Najważniejsze piłkarskie wydarzenia w 2021 roku

fot. Michael Regan/UEFA

Kolejny niesamowity rok z piłką nożną dobiega końca. Po raz kolejny futbol dostarczył nam masę emocji. Pozytywnych jak i negatywnych. Nie zabrakło również kontrowersji, zwłaszcza przy wyborze najlepszego piłkarza 2021 roku. Mimo wszystko cieszy na pewno fakt, że w czasie pandemii udało rozegrać się większość rozgrywek, a także wielkie turnieje mistrzowskie. Z pewnością w ciągu tego roku byliśmy świadkami wydarzeń, które na zawsze zapiszą się w historii futbolu i będą wspominane jeszcze przez wiele lat.

Wracają byli mistrzowie

Sezon 2020/2021 w wielu ligach obfitował w powroty „starych” mistrzów na ligowy tron. Stało się to w najlepszych rozgrywkach europejskich, ale także tych słabszych. Zacznijmy od Serie A gdzie po 9 mistrzowskich tytułach z rzędu Juventus po fatalnym sezonie stracił „panowanie” w Italii na rzecz Interu Mediolan, dla którego było to pierwsze mistrzostwo od 11 lat (ostatni raz w 2010 roku, kiedy klub zdobył potrójną koronę). Z pewnością miłą odmianę zafundowało nam Atletico Madryt, które przerwało trwająca 6 sezonów hegemonię Realu Madryt i Barcelony, zdobywając swój 11 tytuł mistrzowski w historii. Na ten moment Los Colchoneros musieli czekać od 2014 roku. Co ciekawe w mistrzowskiej kampanii 13/14 do klubu dołączył były napastnik Barcelony, Hiszpan David Villa. Natomiast w sezonie 20/21 do klubu przyszedł Luis Suarez, który także wcześniej reprezentował barwy Dumy Katalonii. Można więc żartobliwie stwierdzić, że receptą na mistrzostwo Rojiblancos jest ściągniecie w letnim okienku transferowym napastnika Blaugrany. Dużą niespodzianką można nazwać na pewno mistrzostwo Lille w lidze francuskiej. Przed każdym sezonem zdecydowanym faworytem jest PSG, które umiejętnościami piłkarzy, a także budżetem przewyższa kilkukrotnie całą Ligue 1. Mimo tego, co kilka lat znajduje się drużyna, która jest w stanie pokonać „drużynę marzeń” Nassera Al-Khelaifiego (prezes PSG). Lille na tron wraca po 10 latach. Kiedy w 2011 roku zdobywali mistrzostwo w zespole grał jeszcze młody Eden Hazard, który dopiero sezon później odszedł do londyńskiej Chelsea.

fot. wallpapercave.com

Na Ukrainie ligę wygrało Dynamo Kijów, którego piłkarzem jest reprezentant Polski Tomasz Kędziora. Klub ze stolicy tytuł zdobył ostatnio w 2016 roku. Na pewno jednym z ojców sukcesu Dynama w minionych rozgrywkach był trener Mircea Lucescu, który pracę w klubie rozpoczął w lipcu 2020 roku. Rumun bardzo dobrze zna ligę ukraińską, ponieważ w latach 2004-2016 był szkoleniowcem Szachtara. Co warte podkreślenia przez 12 sezonów w klubie z Doniecka zdobył on aż 8 tytułów mistrzowskich i 4 wicemistrzostwa, natomiast na europejskich boiskach w sezonie 2010/2011 dotarł aż do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, w której wyeliminowany został przez późniejszego zwycięzcę tej edycji — FC Barcelonę. Warto także wspomnieć o pierwszym od 10 lat mistrzostwie dla Rangersów, którzy po ogromnych problemach finansowych w 2012 roku zostali zdegradowani do najniższej klasy rozgrywkowej w Szkocji. Po powrocie w 2016 roku do krajowej elity przez następne 4 sezony musieli uznawać wyższość Celticu, który w Szkocji niepokonany był od 2012 roku.

Messi w końcu wygrywa

Piłkarskie mistrzostwa Ameryki Południowej były przyćmione przez te z Europy, ponieważ rozgrywano je w tym samym czasie. Warto jednak je docenić, ponieważ można tam trafić na ciekawe i interesujące mecze, które nie tylko dostarczają nam emocji, ale także wiedzy taktycznej. Zwycięzcą imprezy została Argentyna, która pokonała w finale 1-0 reprezentacje Brazylii. Był to ogromny sukces Albicelestes po 3 przegranych finałach (2007, 2015 i 2016). Świat skupił się jednak na Leo Messim, który po samych klęskach na wielkich imprezach w końcu na swoim koncie zapisał tytuł zdobyty wraz z seniorską reprezentacją. Po końcowym gwizdku wygranego meczu szczególnie widać było, ile to trofeum znaczy dla Argentyńczyka, który w piłce osiągnął wszystko poza trofeum dla swojego kraju.

fot. Carl de Souza/AFP

Włosi nowymi mistrzami starego kontynentu 

Równolegle do Copa America rozgrywane było Euro 2020. Przesunięcie daty turnieju o rok dało szansę wielu piłkarzom np. na wyleczenie kontuzji, ale także na zaistnienie w sezonie 20/21 i zapracowanie na powołanie na mistrzostwa starego kontynentu. Między innymi dzięki temu na Euro pojechał Kacper Kozłowski, który w chwili debiutu stał się najmłodszym piłkarzem w historii tych rozgrywek. Cały turniej rozpoczął się od tragicznej sytuacji w meczu Dania — Finlandia, w którym kapitan gospodarzy Christian Eriksen pod koniec pierwszej połowy padł na murawę i przez kilkanaście minut walczył o życie. Na szczęście udało uniknąć się tragedii, jednak ostatnie doniesienia mówią, że Duńczyk w piłkę raczej już nigdy nie zagra. Mimo szoku, którego doznał cały piłkarski świat, w późniejszych fazach meczu udało się odzyskać atmosferę turnieju (choć nie do końca, o czym dalej). W dalszych meczach nie zabrakło niespodzianek, którą sprawili Szwajcarzy, eliminując w 1/8 obecnych mistrzów świata Francuzów. Na pochwałę zasługuje na pewno reprezentacja Danii, która odpadła w półfinale z Anglią, jednak swoją odważną i ofensywną grą rozkochała miliony kibiców na świecie. Euro wygrali Włosi, pokonując po rzutach karnych Anglię. Azzuri po 53 latach, po raz drugi w swojej historii wznieśli trofeum mistrzów Europy.

Największą kontrowersją podczas całego turnieju była jego formuła. Finały nie odbywały się w jednym kraju, a w 12 miastach w 12 państwach-gospodarzach. Sprawiło to, że niektóre drużyny były faworyzowane, ponieważ nie musiały podróżować po całej Europie, aby rozegrać mecz. Fiaskiem okazał się wybór Baku na jednego z gospodarzy. Podczas meczów granych na Stadionie Olimpijskim w stolicy Azerbejdżanu trybuny świeciły pustkami. Co najgorsze w całej tej formule, to chyba brak prawdziwej atmosfery tworzonej przez kibiców, która charakteryzowała Euro. Wszyscy fani znajdowali się w obrębie jednego kraju i tam razem przeżywali piłkarskie emocje. Podczas tej imprezy zdecydowanie tego zabrakło, a sam pomysł na rozgrywanie meczów w całej Europie okazał się wielką klapą.

Lewy z nagrodą „pocieszenia” dla najlepszego napastnika, fot. Newspix.pl / EXPA

Złota Piłka

Indywidualna nagroda dla najlepszego piłkarza roku przyniosła ogromne kontrowersje, nie tylko w naszym kraju, ale w całej Europie. Zgodnie z przewidywaniami trofeum otrzymał Leo Messi, a nie jak wielu oczekiwało Robert Lewandowski. Obiektywnie trzeba przyznać, że napastnikowi Bayernu Monachium ta nagroda się należała, jednak głosujący dziennikarze zdecydowali inaczej. To już drugi rok kiedy kapitan reprezentacji Polski powinien otrzymać Złotą Piłkę, jednak w 2020 roku cały plebiscyt został odwołany z powodu pandemii. Była to decyzja do tej pory niezrozumiała, ponieważ mimo dwumiesięcznej przerwy w grze rozgrywki zostały wznowione, a następnie z powodzeniem kontynuowane. Sezonu niestety nie udało dograć się w Holandii i Francji, jednak trzeba przyznać, że nie było tam piłkarza, który liczył się w walce o Golden Ball. Do podsumowania całego tego zamieszania idealnie pasują słowa Messiego, który po odebraniu nagrody w swoim przemówieniu sam stwierdził, że złota piłka za 2020 rok powinna trafić w ręce Roberta Lewandowskiego. Miejmy nadzieję, że Polak utrzyma swoją wysoką formę i za rok będzie mógł cieszyć się z trofeum dla najlepszego piłkarza globu.

Siwy bajerant

Nie wiemy jeszcze, jak zakończy się cała ta kuriozalna sytuacja, jednak raczej przesądzone jest odejście Paulo Sousy z funkcji trenera reprezentacji Polski. Jak potwierdził sam prezes PZPN — Cezary Kulesza, Portugalczyk poprosił o nagłe rozwiązanie kontraktu, mimo że jeszcze 14 grudnia selekcjoner deklarował gotowość do „walki” o mundial w Katarze. Nie dziwi więc rozwścieczenie kibiców, dziennikarzy, a także samych działaczy PZPN-u, którzy kolokwialnie mówiąc zostali przez Sousę „wystawieni”. Jak zakończy się cała ta sprawa, jeszcze nie wiemy, jednak raczej nikt nie wyobraża sobie, aby obecny trener został na swoim stanowisku, ponieważ swoim ruchem kompletnie stracił autorytet oraz zaufanie wśród piłkarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

siedemnaście − osiem =