Jeziorak: Zbrodnie w mazurskiej mgle

jeziorakPamiętacie krajobrazy rodem z poezji romantycznej? Mgły, lasy, jeziora, moczary i tajemnicze postaci… Idealna sceneria dla kryminału. Ten potencjał drzemiący w krainach Warmii i Mazur doskonale wykorzystał Michał Otłowski. Wybranie tytułowego Jezioraka na centrum wydarzeń polskiego kryminału było jednym z reżyserskich strzałów w dziesiątkę. Niestety nie zabrakło również strzałów w piętę.

Odważnym zabiegiem debiutującego Otłowskiego jest połączenie w „Jezioraku” bardzo wielu trudnych wątków. Akcja rozwija się bowiem trójtorowo, dotykając sprawy zaginięcia dwóch policjantów, morderstwa ukraińskiej prostytutki i pogoni za tajemniczym bimbrownikiem. Do tego dodano jeszcze zawiłe wątki osobiste głównej bohaterki – podkomisarz Izy Dereń (znakomita rola Jowity Budnik). Widz otrzymał przez to całkiem skomplikowaną fabułę, opowiedzianą jednak w prosty, zrozumiały a przede wszystkim wciągający sposób. Rozwój akcji „Jezioraka” z każdą kolejną sceną nabiera tempa, chwilami wbijając w fotel. Łatwo wciągnąć się w tę grę, towarzysząc Izie i jej partnerowi (Sebastian Fabijański), w próbach rozwikłania nadjeziornych zagadek.

jeziorak1Absolutnie urzeka tło „Jezioraka”. Pewnie nie powstydziłby się go nawet David Fincher – idol Otłowskiego. Otchłań i tajemnica mazurskich lasów, mgły i chłód jeziora zdają się przenikać na fotele widzów i przyprawiać o kolejny dreszcz emocji. Narrację reżyserską pięknie dopełnia muzyka Cezarego Skubiszewskiego, która prowadzi widza przez zakamarki lasów, korytarze komend i kościołów. Najmocniej odczuwa się jednak każde dźwięki fortepianu (Skubiszewski, Howard) podczas epizodów w starym szpitalu psychiatrycznym (tutaj gościnna rola Agaty Buzek). Jest to majstersztyk muzyki filmowej i absolutnie zgadzam się z kapitułą tegorocznego Koszalińskiego Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film”. Skubiszewski otrzymał nagrodę za „muzykę, która wspiera, a nie konkuruje z obrazem”.

Reżyser „Jezioraka” jest bardzo mocno atakowany za kopiowanie kryminalnych wzorców skandynawskich i amerykańskich. Na forach internetowych padają nawet oskarżenia o plagiat serialu „The Killing”. Czy słusznie? Kryminały literackie i filmowe od lat wzorują się na tym, co już powstało. Film broni się na wiele sposobów: po pierwsze wyraźnie zarysowaną rolą kobiecą – Iza Dereń mimo zaawansowanej ciąży i osobistych tragedii nawet nie myśli o tym, żeby się poddać i jest w tym wiarygodna. Po drugie muzyką, o której powyżej. Po trzecie scenerią, polskim, chłodnym i specyficznym dla opowiedzianej historii gruntem. Po czwarte absolutnie zaskakującym zwrotem akcji: głównego i pobocznego wątku i pewnym ich zespoleniem, klamrą.

Zasadniczym minusem i strzałem w piętę było podanie dowodów w tej tak misternie rozwiązywanej zagadce, właściwie na talerzu, a konkretniej – w kopercie. W założeniu zakończenie miało potoczyć się zupełnie inaczej. Jak? Możemy się tylko domyślać.

Historie opowiedziane w „Jezioraku” są częściowo prawdziwe, jak chociażby wątek podpalonego szpitala psychiatrycznego. Warto wyszukać w sieci hasło Pożar Szpitala Psychiatrycznego w Górnej Grupie koło Grudziądza i wgłębić się w tę nieprawdopodobnie smutną historię. Sam reżyser współtworzył niegdyś magazyn kryminalny 997, z którego do dziś czerpie garściami inspiracje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *