uporał się w dwumeczu z Borussią Moenchengladbach, dwukrotnie pokonując niemiecką drużynę 2:0. Również Bayern Monachium nie miał trudności w starciu z Lazio Rzym. Bawarczycy zwyciężyli w stolicy Włoszech 4:1 i na Allianz Arenie 2:1. Robert Lewandowski zdobył w dwumeczu dwie bramki.

W piątek 19 marca w Nyonie odbyło się losowanie par ćwierćfinałowych. Bayern wylosował PSG, więc będzie powtórka z zeszłorocznego finału. Zwycięzca tego starcia zmierzy się z wygranym w pojedynku Manchester City — Borussia Dortmund. Real Madryt zmierzy się Liverpoolem. Lepszy z tego starcia zagra ze zwycięzcą dwumeczu Chelsea z FC Porto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

8 + 2 =