Współczesna debata o rolach płciowych coraz wyraźniej traci charakter wspólnej rozmowy o kierunku zmian społecznych. Zamiast tego coraz częściej przypomina zbiór równoległych narracji, które funkcjonują obok siebie, ale rzadko wchodzą ze sobą w rzeczywisty dialog.
W przestrzeni platform cyfrowych, algorytmów mediów społecznościowych oraz w coraz silniej spolaryzowanej debacie publicznej obserwujemy zderzenie dwóch światów: oficjalnego języka inkluzywności i równości z internetową falą powrotu do tradycyjnych ról płciowych. To napięcie wyznacza dziś ramy, w których młodsze pokolenia budują i interpretują swoje wizje relacji międzyludzkich.
Estetyka oporu
Zjawisko to wynika nie tylko z różnic światopoglądowych, ale i ze specyfiki współczesnej komunikacji. W erze mediów społecznościowych, promujących przekaz szybki i jednoznaczny, złożone procesy społeczne są sprowadzane do uproszczonych form. Jaskrawym przykładem tej dynamiki jest popularność zjawiska „tradwife” (z ang. traditional wife – tradycyjna żona, promująca całkowite skupienie się na prowadzeniu domu, macierzyństwie i uległości wobec męża).
fot. Unsplash / autor: Marisa Howenstine
Choć estetyka ta bywa postrzegana jako ucieczka od rzeczywistości, dane pokazują, że poczucie nierówności w świecie realnym jest wciąż silne. Według raportu CBOS (2025), blisko 35% Polaków dostrzega obszary, w których kobiety są dyskryminowane. Jako główny problem wskazuje się sferę zawodową – aż 70% osób dostrzegających nierówności wymienia niższe zarobki kobiet na tych samych stanowiskach. Dodatkowo, w sytuacjach pozaszkolnych, niemal co trzeci badany (28%) uważa, że to kobiety znajdują się w gorszym położeniu niż mężczyźni.
Choć z pozoru może ona wydawać się jedynie formą nostalgii za przeszłością, w rzeczywistości pełni funkcję manifestu. To nie tylko sposób na organizację codzienności, ale przede wszystkim czytelny komunikat ideologiczny skierowany do społeczeństwa, dotyczący preferowanego modelu relacji i ról płciowych.
Estetyka „tradwife” ma charakter pewnej fantazji o prostym życiu. To przede wszystkim dekoracyjna wizja, która w praktyce nie jest realizowalna dla większości społeczeństwa. W tym sensie „tradycyjność” funkcjonuje tu w bardzo wyidealizowanej formie. – mówi dr Marta Tymińska, kulturoznawczyni, historyczka, psycholożka i wykładowczyni Uniwersytetu Gdańskiego
Dzisiejsza „tradycyjność” nie oznacza więc prostego powrotu do przeszłości, lecz jej selektywną i nowoczesną reinterpretację, dostosowaną do współczesnych form przekazu oraz oczekiwań dzisiejszego odbiorcy.
Męskość w defensywie
Równolegle do tych zjawisk obserwujemy istotne napięcia związane z redefinicją męskości. Dla części mężczyzn współczesne zmiany społeczne nie są jednoznacznie pozytywne. W debacie publicznej coraz częściej pojawia się przekonanie, że instytucje społeczne – takie jak edukacja, rynek pracy czy język debaty publicznej – w większym stopniu uwzględniają dziś doświadczenia i potrzeby kobiet.
Dowodem na zmieniającą się strukturę społeczną mogły być najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego: w roku akademickim 2024/2025 kobiety stanowiły bowiem blisko 58,2% wszystkich studentów, a wśród absolwentów z poprzedniego roku ten odsetek wyniósł ponad 62,2%. Warto jednak zaznaczyć, że formalnie progi na uczelnie są równe dla wszystkich, a te statystyczne różnice stają się paliwem dla środowisk męskich. Interpretują one te liczby nie jako efekt wolnego wyboru kobiet, lecz jako sygnał głębszego kryzysu edukacyjnego chłopców, którzy wykazują mniejszą skłonność do kontynuacji nauki na szczeblu akademickim.
W debacie pojawiają się także kwestie związane z funkcjonowaniem instytucji publicznych – między innymi różnice w wieku emerytalnym, obowiązki obronne czy praktyka sądów rodzinnych, gdzie część ojców wskazuje na trudności w utrzymywaniu relacji z dziećmi – mówi Jakub Chabik, prezes zarządu Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn (dynamicznie rosnącej organizacji pozarządowej zrzeszającej ekspertów, naukowców i aktywistów, zajmujących się nagłaśnianiem kryzysu zdrowia psychicznego mężczyzn i walką o ich równe traktowanie w prawie)
Poczucie marginalizacji mężczyzn, o którym wspominają aktywiści, znajduje odzwierciedlenie w opiniach społecznych. Raport CBOS wskazuje, że już niemal co piąty Polak (18%) dostrzega przejawy dyskryminacji mężczyzn. Szczególnie jaskrawym punktem sporu jest obowiązkowa służba wojskowa – aż 61% respondentów uważa za sprawiedliwe, że dotyczy ona wyłącznie mężczyzn.
fot. Unsplash / autor: Filip Andrejevic
Różnice zaczynają się jednak znacznie wcześniej. Choć dane GUS za rok akademicki 2024/2025 potwierdzają, że kobiety stanowią 58,2% studiujących, to aż 21% badanych w raporcie CBOS zauważa, że współczesny system nauczania nie jest dostosowany do możliwości i potrzeb chłopców. Frustrację pogłębia percepcja traktowania mężczyzn w sytuacjach pozaszkolnych – aż 59% respondentów wskazuje na istnienie tam nierówności uderzających właśnie w nich. W zestawieniu z danymi o kryzysie zdrowia psychicznego, tworzy to obraz grupy, która czuje się coraz bardziej osamotniona w swoich problemach.
Choć z perspektywy wielu środowisk jest to proces wyrównywania szans, część mężczyzn interpretuje go jako utratę dotychczasowej pozycji lub brak jasnych punktów odniesienia. To poczucie niepewności dotyczy nie tylko kwestii ekonomicznych, ale także symbolicznych.
Tradycyjne modele męskości oparte na roli żywiciela i autorytecie zostały zakwestionowane, jednak nowe wzorce nie są jeszcze w pełni ugruntowane. Ta tożsamościowa próżnia stwarza idealną przestrzeń dla radykalnych narracji, które oferują proste i wyraziste odpowiedzi na złożone pytania o rolę współczesnego mężczyzny.
Funkcjonujemy dziś w kulturze algorytmów opartej na ekonomii uwagi, w której najcenniejszym zasobem jest zainteresowanie użytkownika. Treści są dopasowywane do naszych preferencji i szczególnie silnie opierają się na emocjach – zwłaszcza gniewie i lęku. W efekcie powstają zamknięte środowiska informacyjne, które wzmacniają już istniejące przekonania, a treści polaryzujące – często o charakterze tzw. ragebaitu – sprzyjają radykalizacji postaw. – podkreśla dr Tymińska
Rzeczywistość poza Internetem
W tym kontekście dużą popularność zdobywają środowiska internetowe określane jako „redpill” – internetowa subkultura mężczyzn interpretująca relacje damsko-męskie przez pryzmat bezwzględnej rywalizacji, biologicznego determinizmu i rzekomego uprzywilejowania kobiet. Postacie takie jak Andrew Tate (oskarżony o handel ludźmi patoinfluencer, promujący agresywną dominację nad kobietami i kult pieniądza) przyciągają uwagę milionów młodych chłopców.
Z perspektywy feministycznej rosnąca popularność takich treści budzi jednak poważne obawy. Warto zaznaczyć, że narracje deprecjonujące autonomię kobiet nie pozostają wyłącznie w sferze symbolicznej. Mogą wpływać na postawy społeczne, a w dłuższej perspektywie również na decyzje polityczne i instytucjonalne.
W wielu krajach narracje odwołujące się do „powrotu do normalności” stają się elementem strategii mobilizacyjnych. Politycy i komentatorzy publiczni coraz częściej wykorzystują tematy związane z rolami płciowymi jako narzędzie budowania poparcia. Postaci takie jak Charlie Kirk – amerykański skrajnie prawicowy aktywista polityczny i założyciel potężnej organizacji Turning Point USA – wpisują się w szerszy nurt krytyki liberalnych przemian kulturowych, łącząc argumenty ideologiczne z działaniami o charakterze politycznym.
Narracje internetowe mają bardzo silne przełożenie na decyzje polityczne. Nic dziwnego, że wszystkie partie polityczne, nie tylko te polskie, biją się o jak największą obecność w mediach społecznościowych – wiedzą, że to się po prostu opłaca i że w ten sposób można propagować swoje poglądy, w tym te radykalne oraz pozyskiwać wyborczynie i wyborców, szczególnie z grup najmłodszych osób. – tłumaczy Joanna Gzyra-Iskandar, rzeczniczka organizacji prokobiecej Feminoteka
Granica między sferą online a rzeczywistością społeczną zaciera się, gdy treści z mediów społecznościowych zaczynają realnie kształtować język debaty publicznej oraz decyzje o prawie czy edukacji. Konflikt o role płciowe przestaje być jedynie sporem ideologicznym – staje się siłą wpływającą na funkcjonowanie instytucji i codzienne doświadczenia ludzi.
Fabryka gniewu
Algorytmy platform takich jak TikTok czy YouTube napędzają polaryzację, promując treści emocjonalne i kontrowersyjne kosztem merytorycznych niuansów. Zamiast otwierać na dialog, zamykają one odbiorców w informacyjnych bańkach, które jedynie wzmacniają istniejące przekonania i budują plemienne tożsamości płciowe.
Od lat obserwujemy jak na radykalizację poglądów przede wszystkim mężczyzn wpływa manosfera, czyli przestrzeń w internecie, w której pojawia się wiele treści mizoginicznych i patriarchalnych, które nawołują do przemocy wobec kobiet, upodmiotowienia i poniżenia kobiet. Dziś trudno mówić, że sfera online i offline to są dwie różne sfery życia. To co się dzieje w sferze online ma bezpośrednie przełożenie na to co się dzieje w rzeczywistości offline’owej: jak wyglądają nasze relacje międzyludzkie i czy czujemy się bezpiecznie. – zauważa Gzyra-Iskandar
fot. Unsplash / autor: Solen Feyissa
To zderzenie perspektyw pokazuje, że w cyfrowym świecie ta sama technologia staje się narzędziem walki o skrajnie różne wartości. Przynależność do grupy – ideowej czy wizerunkowej – staje się ważniejsza niż próba zrozumienia oponenta, co skutecznie paraliżuje debatę.
Internet pełni podwójną rolę. Z jednej strony umożliwia nagłaśnianie problemów mężczyzn, które wcześniej były słabo obecne w debacie publicznej. Z drugiej – sprzyja uproszczeniom i polaryzacji, tworząc zamknięte środowiska, które wzmacniają skrajne narracje i utrudniają dialog – mówi Jakub Chabik
Obecna polaryzacja nie musi być zjawiskiem trwałym. Historia pokazuje, że napięcia wokół wartości często stają się katalizatorem do wypracowania nowej równowagi i redefinicji dotychczasowych modeli życia.
Warunkiem zmiany jest jednak odrzucenie uproszczonych schematów „tradycji” kontra „postępu”. Te skróty myślowe, zasilane przez polaryzujące algorytmy, tworzą bariery, które uniemożliwiają realne zrozumienie perspektywy drugiej strony.
Ostatecznie spór o role płciowe to fundamentalna debata o kształcie społeczeństwa, granicach wolności i odpowiedzialności. Sposób, w jaki go rozwiążemy, zdefiniuje kierunek rozwoju i codzienne doświadczenia przyszłych pokoleń.