Dżihad, polityka i mafia, czyli sukces serialu Bodyguard

BodyguardOpowieść o powiązaniach ludzi władzy z mafią. Widmo zamachów krążące nad Londynem. Czy trzymającą w napięciu historię da się przedstawić w około 340 minut? Twórcom serialu „Bodyguard” sztuka ta wyszła doskonale!

Wielka Brytania, Londyn. Weteran wojny w Afganistanie ukrywa przed przełożonymi, że cierpi na stres pourazowy. Znajduje zatrudnienie w policji, przy ochronie ważnych dla kraju osób. Jeden wyczyn w pociągu sprawia, że jego życie zmieni się na zawsze. Odtąd, funkcjonariusz David Budd (Richard Madden) nierozerwalnie związany będzie z minister spraw wewnętrznych — Julią Montague (Keeley Hawes). W tle ich historii znajdują się wszystkie plagi współczesnego świata — religijny fanatyzm, mafijne porachunki, inwigilacja i brudna polityczna gra.

„Bodyguard” to miniserial, który bardzo trudno kategoryzować. Na pewno jest dramatem. Na pewno jest również thrillerem politycznym. Na pewno niesie ze sobą wiele wartości i historii, które mogłyby wydarzyć się w XXI wieku. I na pewno wiele z nich się wydarzyło.

Seria, którą oglądać mogą posiadacze BBC One oraz platformy Netflix składa się z sześciu odcinków. Każdy z nich trwa od 56 do 58 minut. W pierwszym odcinku, po krótkim wstępie, w głowie tli się tylko jedna myśl — czy to możliwe, by od pierwszych minut serial mógł trzymać w napięciu? Jedna myśl tli się również, gdy zobaczymy napisy końcowe ostatniej części — to niesamowite, że każda sekunda serialu trzymała mnie w napięciu! Dzieje się tak, ponieważ twórca „Bodyguarda’a”, Jed Mercurio, stworzył dzieło, które opowiada o realiach współczesności. W końcu, w którym wydaniu serwisów informacyjnych nie mówi się o polityce, wojnach, religii i służbach specjalnych?

Serial zyskuje na wartości, gdy przyjrzymy się bliżej postaci Davida Budda, w którego wciela się Richard Madden. W „Bodyguardzie” jest przedstawiony jako przystojny mężczyzna w średnim wieku. Na pierwszy rzut oka wygląda na ułożonego i pracowitego funkcjonariusza, który większość czasu spędza za biurkiem przy tworzeniu raportów. Rzeczywistość jest jednak zdecydowanie inna.

W produkcji zadziwić nas może dobór bohaterów. W obsadzie występuje tylko jedna gwiazda — Richard Madden. Znają go przede wszystkim fani „Gry o tron”, gdzie wciela się w postać Robba Starka. Keeley Hawes współpracowała z Jedem Mercurio w ramach innej serii – „Line of duty”. O pozostałych aktorach nie poczytamy zbyt wiele na polskich portalach branżowych. Nie oznacza to, że nie można ich pochwalić! Nicholas GleavesVincent FranklinStuart Bowman, czyli odtwórcy ról czołowych polityków Wielkiej Brytanii, z powodzeniem mogliby wystąpić w pierwszoplanowych rolach „House of  Cards” i „The Crown”. Doskonale wcielają się w postacie pełne obłudy i cynizmu, a ich niskie barwy głosu mogą przyprawić o ciarki.

„Bodyguard”, podobnie jak polska „Pułapka”, jest miniserialem składającym się z sześciu odcinków. Richard Madden, w rozmowie z „Daily Mail” przyznał jednak, że trwają rozmowy nad stworzeniem kolejnego sezonu serii. Twórcy doszli do wniosku, że warto skorzystać z tej możliwości, gdy ich dzieło stało się przebojem roku. Dalsze prace nad serialem nie są niczym pewnym. W pracę nad ustaleniem dalszych losów bohaterów zaangażowany jest m.in. Richard Madden. Ma on zdecydować, gdzie widzi swoją postać w kolejnych odcinkach. Jak przyznał, wolałby brać udział w scenach, które są mniej stresujące.

Netflixowy hit to propozycja idealna dla fanów wojny, polityki i Wielkiej Brytanii. Warto obejrzeć serial, by przekonać się, jak naprawdę wygląda brudna gra służb specjalnych i rywalizujących ludzi władzy. Kto wie, może niedługo doczekamy się podobnej produkcji w Polsce? Na pewno, o miano hitu rywalizować będzie serial stworzony na podstawie serii „W kręgach władzy”. Jak informował przed rokiem autor, Remigiusz Mróz, prawa do ekranizacji zostały już sprzedane!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *