Max Verstappen wygrywa w Grand Prix Włoch i ucisza Monzę

red bull f1 monza

fot. twitter.com/redbullracing

Max Verstappen wygrywa Grand Prix Włoch na torze Monza. Holender zwyciężył po raz 10. w tym sezonie. Podium uzupełnili Charles Leclerc oraz George Russell. Wyścig przyniósł nam kilka ciekawych rzeczy, takich jak debiut Nycka de Vriesa oraz zamieszanie z samochodem bezpieczeństwa pod koniec rywalizacji.

Grand Prix Włoch było drugim wyścigiem w tym sezonie po GP Belgii, gdzie zespoły masowo brały kary za nadprogramowe części. Stąd też część zawodników nieco odpuściła kwalifikacje, wiedząc, że i tak będą startować z końca stawki. Mimo wszystko w walce o Pole Position ponownie oglądaliśmy zarówno Maxa Verstappena jak i Charlesa Leclerca. Najlepsze kółko wykręcił Monakijczyk, dla którego to było ósme PP w tym sezonie. Po wielu przesunięciach po karach Max startował z siódmego, a tuż obok niego Nyck de Vries, który zastępował w ten weekend Alexa Albona, który dostał zapalenia wyrostka robaczkowego. Były mistrz świata Formuły 2 w swoim debiutanckim wyścigu startował z ósmego miejsca, pokonując w kwalifikacjach nawet kolegę zespołowego Nicholasa Latifiego.

Fatalnie do wyścigu ruszył Lando Norris, który mocno zaspał na starcie i już do pierwszego zakrętu był kilka pozycji w plecy. Na końcu drugiego okrążenia Verstappen był już na trzecim miejscu i tuż za plecami George Russella, błyskawicznie odrabiając straty. Dobrze radzili sobie również Carlos Sainz i Sergio Perez, którzy również startowali z odległych pozycji. Na 11. okrążeniu na poboczu po wyjściu z zakrętu siódmego zatrzymał się Sebastan Vettel po awarii w swoim samochodzie. Pojawiła się wirtualna neutralizacja, na której skorzystali w Ferrari, ściągając Leclerca. Verstappen zjechał dopiero na 26. kółku po opony pośrednie, na których planowali jechać już do końca. Od tego momentu wyścig nieco już osiadł, zmiany miejsc wynikały głównie z postojów kolejnych zawodników. Na 34. okrążeniu Ferrari podjęło decyzję o ponownym ściągnięciu do boksu Leclerca, dzięki czemu Verstappen ponownie wskoczył na pierwsze miejsce. Różnica między Holendrem a Monakijczykiem wynosiła aż 18 sekund i nic nie wskazywało na to, aby udało się to odrobić.

Po drodze z wyścigu wycofali się jeszcze Fernando Alonso oraz Lance Stroll z powodu usterek w bolidzie. Nieco podsypiający fani z pewnością przebudzili się na 47. kółku, kiedy to w dość kiepskim miejscu na torze zatrzymał się Daniel Ricciardo. Awaria silnika uniemożliwiła mu ukończenie wyścigu, tym samym kontynuując klątwę zwycięzców na tym torze. Od 3 sezonów kierowca, który wygra GP Włoch nie dojeżdża do mety w przyszłym roku. Z racji braku dźwigu w pobliżu dyrekcja wyścigu wypuściła na tor samochód bezpieczeństwa (SC) – i tu zaczyna się cała zabawa. Porządkowi bardzo długo ociągali się ze zdjęciem bolidu Australijczyka z toru. W dodatku Bernd Maylander, kierowca samochodu bezpieczeństwa, zaczął zbierać stawkę mając nie tego zawodnika, co trzeba za plecami. Zawiodła komunikacja na linii SC – dyrekcja wyścigu, ponieważ pierwszy w kolejce jechał Russell, a nie Verstappen.

Jakież było zdziwienie w Red Bullu, gdy Holender dojechał do całego „pociągu”, lecz będąc na jego końcu! Musiano więc przepuścić całą stawkę i dać Verstappenowi ustawić się za samochodem bezpieczeństwa. Kiedy bolidy były już w dobrej kolejności, a samochód Ricciardo wreszcie zdjęto z toru, to okazało się… że jest ostatnie okrążenie! Tym samym wyścig zakończył pod neutralizacją i przez 7 okrążeń nie wznowiono rywalizacji. Leclerc oczywiście był tym faktem niepocieszony, a z drugiej strony szef Mercedesa Toto Wolff w wywiadzie stwierdził, że dyrekcja wreszcie postąpiła zgodnie z przepisami. Była to jasna aluzja do sytuacji z zeszłego sezonu i GP Abu Zabi, gdzie na ostatnim kółku tytuł przegrał Lewis Hamilton.

Dla Verstappena jest to już 10 wygrana w tym sezonie i 5 z rzędu. Przy takiej skuteczności zwycięstw może on celować w rekord ilości wygranych w jednym sezonie. Dla Maxa to dopiero pierwsze podium na tym torze, nigdy wcześniej w karierze nie udało mu się na Monzy stanąć na podium. Na drugim miejscu zameldował się Leclerc, a podium dopełnił Russell. Wartym odnotowania jest również wyczyn de Vriesa, który jako rezerwowy zdobył punkty w swoim debiutanckim wyścigu w Formule 1. Holender dojechał w Williamsie na miejscu 9 i skradł show w strefie dla mediów, gdzie dziennikarze obskakiwali jego, a nie czołową trójkę tego wyścigu. To stawia w bardzo złym świetle drugiego kierowcę Williamsa Nicholasa Latifiego, który w tym sezonie wciąż ma zerowy dorobek punktowy. Jedno oczko z Monzy wywozi również Zhou Guanyu. Tym samym przerwał niefortunną passę Alfy Romeo, która od prawie 3 miesięcy nie była w stanie zdobyć żadnego punktu na swoje konto.

Verstappen ma już 116 punktów przewagi nad drugim Leclerkiem. Kolejne Grand Prix za 2 tygodnie, bo w dniach 30.09-02.10. Formuła 1 w ramach 17. rundy sezonu odwiedzi Singapur.

f1 klas kierowcow

fot. twitter.com/F1

f1 klas zespolowa monza

fot. twitter.com/F1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *