Walka o życie – Imigranci


imigranciHistoria
Imigrantówidealnie wpasowuje się w aktualny kontekst społeczno-polityczny. Film Jacquesa Audiarda – choć trudny w odbiorze, ważny jest dziś jak żaden inny. I choćby nawet widz miał ochotę uciec od przytłaczającego widoku biedy, niespawiedliwości i wojny, reżyser zmusza do głębokiej refleksji i ukazuje niejednoznaczność całej sytuacji.

Dheepan i Yalini – para zupełnie nieznajomych sobie ludzi, aby uciec z pogrążonej w wojnie domowej Sri Lanki, musi udawać małżeństwo i adaptować jedenastoletnią dziewczynkę. Dzięki nielegalnym paszportom udaje im się przedostać do Francji. Główni bohaterowie zmagają się z wieloma problemami, takimi jak nieznajomość języka, czy poczucie inności, ale wkładają ogromny wysiłek w to, aby odnaleźć się w nowym społeczeństwie. Każdy nowy dzień to walka nie tyle o szczęście, co o normalne, zwyczajne życie. Kiedy mężczyzna dostaje prace jako dozorca, a kobieta ma za zadanie opiekować się sparaliżowanym człowiekiem, wszystko wydaje się być na dobrej drodze. Jednak, jak to w życiu – a w życiu imigtantów zwłaszcza – nic na dłuższą metę nie może być proste. Nowo utworzona rodzina trafia bowiem do dzielnicy, w której rozgrywają się walki między gangami. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że wszystkim problemom jest winny system, który osiedla uchodźców i klasy niższe na przedmieściach wielkich aglomeracji, tak zwanych francuskich banlieue, tworząc w ten sposób getta pełne napięć, konfliktów i poczucia niesprawiedliwości.

Jacques Audiard  nie jest jednostronny w kreacji swoich bohaterów. Nie przedstawia ich jako świętych z aureolami nad głową, wręcz przeciwnie – nie stroni od ukazania ich strachu, złych wyborów, czy negatywnych zachowań. Chęć ucieczki kobiety do Anglii, opouszczenia Dheepana, z którym spędza noc oraz niemożność pokochania dziewczynki, dla której miała stać się matką – to wszystko sprawia, że obraz przedstawiany widzom jest nadzwyczaj realistyczny i wieloznaczny. Dobro miesza się tutaj ze złem i właśnie dzięki temu zabiegowi, udało się reżyserowi uniknąć przesłodzenia wizerunku uchodźców.Wiarygodność, aż do bólu oraz skomplikowana sylwetka postaci to zdecydowanie największe zalety tego filmu.

Gra aktorska jak na dwoje debiutantów jest wręcz mistrzowska. Na pewno dla Jesuthasana Anthonythasana rola była czymś znacznie więcej, niż tylko pracą, bowiem problem życia imigranta dotknął go osobiście – jako mały chłopiec faktycznie należał do armii w Sri Lance, z której udało mu się uciec. Może stąd u widza to poczucie niesamowitej autentyczności. Brak tutaj przegadanych scen, wszystko co istotne możemy odczytać bardziej z mimiki i sposobu postępowania, niż z dialogów. Ma się przez to wrażenie, że fabuła jest głęboko przemyślana, a widzowie mają do czynienia z wysokiej klasy dziełem, z którego wyniosą dużo więcej, niż gdyby wszystko było oczywiste i podane na tacy.

Fani kina akcji i efektów specjalnych mogą być rozczarowani, ponieważ film jest zdecydowanie z gatunku tych prowokujących do myślenia, niż tych dostarczających rozrywki. Warto jednak zauważyć, że bez względu na obecny kryzys imigrancko-uchodźczy, to również historia o walce ludzi z życiem, ze światem i z samym sobą, czyli to, co porusza nas najbardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *