Przeraźliwa cisza – „Ciche Miejsce”

Gdy myślisz, że w kinie widziałeś już wszystko, lepiej zastanów się dwa razy. „Ciche miejsce” to film, doskonały w swojej prostocie i bardzo dobrze, że został zrealizowany dopiero teraz. Lepiej powstrzymaj się od hałasowania podczas projekcji, ponieważ możesz spotkać się z uciszaniem ze strony innych widzów.

Niedaleka przyszłość. Na ziemi pojawiają się istoty, które wyniszczyły ludzkość. Rodzina Abbot jest jedną z nielicznych, które przystosowały się do obecnie panujących warunków, i to właśnie jej losy będziemy śledzić. Wspomniane potwory poruszają się i polują, polegając wyłącznie na nadprzeciętnym słuchu. Nie umknie im najcichszy dźwięk. Natychmiast lokalizują jego źródło i atakują tego, kto je wywołał. Lee wraz z ciężarną żoną Evelyn i trójką dzieci, wypracowują system, który ma ich ochronić przed tajemniczymi przybyszami. Sypia na ulice miękki plażowy piasek, porozumiewają się językiem migowym, zamiast naczyń używają np. liści sałaty i grają w gry pluszowymi pionkami. Ich życie wygląda tak, jakby od zawsze musieli radzić sobie z przeciwnościami. Co więcej, Lee i Evelyn przygotowują się na przyjście na świat ich kolejnego dziecka. Poród musi przebiec w zupełnej ciszy, aby Abbotowie nie zostali zlokalizowani przez potwory.
Kilkadziesiąt dni po „inwazji” na rodzinę spada nieszczęście, co w późniejszym czasie przekształca się w konflikt, który trudno załagodzić nie mogąc spokojnie o tym porozmawiać. Dotyczy on szczególnie głuchoniemej córki Regan, która obwinia się za spowodowanie tragicznego w skutkach wypadku. Przez nieuwagę jednego z członków rodziny, ostoja zostaje zaatakowana przez wyczulone na dźwięki monstra.

Prosty pomysł na fabułę został doskonale przedstawiony w filmie. Słyszymy to, co akurat słyszą pojawiający się na ekranie bohaterowie. Wiec, jeśli na ekranie pojawia się Lee i poluje on nad rzeką, do naszych uszu dobiega pluskanie wody. Inaczej jest z ich najstarszą córką, która od urodzenia jest głuchoniema. Gdy „wchodzimy” do jej ucha, nic nie słyszymy. Nawet gdy dookoła rozgrywają się przerażające sceny, to jeśli kamera skupia się na Regan, głośniki milczą. Jest do fantastyczny zabieg, który w trakcie oglądania filmu, do wzmożonej pracy zmusza nie tylko narząd wzroku, ale także słuchu. Jednak ten koncept niesie za sobą kolejny problem. Podczas całej projekcji pada kilkanaście słów. Jak zatem zainteresować widza do odkrywania i śledzenia stworzonego świata? Odpowiedź jest jedna – dobry aktor. Tych z kolei tutaj nie brakuje.

Głowa rodziny Lee Abbot, w którego wcielił się sam reżyser i twórca scenariusza John Krasinski, to jak do tej pory ogromne i pozytywne zaskoczenie. Znany z amerykańskiej wersji serialu „The Office”, doskonale sprawdził się w roli ojca, dla którego przetrwanie z rodziną jest największym priorytetem. Pochwały należą się także Emily Blunt, grającą Evelyn – żonę i matkę, która jak Lee, stawia dobro swoich dzieci nad swoje. Jednak kłaniać się w pas powinniśmy dzieciom, które zagrały w tej produkcji jak dojrzali aktorzy z najwyższej półki. Znany z roli w „Cudownym chłopcu” czy „Suburbicon” Noah Jupe to odkrycie ostatnich lat, któremu wiele osób wróży ogromny sukces. Z kolei grająca Regan, Millicent Simmonds to dziewczyna, która naprawdę jest głuchoniema, więc do tej roli pasowała idealnie. Wyglądała naturalnie, a mimika jej twarzy doskonale oddawała to, co akurat odczuwała. W ogóle mimika innych aktorów była tu bardzo ważna. Wszystkie emocje musiały zostać wygrane na twarzy, aby widz nie miał wątpliwości, co akurat odczuwają bohaterowie.

Jeśli chcesz całkowicie wczuć się w klimat filmu, odpuść sobie przekąski i wybierz seans, na którym będzie możliwie jak najmniej osób. Nie ma tu mowy o immersji w przypadku, gdy wszyscy będą chrupać popcorn i grzebać w plastikowym opakowaniu po nachosach. Bo właśnie cisza jest tu istotna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *