20/10/2026

CDN

TWOJA GAZETA STUDENCKA

Film o legendzie polskiego rocka już na Netflixie. Dlaczego warto go obejrzeć?

4 min przeczytania
Opiniowtorek Mniej obcy netflix film recenzja

grafika: Maxi Niechciał / plakat: materiały prasowe FPFF

Jan Borysewicz jest gitarzystą, wokalistą i współzałożycielem zespołu Lady Pank. Niedawno jego osoba stała się inspiracją do powstania filmu Mniej obcy w reżyserii Kristoffera Rusa.

Ta niezwykła historia opowiada o Janku (Mikołaj Bukrewicz), młodym chłopaku, któremu przyświeca konkretny cel – założyć swój własny zespół. Marzy mu się kariera rockowa, wyjazd do Stanów i międzynarodowy sukces. A co dzieje się tu i teraz, w jego ojczyźnie? Jest ona zaliczana do bloku wschodniego i nosi niechlubne imię Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Poszukując wolności w PRL-u

Dołączając do pierwszej kapeli, Jan poznaje świat, do którego zza Żelaznej Kurtyny wdzierają się wolna miłość, rockowy styl życia i zachodnia moda. Dzięki kostiumografce, Małgorzacie Zacharskiej, widzimy w filmie stylizacje idealnie wpasowujące się w lata 70-te: łańcuchy, dżinsowe koszule i ubrania w stylu boho. Na głowach jednych postaci widnieją kapelusze, na czołach kolejnych barwne opaski, a imprezy na świeżym powietrzu przynoszą na myśl subkulturę hipisowską.

Więcej niż bajka o sławie

fot. Katarzyna Jendrysik, materiały prasowe

Jan stara się łączyć nowy styl życia z odwiedzaniem chorującej mamy. W filmie pojawia się tematyka konfliktów międzypokoleniowych i braterskiej miłości. W sferze zawodowej bohatera poruszane są wątki ograniczania niezależności zespołu, cenzurowania tekstów piosenek i afer tak głośnych jak tzw. incydent wrocławski.

Bohaterowie są ludzcy i popełniają błędy. Nie jest to wyidealizowana opowieść o utopijnej wolności, tylko coś, z czym wielu widzów może się utożsamić. Scenariusz Mniej obcego pokazuje, że każdy mierzy się ze swoimi trudnościami i musi je przezwyciężać.

Świeża odsłona tego, co wygląda znajomo

W jadalni Borysewiczów widnieje meblościanka na wysoki połysk, dzieci chodzą do szkoły w granatowych mundurkach, a po ulicach jeżdżą maluchy. Kolorowe kadry z koncertów i rock’n’rollowych balang kontrastują ze scenami oficjalnej, szarej codzienności. Trzeba przyznać, że to właśnie scenografia Aleksandry Kierzkowskiej w głównej mierze buduje osadzony w PRL-u klimat Mniej obcego.

Ścieżka dźwiękowa również błyskawicznie wciąga widza do minionych czasów. Oczywiście składa się na nią twórczość Lady Pank. To zbiór nowo nagranych wersji znanych wszystkim piosenek zespołu. Hity zyskały współczesne brzmienie, zachowując swój nostalgiczny, oryginalny charakter.

Czym jest dobry film bez dobrych aktorów?

Mniej Obcy Lady Pank Netflix Jan Borysewicz Mikołaj Bukrewicz
Mikołaj Bukrewicz w roli Jana Borysewicza w filmie „Mniej obcy” / Foto: Z. Woińska; materiały prasowe Netflix

W role rodziców Jana wcielają się Kinga Preis i Ireneusz Czop. Oboje są laureatami prestiżowych nagród filmowych i mają imponujące doświadczenie filmowe oraz teatralne. Mikołajowi Bukrewiczowi udało się wygrać casting do roli Jana Borysewicza, w czym pomogła mu jego pasja do gry na gitarze. Bukrewicz bardzo dobrze wyczuwa charakter i emocje głównego bohatera i z łatwością się w nie wciela. Jest to szczególnie imponujące, kiedy przypomnimy sobie, że Mniej obcy to jego aktorski debiut.

Film z elementami grozy

Mimo że film nie oddaje wiernie każdej informacji dotyczącej życia Borysewicza, jedno jest pewne – wybitnie obrazuje postrach, jaki siały władze komunistyczne w Polsce. Kiedy Jan i Andrzej Mogielnicki (współzałożyciel zespołu) wychodzą na spacer po godzinie policyjnej, zostają zaatakowani przez milicjantów z pałkami. Ciężka muzyka i smutne, niebieskie oświetlenie tej sceny wzmacniają posępny klimat tamtego okresu. Rus udowodnił, że można pokazać w filmie momenty przyprawiające o dreszcze, nie tworząc nieprawdopodobnego scenariusza.

Zastrzeżenia widzów wobec filmu

Niektórzy krytykują produkcję za jej niezgodność z faktami. Taką niezgodnością jest chociażby fakt, że Jan w rzeczywistości miał nie tylko brata, ale też starszą siostrę, której postać w filmie nie istnieje. Wątek partnerki i córki Borysewicza w Mniej obcym również wyraźnie odbiega od tego rzeczywistego.

Osobiście doceniam ten film na tyle, że nie chcę skupiać się na niedociągnięciach. Ważniejsze jest dla mnie to, że z jednej strony ukazuje on uniwersalne przeżycia i problemy młodych ludzi, a z drugiej przedstawia sprecyzowane realia komuny. Film jest zabawny, wizualnie estetyczny i wciągający. Pokazuje nie tylko przyjemne, ale też ciężkie momenty z życia muzyka. Mniej obcy to złożony portret, który skłania do refleksji nad ceną sukcesu.