Rusałki, cluby i monocykl

rusalki1Żonglerka to nie tylko cyrkowe sztuczki. Każdy, kto kiedykolwiek był na KuglART Fest w Sopocie, mógł się o tym przekonać. Dla niektórych kuglarzy to wręcz sposób na życie – nawet jeśli nie mają okazji wystąpić przed szejkiem ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Ida zajmuje się żonglerką od dziesięciu lat. Skąd wzięło się u niej zainteresowanie żonglerką? – Moja mama ukończyła kurs pedagogiki cyrku i założyła grupę cyrkową „Heca”. Od siódmego roku życia należę do tego zespołu. Siostry również są zaangażowane w żonglerkę, tak więc jest nas czwórka. Tylko tata się wyłamał – śmieje się.

Żonglerka to dla mnie zabawa, relaks i możliwość spotkania się z ciekawymi ludźmi – mówi. To hobby wiąże się w przypadku Idy także z licznymi wyjazdami na konwencje, festiwale i parady. W jedną z takich podróży – do Dubaju – udała się wraz z międzynarodową grupą „Saltimbanco Italiano Global Art Theater”. – Żonglowałam wtedy „clubami”, inaczej zwanymi maczugami. Pewnego dnia na festiwal przyjechał szejk, który zajmował się sprawami artystycznymi. Mieliśmy wtedy pokazać nasze show. Miałam w nim swoją solówkę, która polegała na tym, że trzymam maczugę między kolanami, po jakimś czasie podrzucam ją do góry i dalej żongluję. Jednak byłam tym wszystkim tak przejęta, że zamiast do góry, wyrzuciłam maczugę do przodu, przed tego szejka. Wszyscy śmiali się ze mnie, że pewnie zrobiłam to, żeby zwrócić na siebie uwagę i zostać jego następną żoną – żartuje. – A tak całkiem serio, to bardzo przyjemne uczucie, kiedy robisz coś, co daje innym radość. Wszyscy, którzy oglądają nasze parady, są zawsze weseli i uśmiechnięci.

Ida potrafi nie tylko żonglować, jeździ też na monocyklu. Twierdzi, że na opanowanie jazdy do przodu wystarczy tydzień ćwiczeń. Widząc moją zdziwioną minę dodaje: – To kwestia samozaparcia. Gorzej jest już z nauką skręcania i pełnej kontroli. Trzeba wtedy bardziej balansować ciałem. W liceum na korepetycje z niemieckiego dojeżdżałam monocyklem.

Ida łączy swoją pasję z wybranym kierunkiem studiów – psychologią. Żonglerka i jej wpływ na człowieka może być również ciekawym tematem do przeprowadzania badań. Ida opowiada mi o eksperymencie przeprowadzonym przez szwajcarskiego profesora neurologii, Bohdana Draganskiego. Skompletował on dwadzieścia cztery osoby, które następnie podzielił na dwie grupy. Jedna przez trzy miesiące żonglowała, druga nie. U ludzi z pierwszej drużyny powiększyła się objętość istoty szarej w lewej tylnej korze ciemieniowej. Zaobserwowano u nich też przyrost tkanki mózgowej. – W swojej pracy magisterskiej czerpię inspirację z badań Draganskiego. Chcę pokazać zależność między żonglerką a pamięcią oraz zbadać, jaki ma wpływ na samoocenę.

Pytam o sam trening. – Myślę, że najważniejsze jest uczenie się na własnych błędach, zauważanie swoich niedociągnięć i korygowanie ich. Nie powinno się przechodzić do następnego etapu bez „zaliczenia” wszystkich elementów z poprzedniego – stwierdza. – Dobre do nauki żonglowania są „rusałki” – ręcznie robione piłeczki wypełnione solą. Lądują w jednym miejscu, nie odbijają się od podłogi, słychać dzięki nim rytm żonglowania.

Środowisko żonglerskie organizuje wiele imprez. Po raz pierwszy w Polsce, a dokładniej w Lublinie, odbędzie się Europejska Konwencja Żonglerów – bardzo ważna impreza dla każdego, kto zajmuje się żonglerką. – To ogromny sukces i prestiż, że w tym roku wydarzy się właśnie w naszym kraju. Będzie można zobaczyć na żywo takie gwiazdy jak Luke Burrage czy Thomas Dietz. W Lublinie odbywa się także Carnaval Sztuk-Mistrzów. Kiedy zaczynamy rozmawiać o żonglerce w Trójmieście, pojawia się temat KuglART Fest w Sopocie. O nim jednak i o działaniu swojego projektu – Żonglerni na UG – opowiedziała mi więcej moja druga rozmówczyni, Kinga.

Od Żonglerni do KuglART-u

rusalki2

Żonglernia powstała w 2007 roku jako grupa twórcza Akademickiego Centrum Kultury, które wspierało nas merytorycznie, rzeczowo i finansowo. Nasze spotkania były otwarte dla każdego. Chodziło o zintegrowanie osób z Trójmiasta, które interesują się różnymi sztukami kuglarskimi – żonglerką, chodzeniem na szczudłach, jazdą na monocyklu i tak dalej. Dzieliliśmy się umiejętnościami i sprzętem – wspomina Kinga.

Przez Żonglernię przewinęło się podczas jej działalności ponad sto osób, z czego około trzydziestka była grupą stałą. Dla samej Kingi istotne było również promowanie pedagogiki cyrku, czyli wykorzystanie żonglerki i innych sztuk kuglarskich w celach edukacyjnych, terapeutycznych czy pedagogicznych. – Z kilkoma osobami udało mi się zorganizować projekt „Cyrkolika – kreatywni cyrkiem”, podczas którego organizowane były warsztaty dla młodzieży z Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Zakończyły się przygotowanym wspólnie spektaklem – żonglerską wersją przygód Piotrusia Pana – opowiada.

Żonglernia UG zorganizowała także trzy edycje sopockiego KuglART Fest, czyli Festiwalu Sztuk Kuglarskich. Impreza miała pokazać żonglerkę jako sztukę ulicy i jednocześnie „zarazić” tym rodzajem aktywności osoby spoza kręgu uniwersyteckiego. Można było zarówno przyjść i obejrzeć liczne występy artystyczne, jak i samemu spróbować swoich sił na otwartej scenie. – W ciągu trzech lat istnienia festiwalu udało nam się zaprezentować pokazy najważniejszych artystów polskich oraz kilka ciekawych pokazów artystów zagranicznych m.in. z Chile, Francji i Hiszpanii – wylicza Kinga.

Żonglerka to nie tylko rozrywka, wywoływanie uśmiechu na twarzach ludzi, którzy ją podziwiają, czy pasja tych, którzy się nią zajmują. Może oznaczać również terapię, przedmiot badań lub po prostu sposób na życie. Żonglowanie jest też szkołą charakteru. Uczy, że tylko wytrwałość, cierpliwość i ciężka praca dają widoczne efekty.  – Niektórzy chcieliby wszystko od razu. Niestety, w żonglerce jak w życiu, nie ma dróg na skróty – kwituje Ida.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *