„Stawką jest wolność, stawką jest prawda” – Marszałek Senatu wygłosił orędzie w TVP

Źródło: Senat RP

Wolne media są fundamentem demokracji – tymi słowami Marszałek Grodzki rozpoczął swoje przemówienie. Podkreślił, że redakcje biorące udział w akcji „Media bez wyboru” mogą liczyć na wsparcie demokratycznej większości w Senacie. Izba wyższa ma odrzucić projekt nowego podatku od reklam.

11 lutego o godzinie 20:00, (prawie) zaraz po wieczornym wydaniu Wiadomości, mogliśmy usłyszeć orędzie Tomasza Grodzkiego. Marszałek odniósł się do napiętej sytuacji związanej z planami wprowadzenia nowego podatku od reklam, który media niezależne nazywają wprost haraczem. Polityk zaznaczył, że podatek jest narzędziem do wyciszenia nieprzychylnych władzy mediów. Składka od reklam doprowadzi do bankructwa dziesiątki mniejszych redakcji, a w efekcie ograniczy funkcję kontrolną mediów wobec władzy. Po 20:00 mogliśmy usłyszeć też kilka faktów, o których nie było dotychczas mowy na antenie TVP. Mianowicie, że wbrew narracji państwowej telewizji media płacą w Polsce podatki, CIT, VAT, opłaty za koncesje, opłaty emisyjne, opłata VOD itd. Odnosząc się do środowej akcji, prof. Grodzki powiedział, że w proteście „media zamilkły wczoraj na krótko po to, by nie musieć zamilknąć na zawsze. Ale aby tak się nie stało, nie możemy milczeć my”.

Zapowiedź orędzia

Źródło: TVP Info

Marszałek Senatu nie pierwszy raz skorzystał z możliwości wygłoszenia orędzia w publicznej telewizji. Zazwyczaj wyglądało to tak, że wystąpienie Tomasza Grodzkiego emitowano bezpośrednio po serwisie Wiadomości. Prezenterzy nie informowali widzów, że za moment ma przemówić Marszałek Senatu. Jedynym, pośrednim sygnałem było pojawienie się przed orędziem materiału o rzekomych działaniach korupcyjnych prof. Grodzkiego, jeszcze pracującego jako lekarz. TVP postanowiło odstąpić od tej reguły. Oczywiście nie zapomniano wspomnieć o tzw. aferze kopertowej, jednak tym razem usłyszeliśmy wprost, iż zaraz orędzie ma wygłosić Marszałek Grodzki. W specjalnie przygotowanym materiale wytłumaczono widzom, że przez Senat nie będą mogli oni obejrzeć swojego „ulubionego meczu”. Przez około minutę na ekranie wyświetlała się czarna plansza z napisem „Tu powinien być Twój ulubiony mecz”. Oczywiste nawiązanie do środowej akcji mediów niezależnych przez wielu uznano zostało za nietrafione. Warto zauważyć, że na antenie TVP 1 mecz Bayernu puszczono dopiero od drugiej połowy (część pierwszej zajęły Wiadomości, ale specjalnej planszy zabrakło). W rezultacie prof. Grodzki zajął ponad 120 sekund meczu, z czego kilkadziesiąt to sama czarna plansza od TVP.  Informację o ulubionym meczu wyświetlono też na TVP Info, gdzie mecz w ogóle nie został puszczony. Jest też kwestia zasadności samego określenia „ulubiony”. Według danych Nielsena orędzie Marszałka Grodzkiego oglądało 2,06 mln widzów, „ulubiony mecz” cieszył się widownią liczącą 1,31 mln. Spotkanie w całości transmitowało TVP Sport. Do oskarżeń telewizji państwowej o zabieranie Polakom ulubionego meczu odniosło się Centrum Informacyjne Senatu.

Odpowiedź Senatu

W opublikowanym przed godziną 11.00 oświadczeniu Senat odpiera zarzuty wystosowane przez TVP. CIS podało do wiadomości, że proponowana była godzina 19.55, jednak prezes Telewizji Polskiej zdecydował, że to niemożliwe, przesuwając tym samym termin o kilka minut. Fakt, że jedna instytucja publiczna spiera się z druga instytucją publiczną o kilka minut czasu antenowego świadczy o zajadłości sporu wokół mediów.

O co toczy się spór

Sprzeczają się rząd i jego poplecznicy oraz media niezależne. Każda ze stron ma oczywiście swoją własną rację. Środowiska związane z obozem Zjednoczonej Prawicy utrzymują, że projekt podatku od reklamy ma na celu zmusić wielkie koncerny do rozliczania się w Polsce. Pieniądze zdobyte w taki sposób miałyby trafić do Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz nieistniejącego jeszcze Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów. Środowiska dziennikarskie alarmują, że cała operacja ma prowadzić jedynie do osłabienia mediów niezależnych (w przeciwieństwie do publicznych – niedotowanych przez państwo) i przekazania ich zarobków do mediów państwowych. Reklamy są głównym źródłem utrzymania prywatnych telewizji, rozgłośni radiowych, gazet i portali. Rząd zabierając pieniądze od przychodów reklamowych wytacza potężny cios w media prywatne. Fakt ten podkreślają także ekonomiści mówiąc, że składka od przychodu, a nie jak to dotąd bywało dochodu, może doprowadzić do sytuacji, w której nowy podatek niweluje cały dochód danego medium – a to prosta droga do bankructwa.

Jakie będą dalsze losu projektu nowego podatku? Mogliśmy się spodziewać, że kontrowersyjny projekt nie przejdzie przez Senat, co potwierdził sam Marszałek. Sprzeciw zadeklarowały również wszystkie klubu opozycyjne w Sejmie. Do nich dołączyło targane wewnętrznymi sporami Porozumienie Jarosława Gowina. W takiej sytuacji projekt ustawy upadnie jeszcze w izbie niższej – nie uda się osiągnąć wymaganej większości. Do sytuacji odniósł się również Prezydent. Nie dostrzegł jednak zagrożenia dla wolności słowa. Stwierdził nawet, że ta ma się nad Wisłą coraz lepiej.

Słowom Prezydenta RP przeczą raporty World Press Freedom Index czy coroczny “The Global Expression Report” od Article19. Według tych badan wolność słowa w Polsce pikuje w dół. W pierwszym raporcie wyprzedza nas Niger, a wynik prawie identyczny mają Seszele.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *