Szał na Crystal Fighters

Kiedy grają Crystal Fighters, energia sięga zenitu. Tak było 24 października w gdańskim B90. Brytyjska kapela wróciła do Polski po raz kolejny i po raz kolejny wprawiła swoją publikę w muzyczny szał. Przed koncertem energetycznego zespołu, zebranych rozgrzewała Soniamiki. 

Supportowanie takiej kapeli jak Crystal Fighters to radość i wyzwanie dla innych muzyków. Polska artystka, Soniamiki, która tego zadania podjęła się przed koncertem w Gdańsku, poradziła sobie świetnie. Publiczność rozgrzana jej utworami, przywitała gwiazdę wieczoru z ogromnym entuzjazmem.

Około godziny 21 Kryształowi Wojownicy weszli na scenę, a energia ogarnęła wszystkich zebranych. Ci, którzy spóźnili się na występ Brytyjczyków, czekając w szatni tańczyli i śpiewali wraz Sebastianem Pringle’m.

Koncert zawierał wszystko, co powinien. Można było usłyszeć piosenki z pierwszej płyty zespołu – „Star of Love”. Rozbrzmiały m.in. „Fallow”, „Champion sound”, czy „At home”. Przed zagraniem, chyba najbardziej rozpoznawalnego utworu – „Plage”, członkowie kapeli przypomnieli fanom o zmarłym niedawno perkusiście, Andrea Marongiu. Publiczność żywo zareagowała na słowa gitarzysty, Grahama Dicksona i zrobiła hałas dla Andrea.

_MG_1662Crystal Fighters zagrali także utwory z drugiego albumu „Rave Cave”. „Separator”, „You and I”, czy „Love natural” uszczęśliwiły publikę, która szalała pod sceną. Chwilę bardziej refleksyjne i emocjonalne przyniosło zagranie „Bridge of bones”. Fani głośnio śpiewali słowa piosenki. Cały klub w pewnym sensie zatrzymał się na moment.

Zebrani usłyszeli także nowe utwory, które zostały świetnie przyjęte. Być może nowe piosenki zwiastują kolejny krążek zespołu.

Nie obyło się bez bisu. Po dość długim oklaskiwaniu zespołu przez publiczność, Kryształowi Wojownicy ponownie pojawili się na scenie. Zagrali „Wave”, „I love London” i „Xtatic truth”.

Dla Izy nie był to pierwszy koncert kapeli i jak dodaje, na pewno nie ostatni. – Cały czas proponują nowe brzmienia, nie tracą przy tym energii, co pokazali na piątkowym koncercie w B90 w Gdańsku. Bawiłam się świetnie, niczego nie zabrakło a za najlepsza część koncertu uważam bisy i szczególnie numer „I Love London”, przy którym nie dało się nie skakać stojąc w tłumie przy scenie – mówi. Zadowolona z wydarzenia była także Natalia, która na Crystal Fighters bawiła się pierwszy raz – nie żałuje ani złotówki wydanej na ten bilet – przyznaje.

Klub B90 ugościł wspaniały zespół i zapewnił doskonałą akustykę. Chociaż był to koncert przełożony z 27 września fani zjawili się tłumnie. Do tego zaryzykuję stwierdzenie, że nikt nie wyszedł rozczarowany.

Fot. Tomasz Gałązka

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *