Słoneczna noc w Gdyni – koncert Maleo Reggae Rockers

źródło: trójmiasto.pl

źródło: trójmiasto.pl

Drugi koncert w trasie z nowym materiałem, nawet dla takiego wyjadacza jak Darek Malejonek, zawsze jest jednym z ważniejszych papierków lakmusowych. Tym razem termin tego testu wypadł na 6 lutego, a badaczami okazała się publika w gdyńskim Uchu. Jak przebiegło badanie?

Oh Wicked Crowd

To, co najbardziej rzucało się w oczy po wejściu do Ucha, to wielka różnorodność pokoleniowa. Można zaryzykować nawet stwierdzenie, że młodzież licealno-studencka była mniejszością. Nie zmienia to jednak faktu, że niezależnie od wieku, każdy posiadał w sobie chociaż odrobinę energii, aby wczuć się w dźwięki płynące ze sceny. U niektórych chodziły tylko ręce, nogi bądź głowy, ale spora część publiki, zwłaszcza pod sceną, nie ograniczała swych ruchów do tych trzech, a poszerzała repertuar taneczny o podskoki, tańce, hulanki i swawole. Najlepszym potwierdzeniem tych słów niech będzie fakt, że w pewnym momencie tłum tak bardzo się rozochocił, że w jego centralnej części powstało… pogo! Akurat tego na koncercie reggae mało kto się spodziewał.

O ile powyższe harce tyczyły się zwłaszcza tych młodszych, to ci starsi mieli swoje układy taneczne i w dość spokojny sposób cieszyli się muzyką. – To mój czwarty koncert Maleo i za każdym razem cieszę się jak dziecko, kiedy tylko mam szansę ich zobaczyć – przyznał jeden z fanów starszego pokolenia. Ich sposób ekspresji był tylko jedną z wielu form wyrazu, jakie można było znaleźć tego wieczoru. W trakcie występu różnorodność przejawiała się na wielu płaszczyznach, bo wśród publiki byli ludzie z różnych środowisk: fani Luxtorpedy, Farben Lehre, Rise Against czy Tommy’ego Emmanuela. Wniosek? Muzyka Maleo Reggae Rockers łączy, nie dzieli!

Oh Wicked Man

Co do samego zespołu, to oczywiście dał z siebie 100%. Fajnie było oglądać Darka Malejonka i resztę, jak w dziecinny wręcz sposób cieszyli się tym co robią. Widać, że nowy materiał wymaga jeszcze czasu, aby się dobrze przyjął, ale kawałki takie jak „Oh Wicked Man” czy „Mamy Siebie”, od razu poruszyły ludzi i bardzo ładnie wkomponowały się w setlistę. Wieczór nie mógł się także obyć bez wspominek Boba Marleya, którego rocznica urodzin przypada właśnie na 6 lutego. „Could You Be Loved” w wykonaniu Maleo świetnie wpasowało się w klimat i niewątpliwie poruszyło tłum. Nieco gorzej wypadło chociażby zamykające występ „Baby Don’t Go”, a które także usłyszeć można na najnowszym „Wake Up”. Na szczęście dla fanów starszego brzmienia, znalazło się także parę perełek z wcześniejszych albumów.

Jedną z nich była „Droga Wojownika”. Nieco inny aranż zrobił bardzo dużą robotę, a motyw ostrego, rockowego fragmentu pozamiatał w całym Uchu. Energia, która została w tamtym momencie wysłana ze sceny była niczym uderzenie pioruna w bezchmurny dzień  było miło, przyjemnie, aż tu nagle „bum” i nie ma czego zbierać. Tak się powinno budować napięcie!

Aby ostudzić nieco nastroje, bo w końcu Maleo to bardziej Reggae niż Rockers, pod koniec koncertu zespół zaserwował kilka ckliwych melodii, jak chociażby „Serca Nie Oszukasz”. Dodając do tego przemowę rodem z kazania, wytworzyła się bardzo mistyczna otoczka wokół osoby pana Darka. Nie wiemy na ile była to sprawka Boga, na ile sprawka Jah, ale chwała Mu za to, że finalnie całość brzmiała bardzo ciekawie. Bless!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *