Superliga – projekt, który wywołał wojnę w futbolu

fot. wikimediacommons

„Wojna futbolowa”. Tak polski reportażysta Ryszard Kapuściński określił konflikt zbrojny między Salwadorem i Hondurasem z lat 60.  Sam spór nie miał wiele wspólnego z piłką nożną. Jego bezpośrednią przyczyną był jedynie mecz piłkarski pomiędzy wspomnianymi krajami. Przez ostatnie kilka dni widzieliśmy prawdziwą „wojnę futbolową”, nie tylko z nazwy. Za burzą w światowej piłce stoi ogłoszony w niedzielę projekt piłkarskiej Superligi.

Superliga to nowe rozgrywki stworzone przez największe kluby piłkarskie w Europie. Była to niezależna inicjatywa, niepowiązana i nieuzgodniona z UEFA (Unia Europejskich Związków Piłkarskich). W swoim zamyśle miała składać się z dwudziestu zespołów. Piętnaście z nich byłoby uznawane za kluby-założyciele, co gwarantuję im udział w rozgrywkach. Dla pozostałych pięciu klubów miały istnieć ścieżki, pozwalające zakwalifikować się do Superligi. Nowe rozgrywki ogłosiło dwanaście zespołów: AC Milan, Juventus FC, Inter Mediolan, Atletico Madryt, Real Madryt, Barcelona, Liverpool FC, Manchester City, Manchester United, Arsenal FC, Chelsea FC, Tottenham Hotspur. Inicjatywa klubów bardzo przypominała system rozgrywek z amerykańskich sportów np. NBA, NFL, NHL. Istotny w Superlidze miał być model finansowania. Drużyny-założyciele jako jedyne miały by mieć dostęp do praw marketingowych. Również sukces sportowy w nowych rozgrywkach nie miał mieć przełożenia na zarobki klubów. Za sam udział w Superlidze zespoły otrzymałyby 180 mln euro, a za zwycięstwo w rozgrywkach jedynie 30 mln euro. Kluczowy jest udział, a nie walka o najwyższe cele. Piętnaście największych klubów, które nie mogą spaść z Superligi, stworzyło mechanizm gwarantujący im stałe, wysokie dochody, niezależne od wyników sportowych. Nowy format miał być finansowany przez JP Morgan – amerykański bank inwestycyjny.

Jak tłumaczono założenie Superligi?

Florentino Perez – prezes Realu Madryt (jeden z klubów-założycieli) i jednocześnie prezes Superligi – w wywiadzie dla hiszpańskiej telewizji „El Chiringuito” tłumaczył, dlaczego ten projekt jest konieczny dla światowego futbolu.

Perez zauważa, że młodzi ludzie odchodzą od piłki nożnej. Interesują ich inne rozrywki. Dodatkowo, w futbolu jest za wiele nudnych meczów, które nie przyciągają młodego widza. Aby go zainteresować, potrzebne jest stworzenie nowych rozgrywek z największymi piłkarskimi zespołami. Widz musi mieć ciągle zagwarantowaną piłkarską rozrywkę na najwyższym poziomie.

Według prezesa Realu Madryt kluby zostały niemal zrujnowane przez pandemię. Potrzebny jest model, który zagwarantuję im stabilność finansową. Zmiany proponowane przez UEFA (w tym nowa Liga Mistrzów) w opinii Pereza są niewystarczające. Nowy format LM ma wejść dopiero w 2024 roku, a do tego czasu w opinii prezesa Realu kluby przestaną istnieć. Dodatkowo prezes Superligi zauważa, że Unia Europejskich Związków Piłkarskich nie chcę dzielić się pieniędzmi z drużynami, są monopolistą na rynku, nie działa transparentnie, wręcz przypomina mafię.

Mocny sprzeciw wobec nowej inicjatywy

Superliga nie została przyjęta z radością. Nowym rozgrywkom sprzeciwiła się UEFA, FIFA, mniejsze kluby, kibice i politycy. Przeciwnicy tego pomysłu zauważają, że przez Superligę upadnie ligowa rywalizacja. Kilkanaście klubów będzie grało w zamkniętych rozgrywkach. Nie muszą oni starać się o miejsce w ligowej tabeli, mają zagwarantowane miejsce w Superlidze. To krajowe rozgrywki przez blisko 100 lat stanowiły podstawowy budulec piłki nożnej. Również mniejsze kluby obawiają się, że nie będą mogły odnieść sukcesu przez nowy projekt. Kilka zespołów będzie zarabiać potężne pieniądze w niedostępnych dla mas zawodach. Finansowo nie będą w stanie sprostać tamtym klubom. Mniejsze zespoły zostaną pozbawione możliwości rozwoju. Zarzucano, że Superliga była wbrew podstawowym zasadom sportu, zasadom konkurencji.

Zauważono, że kształt piłki nożnej został ustalony przy stoliku. Zdecydowano, który klub jest wielki i nadaję się do Superligi, a który nie. Także podkreślana jest hipokryzja i chciwość największych europejskich klubów. Narzekają oni na ogromne problemy finansowe, a cały czas dokonują wielkich transferów, płacą piłkarzom i agentom ogromne kwoty.

Nie sądzę, że Super Liga rozwiąże problemy finansowe europejskich klubów spowodowane przez koronawirusa. Raczej wszystkie kluby w Europie powinny solidarnie pracować nad tym, aby struktura kosztów, w szczególności pensje zawodników i wynagrodzenie konsultantów, były dostosowane do dochodu. Tak aby europejska piłka nożna była bardziej racjonalna – powiedział Karl-Heinz Rummenigge, prezes Bayernu Monachium (klubu, który nie dołączył do Superligi).

UEFA, czując zagrożenie związane z powstaniem konkurencyjnych rozgrywek wobec Ligi Mistrzów, zdecydowanie zareagowała. Prezydent UEFA – Aleksander Ceferin zagroził, że wszyscy piłkarze, grający w klubach występujących w Superlidze nie zostaną dopuszczeni do udziału w Mistrzostwach Świata i Mistrzostwach Europy. Ponadto, Chelsea, Real Madryt i Manchester City miały zostać wykluczone z tegorocznej Ligi Mistrzów.

– Wszyscy piłkarze występujący w tych rozgrywkach nie zostaną dopuszczeni do gry na Mistrzostwach Świata i Europy. Podejmiemy wszystkie możliwe kroki i sankcje. Kwalifikacje do europejskich pucharów muszą być oparte na sportowych zasługach i pozwalać każdemu na rywalizację ze wszystkimi. Nie mogę nie ukazać tego, że odrzucam posunięcie wykonane przez kluby. Wszyscy jesteśmy temu przeciwni – powiedział prezydent UEFA.

Inicjatywy nie poparli ludzie związani z piłką nożną. Zapamiętane zostaną słowa byłego piłkarza Manchesteru United, a teraz pracownika stacji Sky Sport – Garry’ego Nevilla. Anglik w bardzo ostrych słowach skrytykował Superligę. – Jestem fanem Manchesteru United i jestem nim od 40 lat, ale jestem zniesmaczony, całkowicie zniesmaczony. To absolutna hańba. Motywacją jest chciwość. Odejmijmy im wszystkie punkty, umieść je na dole tabeli i odbierzmy pieniądze. Poważnie, trzeba nimi w ten sposób wstrząsnąć. To przestępstwo przeciwko fanom piłki nożnej w tym kraju. Odejmujmy im punkty, odbierzmy pieniądze i ukarzmy ich. Nie ma w tym kraju kibica, który by nie kipiał złości słuchając tych planów i zapowiedzi. To jest wyrzeczenie się własnego klubu. Dajmy tytuł Burnley, niech Fulham zostanie w lidze. Spadek dla Man Utd, Liverpoolu i Arsenalu. Te trzy kluby, ze swoją historią w tym kraju, powinny najbardziej ucierpieć – mówił rozwścieczony Neville.

Również Superlidze sprzeciwiły się kluby, które nie będą uczestniczyć w tych rozgrywkach. Piłkarze Leeds United i Brighton założyli koszulki, które miały przypomnieć, że piłka nożna należy do kibiców. Protestował również hiszpański Cadiz CF.

Suchej nitki na projekcie nie zostawili nawet sami piłkarze i trenerzy. Marcus Rashford – zawodnik Manchesteru United (klubu, który miał być w Superlidze) jawnie sprzeciwił się decyzji swoich przełożonych. W podobnym tonie wypowiadał się Pep Guardiola – trener Manchesteru City.

Negatywnie do Superligi nastawieni byli także politycy. Inicjatywę skrytykował premier Wielkiej Brytanii – Boris Johnson, prezydent Francji – Emmanuel Macron, a także komórka sportowa Parlamentu Europejskiego.

Spektakularny upadek

W nocy z poniedziałku na wtorek Florentino Perez straszył w hiszpańskiej telewizji, że Superliga na pewno się ziści. Problemem było to, że ostatecznie nie dołączyły do niej PSG i Bayern Monachium – kluby, które pierwotnie były zaangażowane w nowy twór. Brak tak dużych marek było dużym osłabieniem projektu. Obydwa kluby opowiedziały się po stronie UEFA.

Dodatkowo włodarze zespołów inicjujących Superligę, nie powiadomiły o swojej decyzji piłkarzy i sztabów szkoleniowych. Powstały napięcia w klubie. Również kibice entuzjastycznie nie przyjęli nowego tworu. We wtorkowy wieczór Chelsea zagrała z Brighton. Kibice „The Blues” zebrali się przed Stamford Bridge (stadion Cheslea), protestując przeciwko powstałym rozgrywkom.

Biorąc pod uwagę negatywną reakcją środowiska, kolejne kluby zaczęły się wycofywać. Pierwsze padły Manchester City i Chelsea. Następnie wycofały się Arsenal i Liverpool, Manchester United i Tottenham. Pierwszym nieangielskim zespołem było Atletico Madryt. Również włoski Inter Mediolan zrezygnował z udziału. Potem Superligę opuściły Milan i Juventus. Co więcej, osoby mocno zaangażowane w projekt zrezygnowały ze swoich funkcji w klubach. Dyrektor generalny Manchesteru United – Ed Woodward zrezygnował ze swojego stanowiska w klubie.

Dlaczego projekt się nie powiódł?

Pomysł nowych rozgrywek spalił na panewce. Superliga nie przetrwała nawet tygodnia. Upadła przez zły marketing. Fanów nie przekonały tłumaczenia Florentino Pereza o konieczności naprawy futbolu. Dla nich Superliga przede wszystkim miała napełnić portfele właścicielom i ludzi w garniturach, a zwykły kibic został odsunięty na dalszy plan. Projekt stał się symbolem chciwości największych klubów. PR inicjatywy był tak zły, że wiele osób wsparło nawet UEFĘ. Unia Europejskich Związków Piłkarskich była przedstawiona, jako strażnik moralnych wartości i piękna futbolu. Zapomniano, że projekt nowej Ligi Mistrzów przegłosowany w poniedziałek na kongresie UEFA w wielu aspektach przypomina Superligę i utrudnia mniejszym zespołom dołączenie do światowej elity.

Co więcej, rozgrywki zostały zainicjowane w wyjątkowo amatorski sposób. Kluby nie postarały się przekonać do niego nawet swoich pracowników. Włodarze nie stworzyli nawet żadnej strony internetowej,  żadnego konta na mediach społecznościowych informującego o nowej inicjatywie.

Założyciele tych rozgrywek myśleli jedynie z perspektywy globalnej, kibica z Nowego Jorku lub Szanghaju. Oni faktycznie interesują się jedynie najważniejszymi meczami. Zignorowano całą rzeszę sympatyków mniejszych klubów, lokalne społeczności, dla których spotkania regionalnej drużyny są najważniejsze, dużo bardziej istotne od Ligi Mistrzów.

Projekt Superligi się nie ziścił. Ale fakt, że on upadł, nie rozwiązuje wszystkich problemów. Futbol, jak każdy sport potrzebuję reform. Coraz mniej osób jest zainteresowane oglądaniem piłki nożnej. Młody widz preferuję inne formy spędzania wolnego czasu. Superliga nie była jednak receptą, a projektem czysto biznesowym.

Mimo że Superliga nie powstała, futbol nigdy nie będzie taki sam. To była pierwsza otwarta wojna w piłkarskim świecie, pierwszy tak jawny atak na stary porządek. Kluby po części wyszły na swoje. Postraszyły UEFA, zaatakowały jej monopol na międzynarodowe rozgrywki. Nigdy wcześniej nie odważono się na taki ruch. Być może projekt Superligi na razie był jedynie sprawdzeniem nastrojów wśród kibiców, badaniem gruntu. Florentino Perez w wywiadzie dla radia „El Larguero” potwierdził, że projekt Superligi nie upadł – Superliga nie jest martwa, będziemy kontynuować pracę nad tym projektem – powiedział prezes Realu Madryt. Rewolucja klubów się nie udała, ale kto wie, może zespoły za kilka lat ponownie spróbują stworzyć swoje rozgrywki. Tym razem może się im to udać, bo są bogatsi o nowe doświadczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

siedem − 6 =