Sześciu najlepszych – rap podsumowanie 2017 cz. 1

Oto sześć najlepszych krążków, do których na pewno będę wracał w przyszłości. Artyści znajdujący się w poniższym zestawieniu, niewątpliwie usatysfakcjonowali i zaskoczyli swoich fanów. Będzie młoda szkoła i starzy wyjadacze, agresorzy i luzaki. Prawdziwy miks, który razem tworzy spójny obraz współczesnego polskiego rapu.

Zanim przejdziemy do głównego zestawienia, warto wspomnieć o krążkach, których nie umieściłem w rankingu sześciu najlepszych płyt tego roku. Bardzo doceniam wymienionych artystów, jednak w ich najnowszych albumach zabrakło „tego czegoś”. Nie są to płyty złe, ale nie są też na tyle dobre, aby umieścić je na liście.

 

Kuba Knap „Najlepsze wyjście” 13.10

Pierwsza płyta Kuby po transferze do Hemp Rec. Mimo że nie rozstał się z Alkopoligamią, to ponownie ogłosił „rozpoczęcie kariery”. Dobrze słuchałoby się tego „dryblasa”, nawet gdyby rapował o pszczółkach i kwiatkach. Jego głos i leniwa nawijka to jeden z najbardziej rozpoznawalnych stylów, więc lubię czasem wrócić do jego starych kawałków.

Paluch „Złota Owca” 24.11

Najbardziej waleczny ze wszystkich artystów, którzy znaleźli się w tym rankingu. Nie ma tu chyba nikogo, kto podskakuje wyżej niż poznański wojownik. W swoich numerach nie dba o to, czy ktoś się obrazi lub wkurzy. Jeśli ktoś nadepnął na odcisk jemu albo któremuś z jego ziomali – krew się poleje. „Złota owca” nie dorównuje poprzedniemu krążkowi sprzed roku, ale ma swoje mocne single, które długo będą brzmieć w słuchawkach fanów.

P.A.F.F. „Fala” 22.09

Polski Skrillex. Znają go prawie wszyscy pod pseudonimem unitrΔ_Δudio. „Fala” to mocne elektroniczne tupnięcie. Na płycie znajdziemy wiele gościnnych występów, a wśród nich między innymi Tede, Tau i Popek, którego kawałek pierwszy raz, naprawdę mi się spodobał. Paweł to bardzo niedoceniony artysta i mam nadzieję, że wraz z kolejnymi płytami jego sytuacja się zmieni.

ReTo „Kruk” 03.11

Tegoroczny Młody Wilk, którego szersza publiczność poznała po doskonałym „Half dead” z Quebonafide. Jego pierwszy oficjalny album słucha się z zapartym tchem i za jednym zamachem. Nie są to do końca moje klimaty, ale doceniam młodziaka, bo to czego już dokonał o lata wyprzedza swoich kolegów.

Otsochodzi „Nowy Kolor” 24.11

Młody Jan doskonale dobrał datę premiery swojej nowej płyty. Można było przypuszczać, że Gural i Paluch całą uwagę skupią na sobie, ale na szczęście tak się nie stało. „Nowy Kolor” to prawdopodobnie jeden z najbardziej hejtowanych albumów tego półrocza z powodu odejścia Janka od stylu, za który pokochali go fani. Nie mniej jednak okazało się, że płyta nie jest przesadzona, o co podejrzewano go od samego początku. Lirycznie stoi na wysokim poziomie, a single takie jak „SumieNie” czy „AHA” z Pezetem to prawdziwe cudeńka.

Teraz przejdźmy do głównego zestawienia.

Miejsce 6 – Taco Hamingway „Szprycer” 30.07

Jeden z dwóch minialbumów w tym zestawieniu. Na (swoją drogą, bardzo dobrym) koncercie, podczas tegorocznego Opner’era, Taco zapowiedział powstający materiał, który tradycyjnie tworzył wraz z Rumakiem. Jednak trzy na dziewięć numerów jakie znalazły się na EP to produkcje zaproszonych gości, wśród których znaleźli się Du:it, Zeppy Zep i Borucci. Najładniej wydana płyta okazała się lekko mówiąc poprawna. „Nostalgia” i „Dele” to single, które wpadały w ucho i sprawiały, że chętniej wracałem do tego albumu, jednak reszta numerów to kolejne złote myśli Filipa na temat tego, co nas otacza.

Miejsce 5 – Quebonafide „Ezgotyka” 07.06

W tym miejscu pewnie otrzymam srogie baty od wszystkich psychofanów Kuby, ale niestety taka jest prawda, że „Egzotyka” to płyta średnia. Ale jeśli spojrzymy na nią pod względem realizacyjnym, to jestem w stanie przyznać jej miejsce w rankingu. Rozmach z jakim płyta była tworzona to istne szaleństwo. Przed premierą albumu, każdy wtorek był dniem świętym, ponieważ Que systematycznie publikował klipy do nowego krążka. Także goście, którzy znaleźli się na longplayu zrobili niesamowitą robotę. Od Czesława Mozila w świetnym „Bollywood” czy KRS One, którego nawijka odebrała mi dech w piersiach. „Egzotyka” znalazła się aż na miejscu piątym, ponieważ mimo starań Quebo nie powiedział nic nowego. Jest ciężko tam gdzie zawsze było ciężko, a niesprawiedliwość społeczna dotyka wiele milionów osób. To wiemy wszyscy. Przymykam na to oko i napawam się pięknymi widokami i dobrym beatem.

Druga część zestawienia na portalu CDN już jutro.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *