Hurts – elegancki synthpop

hurtsNa pierwszy rzut oka członkowie zespołu Hurts to niepozorni, eleganccy mężczyźni. Kto by pomyślał, że ich koncerty porywają tłumy? A jednak, muzycy potrafią podczas występów zbudować niepowtarzalną atmosferę, na co fani żywo reagują.

Pochodzący z Anglii Theo Hutchcraft i Adam Anderson przeszli długą drogę do osiągnięcia obecnego sukcesu. Poznali się w 2005 roku, o 4 nad ranem, przed nocnym klubem w Manchesterze, podczas bójki ich znajomych. Mimo że obaj byli pijani, dyskutując o muzyce, nakreślili wtedy wstępną wizję zespołu. Najpierw powstało Bureau, później Daggers, grające synthpop z dodatkiem rocka. Wizerunek grup był daleki od obecnej klasycznej elegancji, wyglądali jakby zabrali ubrania zespołom popularnym w latach 80., na przykład Duran Duran lub The Human League. Nie zabrakło również czarnej kreski na oczach. Ten styl pasował do granej przez Daggers muzyki, co chociażby słychać w piosenkach „Money” i „Magazine”.

Inspiracje i nowy styl

Wpływy muzyki lat 80. przeszły do Hurts, Theo i Adam nie zaprzeczają, że inspirowali się twórczością m.in. Prince’a czy Depeche Mode. Drugi zespół jest popularny w Polsce, Niemczech i Europie Wschodniej, nie dziwne zatem, że również Hurts szybko zyskali tam masę fanów. Odwołania do dzieł różnych artystów pojawiają się nie tylko w warstwie tekstowej lub muzycznej, lecz także w teledyskach. Zbiór odniesień znajduje się choćby w „Wings”.
Wraz z powstaniem w 2009 roku Hurts, duet zmienił wizerunek. Wszystko zostało dobrze przemyślane, zarówno wygląd muzyków, jak i wideoklipy czy koncerty. Każdy element składa się w spójną całość – szyk z dodatkiem retro i mroku.

Hutchcraft zajmuje się śpiewem, a Anderson komponuje, obaj piszą teksty. Ich umiejętności uzupełniają się. – Zespół to odbicie naszych dwóch osobowości (…). Na ogół nie kłócimy się ze sobą, wykorzystujemy różnice dla większego dobra – mówi w wywiadzie Adam. Widać to również na koncertach, gdzie on jest bardziej wycofany, a Theo obsadza rolę charyzmatycznego lidera, wciągającego publiczność do zabawy.

Happiness, Exile

Wydany w 2010 album „Happiness”, w naszym kraju został sprzedany w ponad 40. tysiącach egzemplarzy. A zaczęło się skromnie, początkowa wersja teledysku do „Wonderful Life” kosztowała zespół, a w zasadzie Adama, 20 funtów. Później piosenka, już jako drugi singiel z płyty, znalazła się w pierwszej dziesiątce list przebojów w siedmiu europejskich krajach.

 

Na „Happiness” znalazła się także piosenka „Devotion”, w której możemy usłyszeć Kylie Minogue – zespół zaprosił wokalistkę do współpracy poprzez list miłosny. Nie był to jedyny gościnny udział innych artystów w piosenkach Hurts, ponieważ w „Help” z płyty „Exile” (2013) Elton John gra na pianinie. Praca nad drugim albumem – nagrywanym, jak wspominają, w sypialni – okazała się dla duetu wyzwaniem, któremu jednak udało się sprostać. Muzyka jest na nim ostrzejsza, charakterystyczna melodyka została wzbogacona o brzmienie gitar. Oprócz mocniejszych kawałków, takich jak „The Road” lub „Cupid”, nie zabrakło ballad, np. „The Crow”.

Surrender

Najnowsza płyta zespołu ukazała się w październiku 2015 roku pod nazwą „Surrender” i znowu nie obyło się bez zaskoczeń. Zaczynając od monochromatycznej, ale różowej okładki, przez odmieniony muzyczny styl, a na teledyskach kończąc. W „Lights” Theo pokazał, że umie nie tylko śpiewać, ale i tańczyć. A niektóre ze scen klipu do „Wings”, mogły spowodować ukłucie zazdrości wśród fanek.
Wielbiciele Hurts z pewnością nie mogą doczekać się koncertów, które odbędą się w Poznaniu (28.02) oraz Warszawie (14.03). Duet odwiedzał Polskę już wielokrotnie, za każdym razem podkreślając, że występy w naszym kraju są wyjątkowe. – Czujemy się tutaj jak w domu. Mamy oddanych fanów, którzy zawsze witają nas na lotnisku – mówi Theo w wywiadzie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *